Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 228 217 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

"Swiat schodzi na PSY"

niedziela, 16 września 2012 14:12

 

 

 

 

 

 

Tak ten fenomen określiła moja koleżanka po tym jak wystawiłam na FB linka z Nelly Furtado tańczącej do Ganganm Style. (link na końcu)

 

Szukałam na youtube najnowszych piosenek Nelly (Big Hoops etc)  i akurat ten klip pojawił się (link poniżej). Byłam nie mało zaskoczona. Zaczęłam szperać i się przyglądać. Jeszcze nie całe 3 tygodnie temu "Gangnam Style" miało na youtube ok. 80mln kliknięć (to więcej niż jakikolwiek inny klip K-popowy. Gwiazdy typu 2NE1 czy BIG BANG z reguły zyskują między 20 mln a 30mln kliknięć~) a na dzień dzsiejszy jest ponad 180mln! To że "Koreańska Fala" jest coraz bardziej znana i lubiana poza granicami Azji jest wiadome od dawna, ale najczęściej dociera do odbiorców którzy świadomie szukają czegoś " innego".

Należy dodać, (ja również jestem dumnie winna^^), że największą popularność wśród K-popu mają boysbandy (BEAST, BIG BANG, SHINEE etc) z młodymi, pięknymi, umięśnionymi, zabawnymi młodzieńcami oraz tegoż rodzaju girlsbandy (SNSD, 2NE1,SISTAR, KARA etc) K-pop solowy jest na wymarciu. BoA, pierwsza wielka, trans-azjatycka pop-gwiazda parę lat temu w wywiadzie wyraziła się na ten temat mówiąc, że bycie solo jest obecnie uznawane za nudne a sami artyści czują się osamotnieni... Tym bardziej można by się dziwić skąd PSY (czyt; Sai) zdobywa taką międzynarodową popularność o którą JYP starał się (glownie na rynku amerykanskim) dla Wonder Girls, a SM Entertainment dla BoA. Bo PSY ani młodzieńcem nie jest (34 lata), ani specjalnie piękny, wysoki czy umięśniony a jeszcze żonaty z dwoma córkami. Na Koreańskiej scenie muzycznej (rapowej~) jest od już od dekady. Facet z dużą dozą poczucia humoru i  autoironii (Koreańczyk z krwi i kości!), co db pokazuje okładka jego 6 albumu (fot na początku) sam komponuje, układa teksty a jest także autorem "konika", charakterystycznej (już teraz to kultowyO_O) choreografii do "GS".

 

 

 

 

 

 

Co to jest Gangnam? Jest to dzielnica Seulu uchodząca za bogatą i dystyngowaną, gdzie ceny są znacznie lub niezncznie, ale zawsze wyższe, gdzie jest spora ilość dobrych firm, szkół, miejsc pracy, mieszkań, imprezowni, szpitali, butików, restauracji, klubów itp itd...za jakże właściwą cenę.

Moim skromnym zdaniem na Gangnm nie ma nic czego nie można znaleźć w innych miejscach Seulu, czy Korei. Ot, skondensowana Zachodniość w Koreańskim stylu~ Ale dla czytelników bloga Anny Sawińskiej nie powinno dziwić, że dla (sporego procentu) Koreańczyków miejsca uznawane za luksusowe, drogie i "znane"  są miejscem w którym warto wydać każdego ciężko zarobionego mana (10.000 łonów/KRW), są miejscem dla którego dałoby się posiekać, by tam zamieszkać, chodzić do liceum czy grać w golfa.

 

 To że piosenka jest w Korei hitem żadna dziwota (tu prawie wszystko co rodzimej pop-produkcji staje się hitem~) a i też na każdym kroku słychać ją było (w Korei na rogach ulic są często stoiska różnych sieci telefonicznych z których K-pop pełną parą atakuje z głośników prosto na chodnik). W sierpniu sporo chodziłam na siłownię gdzie leciał stały repertuar i o właśni tam obdarzyłam tę piosenkęszczególnym uczuciem, gdyż podnosi tempo chodu po bieżni czy pedałowania na rowerku z równoczesnym podniesienim kącików ust^^

 

 

A sam text piosenki? O dziewczynie co jest jak Gangnam; ułożona i z klasą za dnia oraz seksowna i szalona nocną porą. (to wedle słów PSY)

Jest również druga wersja piosenki z Hyun'a z 4 minute, ale mi przeszkadza ona nawet w oryginalnej wersji. Co ciekawe, Seungri i Daesung (BIG BANG!~) są równie w klipie, chociaż trudno ich rozpoznać :)

 

 

Kto tańczy konika, kto robi patataj?

 

Nelly Furtado

Today Show

Britney Spears & Ellen

Workout z moją ulubioną pilates-guru

Seungri!^^

 

 

 

A czy ty rówńież masz Gangnam Style?

PSY "GANGNAM STYLE"

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

koncert

środa, 01 sierpnia 2012 9:18

 

 



Nie mam nic do niepelnosprawnych, ale ślepoty nie znosze. Zwlaszcza tej wystepujacej u osób "pełnosprawnych", u których teoretycznie z oczami nie ma problemu. Mam to do powiedzenia; nie widzę (a ślepa nie jestem!) problemu w występie Madonny w Polsce 1 sierpnia. Ludzie przeciwni temu koncertowi, powinni też domagać się zamknięcia kin, teatrów i wszelkich miejsc rozrywki bo tam gdzie rozrywka brak szacunku dla przeszłości. Do tego jeszcze wszystkie inne kanały TV powinny przez cały jeden dzień zapodawać tylko szarą w kolorach przeszłość a WSZYSTKO inne – komedie,  thrillery, teledyski, seriale, reklamy i wiadomości powinny na ten dzień zamilknąć. Słuchać muzyki (poza żałobnej) też nie można. Dlaczego do tego się nie przyczepić i nie kazać zamknąć, uciszyć? Odpowiedź chyba prosta – bo Polskajest krajem demokratycznym, z wolnością słowa. Czemu tę wolnośc zawdzięczamy? Sama już nie wiem. Czasem myślę iż powód leży w miedzynarodowym „trendzie” na
ten stan rzeczy...

Można uczcić pamięcią wybuch Postania a potem iść na koncert. W końcu życie toczy się dalej a nie każdy Polak miał w rodzinie Powstańca, nie każdy Polak był polakiem 60 lat temu. Może nie czują związku z przeszłością? Inna sprawa - a to jeszcze bardziej mnie przeraża -  to katolicki wymiar „skandalu”. Że Madonna
obraża katolików, bezcześci świętą symbolikę, na scenie niszczy katedrę, tańczy
z diabłami... tutaj oślepienie kolorowymi witrażami mnie załamuje. Jeżeli krzyż
pojawia się nie w kościele lub w rękach duchownego  - to źle! Jeżeli jest się innego wyznania – źle! A może by pojść nieco głębiej, zajrzeć za symboliczną otoczkę poza oglądaniem pierwszych minut koncertu, posłuchać również tekstu piosenek,
obejrzeć koncert w CAŁOŚCI, obejrzeć wywiad z „winowajczynią” i na tej podstawie wysnuć swoje własne, nie dyktowane przez „władnych”, wnioski?
Koncerty Madonny widziałam wszystkie i w całości, znam każdy jej album i  teksty piosenek. Uważam ją za mistrzynię w swojej dziedzinie i uwielbiam ją za muzykę która chętnie wprawia mnie w ruch, konsekwencję w wydawaniu kolejnych płyt (nie jak niektórzy, wydają album raz na 10 lat), dyscyplinę (dzięki której wygląda jak wygląda) oraz głód wiedzy i poszukiwania sensu życia. W dużym skrócie – Madonna nie jest ignorantką. Jest gwiazdą i jak na taką „przystało” miewa swoje „diva-moments” i kaprysy, ale ta gwiazda oświetla również tematykę chętnie zamiataną pod dywan przez wielu lub poprostu niewygodną dla sporej  ilości człowieczeństwa. Jej koncerty to nie tylko świetne widowisko ale to również „podróż emocjonalna” która zaczyna się w w ciemnym, „złym” miejscu i stopniowo przechodzi ku swobodniejszym rytmom, jasności. 
Co złego jest w tym? Chyba raczej inspirujące i nawiązujące w pozytywny sposób do nie tylko chrześcijaństwa ale i do innych wyznań, bowiem wszystkie religie trzon wiary i doktrynę mają podobną, by nie powiedzieć wspólną. I jest to jeden z jej motywów koncertowych – pokój. I obojętnie jak infantylnie i kiczowato to brzmi, chyba wszyscy w głębi serca, świadomie lub podświadomie, tego chcą. A muzyka, dzięki dźwiękom alfa, może wypełnić nas radością i lekkością i chociaż
na chwilę frustracje znikną i może chetniej nam przyjdzie przytrzymać babuni drzwi od sklepu czy dziadkowi pomóc wsiąść do autobusu... itp itd^^   więc otwórzmy serca które sprawią, że nasza ślepota zniknie (lub poprostu otwórzmy szerzej oczy) . A jeżeli to dalej komuś przeszkadza, niech nie ogląda!

Co z oczu to z serca.

 

serce

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

dzien pierwszy, dzien drugi, dzien trzeci i dwudziesty maja^^

niedziela, 20 maja 2012 4:40

 

 

 

poszłam do kawy zrobić sobie kuchnię...yyy...wróć! Do kuchni zrobic kawę i czekając na zaparzenie odśpiewałam sobie 100 lat gdy nagle szalony gołąb wleciał przez okno z odsłoniętą moskitierą~! nadchodzi lato...i dużo otwartych okien...a przez okna, jak wiadomo, różne rzeczy potrafią wpełznąć...O_O

 

 


Wreszcie uzupełniłam galerie, na zdjęcia z Tsusimy zapraszam na MK

 

dzień 1, dzień 2, dzień 3, dzien 3 - w drodze, dzień 4 , in motion

 

oraz naprawiłam link (tzn znalazłm inny, tyleże krótszy) do piosenki Ayumi Hamasaki

 

tutaj

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Herbaciany Pies

sobota, 18 lutego 2012 4:02

 

 

 

W moim domu, w Gdyni, od całkiem niedawna rezyduje nowy pies. Młoda towarzyszka Idioty (Pilot - kiedyś pisałam o moich "wakacjach" z tym urokliwym Debilem - tutaj) ma mniej więcej 2 lata. Jest radosna, młoda (ponoć po przejściach~!O_O), daje nieźle Draniowi w kość (i dobrzee!) i jest też jak on nie mała i nieco szalona, być może nawet bardziej od niego. Innymi słowy trzeba ją wychować ( a przy okazji nauczyć starego Muńka tego i owego!).  Zainteresowałam się tym pomysłem, trochę przestraszona wyobrażeniem mojej mamy na spacerze z dwoma szaleńcami.(hol~!O_O) W poszukiwaniu pomocy naukowych zajrzałam na youtube (a co? mam iść do księgarni??). W związku z błędem klawiatury, która ucięła mi kawałek wyrazu, wyskoczyła mi japońska animacja :)

 

 

 

 

"how to tea dogs" (!  데```박! O_O) miało być; "how to TEACH dogs" *^_^* jak widać, na błędach można się wiele nauczyć :D

 

 

Oczywiście uradowałam się co niemiara na widok kolejnego akcentu zielonej herbaty w kulturze japońskiej. Są lody z zielonej herbaty, kit-katy ( 2 rodzaje ), ciastka, guma do żucia, green tea latte, szampony, cienie do powiek, odświeżacze do powietrza....a i jeszcze ożywiają te listki w postaci psów. Rozkoszne^^ Dla chętnych,takich  jak ja, do ciągłego powtarzania podstaw japońskiego. Odcinki 3 minutowe, prosty język - można poczuć że naprawdę zna się japoński ^^ (są również napisy ang)

 

 

Ocha-Ken

 

 

Im szybciej dziecko nauczy sie jak dobrze zaparzać herbatę, tym lepiej dla jego zdrowego japońskiego umysłu!

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

jakiego kota zobaczyłam na Tsushimie

czwartek, 05 stycznia 2012 15:48

 

 

 

 

Ostatnie dni 2011 roku spędziłam wakacyjnie na, pełnej cichego uroku, Tsushimie. Wyspa ta słynie m.in z "lamparciego kota" (Prionailurus bengalensis) , który to gatunek jest- niestety- na wymarciu.  Tsushima-yama-neko - czyli 'górski kot z Tsushimy' - nie znalazłam, ale w TV zato pokazali to :)

 

-> *^_^*

 

serce

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

HD BH

piątek, 09 września 2011 5:46

 

 

 

Miss Korea zaprasza do Bau-House'u :)

 

BH

 

 

 

jakoś się zmieścimy...

 

serce

 

 p.s. ważne! dźwięk klipu najlepiej odrazu ściszyć bo wyszedł tutaj potwornie głośno~:-/

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wycieczka

środa, 07 września 2011 4:52

 

Jestem tak do tyłu z opisywaniem i wstawianiem zdjęć, że nie wiem kiedy to zdążę zrobić. Czy kiedykolwiek?... To tylko mały dowód na to, że lane-lepkością lato nie sprzyja niczemu. Niemniej powoli nadrabiam zaległości... :)

 

 

 

 

 W muzeum zabawek w Heyri. Po srodku jedna z moich ulubionych postaci animacji, dzieki ktorej nauka koreanskiego jest jak ubw po pachy^^

 

 

2 tygodnie temu miałam okazję oprowadzać ciekawych gości z kraju nad Wisłą... Ale praca, tak naprawdę zaczęła się tydzień wcześniej, gdy trzeba było ułożyć dokładny program i w ostatniej chwili poproszeni zostaliśmy jeszcze o napisanie przewodnika~ Goście duży nacisk położyli na „artystyczną „ stronę Seulu i w związku z tym miałam możliwość odwiedzeniamiejsc, o których nawet wcześniej nie słyszałam i do miejsc do których nie specjalnie mnie ciągnęło. Zatwierdzony z góry plan dnia zmieniał się jednak  jak w kalejdoskopie, a gdy grupa dowiedziała się, że będziemy w pobliżu DMZ koniecznie chciała tam pojechać (w pierwszej wersji programu było DMZ, ale nie byli wówczas tym specjalnie zainteresowani...). Rzecz z DMZ, mimo iż bardzo „turystyczny” szlak, nie jest taka prosta z kilku względów. A mianowicie, żeby trafić do Panmujon (반무전) należy zgłosić swoje uczestnictwo conajmniej na 72 godziny przed, należy mieć ze sobą paszporty, ubiór też nie może być „dyskusyjny”. Ponieważ nie mieliśmy 72 godzin a niecałe 24 ( w tym ostateczną decyzję podjęli(śmy) na 2 godziny przed wyjazdem~!) wybraliśmy wersję „light” a mianowicie 2,5 godzinną alternatywę po obserwatorium oraz trzeci tunel, a także stacja metra Dorasan. W „obserwatorium” możliwość „podglądania” Korei Północnej graniczyła (hol~!) z czymś co zahacza o jakąś CIEKAWOSTKĘ PRZYRODNICZĄ typu podglądanie smerfów przez Gargamela... Zdjęcia można robić, ale tylko do końca linii wyznaczonej na zadaszonym tarasie. Oczywiście ja znalazłąm się w tłumie wielu „sprytnych” co to podeszli do lornetek (za żółtą linię) i z „ukrycia” próbowali zrobić zdjęcia nieco bliżej „ICH”, ale czujne( i przyzwyczajone do takich numerów) oko (ah, przystojnego^^) żołnierza (ciekawe ile razy widział takich mądrali...) wyłapało wykroczenie, spokojnie poprosił o aparat i usunął zdjęcia ujawniające zbyt wiele. W sumie to zobaczyłam jakiś dwóch ludzików po stronie KRLD (rany! Widziałam ich!!O_O), ale czas oglądania skończył się, a nie chciałam płacić kolejnych 500 łonów (ok 1 zł) by oglądać północno-koreańskie atrapy, pustki wśród baraków i flagę KRLD na maszcie wyższym od tej Południowo koreańskiej.

 

 

 

 

 

Obserwatorium. To co widac w dalekim tle, to Korea POLNOCNA! O_O

 

 

Trzeci tunel – hmm...jakoże byłam tam jako przewodnik, musiałam mieć się ciągle na baczności i swoją ciekawość odsunąć na dalszy plan, więc gdy idąc tunelem zdałam sobie sprawę, że moja trójka gdzieś zniknęła postanowiłąm się wrócić... więc samym tunelem przeszłam może 200 metrów i podziemnej „granicy” nie zobaczyłam. Ale to co zobaczyłam przyprawiło mnie o zidiocenie, i po raz kolejny uświadomiło, że BIZNES jest NAJWAŻNIEJSZY, bez względu na otoczenie. Otóż w całej okolicy DMZ musowo sklepy z pamiątkami (nie zapytałam tylko czy to strefa bezcłowa~) a jedną z „pamiątek” jakie można kupić to... BB cream (dla tych co nie wiedzą co to bb cream, powiem że to coś w rodzaju podkładu – kosmetyk, w każdym razie bardzo popularny w Azji). Tak jak można kupić wodę „DMZ” (pisałam o tym kiedyś) tak BB cream nie nosił żadnego znamiona miejsca, i był firmy której wogóle nie znam. W totalnej leśno-górzystej głuszy i ciszy (^-^ ahh~), wśród cudnej zieleni gdzie dostać się można tylko specjalnym autobusem, gdzie wokoło tylko baraki i jednostki wojskowe, gdzie wstępu nie ma, po co komu BB-cream?? O_O

 

 

 

 

 

Oaza spokoju w DMZ, kolo trzeciego tunelu.

 

 

Przedpołudniem wybraliśmy się do Heyri Art Valley, miasteczko malarzy, architektów, pisarzy i innych artystów mieszkających i tworzących wspólnie w tym urokliwym, zacisznym i wielobarwnym miejscu. Ale nie zobaczyliśmy zbyt wiele, poza muzeum zabawek i samymi domami ( które są zarazem muzeami lub galeriami, pracowniami jak i domami mieszkających w nich artystów), gdyż ostateczna decyzja o wycieczce do DMZ zmusiła nas do szybkego lanczu (mieliśmy na to 30 minut, pracownicy restauracji – mimo iże Koreańczycy – trochę się zdziwili~). Ja byłam zdziwiona, że grupa -kładąca nacisk na aspekt artystyczny całego wyjzadu -w ostateczności wolała miejsca „typowo” turystyczne (jak właśnie DMZ ), dzień bez planu tylko zakupy i siedzenie w hotelu nad basenem... Do tego woleli (sobie lepiej znaną) kuchnię japońską od koreańskiej~

 

 

 

 

Stacja Dorasan. Gotowa stacja metra czekajaca tylko na zjednoczenie (lub tez jakas obustronnie korzystna umowe) obu czesci Polwyspu Koreanskiego. Nie wiem, czy widac ale na niebieskim szyldzie napisane jest "To Pyeongyang", czyli nazwa stolicy KRLD ktora w Polsce caly czas wystepuje pod swoim Chinskim odpowiednikeim, Fenian.

 

 

Udało nam się w zasadzie wszystko, ale pod koniec drugiego dnia, wracając z DMZ trochę opadłam z sił i był moment zmęczenia materiałEM~ W HD poszliśmy na Wietnamskie (broń boże kimci!~) jedzenie i zaproponowałam (bez większej nadziei, że im się spodoba) Bau-House, kawiarnie w towarzystwie psów. Strzał w dziesiątkę! Ulżyło mi co niemiara, że miejsce to nie tylko spodobało im się ale i nieźle rozwarło szczeny^^ Oni szczęśliwi i ja również :)

 

 

 

 

Bau House w HD :)

 

serce

 

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

lepkosc zycia z panem Morita

wtorek, 26 lipca 2011 19:08

 

 

Chyba jednak przeprowadzilam sie w niedobrym dla siebie samej czasie ( i tu sie zastanawiam, nad tzw "timing" w moim zyciu z ktorego nigdy, bezposrednio po jakis zdarzeniach, nigdy nie jestem zadowolona~) - pod koniec semestru-,gdy juz marzylam o spaniu do poludnia, na poczatku lata-, gdy zaczelo sie goraco, parno i deszczowo i przy wygasajacej wizie... Chyba te 3 fakty spowodowaly, ze moje moszczenie sie w gniezdzie tak dlugo trwa(lo) i ciagle mam wrazienie, ze jestem jeszcze w "fazie przejsciowej", okolo przeprowadzkowej  mimo, iz juz ponad miesiac minal~ To co bardzo przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu to lepkosc zycia, spowodowana wysoka temperatura powietrza i tzw ciangma (장마) czyli letnimi strugami deszczu (nazwijmy to monsunem^^), ktore zaczely sie pod koniec czerwca i, z drobnymi przerwami (czasem 2 godziny), spadaly ciezko jak Zaby w "Magnolii" przez ponad 3 tygodnie. Pracuje popoludniu, wiec nadrabiam "sen semestralny" przez co spie dalej niz do 9ej a przez co chodze spac nie wczesniej jak o 2ej (teraz jest po 1ej), przez co rano nie mam jak wstac wczesniej jak o 10ej, przez co spodnie (tudziez spodnica) ciezko wchodza bez klimatyzacji nawet przy pomocy pana Mority (moj wiatraczek) bo rytual ubierania sie przypada na samo poludnie. Mial byc "apgrejd" a wymienilam dziuple z klimatyzacja w Nowej Wsi na palac w Lesnej Dzielnicy z panem Morita (czy wiecie co znaczy Morita po japonsku w tych znakach 森田 ? "lesne pole ryzowe" -mniejwiecej... - przypadek? czy podswiadomosc podczas elektro-zakupow?~)

...

Pierwsze martwe cykady, w parku 2 tygodnie temu, oznajmily koniec ciangmy a poczatek bzykania~ Ale dzis jedzac kolacje w "restauracji" (musze inne slowo na owe miejsca do jedzenia znalezc!) i chrupiac utesknione kimci wpadl pan w zlotej koszuli z (chyba pseudo) jedwabiu z wizerunkiem smoka w okularach slonecznych, w zlotych adidasach i z pasujaca do reszty iloscia zlota na odstajacych czesciach ciala, do tego czarny dol dresowo-kreszowy (to jeszcze istnieje!), gesty, lekko uzelowany i falowany czarny wlos z nieodlacznymi okularami slonecznymi (jaki smok taki pan!). Lekko zastyglam gdyz oto przypomnialo mi sie, ze moje miejsce pracy (ktore zwe "za lasem";)) niegdys slynelo z GONDAL (건달 lub tez "dziopok" - 조폭- mafia koreanska), ale zloty pan na wstepie oznajmil, ze w Seulu dzis spadlo 300mm deszczu, i ze zje zupe z tofu na ostro. Chwile potem zaczely sie wiadomosci w TV (restauracja bez TV to jak kuchnia bez lodowki) i oczy mocno wytrzeszczylam - HD (Hong Dae) ZALANE! Woda przykrywa kola samochodow! Zamiast ulicy, przedluzenie rzeki Han! A ja okno (moje wielkie, ukochane, koreanskie okno!O_O) w domu zostawilam otwarte. W takiej pogodzie uwydatnia sie okrutna szarzyzna betonowego Seulu. Swiezosc wilgotnej trawy? nie pamietam co to bo w Seulu jesli cokolwiek zielone to moje 5 herlawych roslinek a najblizsze drzewo mam kolo przystanku do ktorego ide conajmniej 3 minuty. Ogromniaste krople deszczu po kilku godzinach lupania o wszystko co spotkaja na swej szybkiej drodze do reinkarnacji, staja sie bardzo meczace dla ucha i byc moze dlatego, by zagluszyc te wszystkie huki (grzmoty akurat mila brzmia^^~) zaczelam sluchac pewnej skocznie cierpietniczej piosenki w wykonaniu romantycznie powaznych mlodzieniaszkow z czarnym makijazem wokol mangowo bolejacych oczu i dominujaco umiesnionych cialkach przykrytych piorkami ptaszkow i futerkami zwierzaczkow o, jakze dzialajacej na dziewicze pompeczki, nazwie MBLAQ (emblek). serce Ile razy jade do pracy (a od ponad miesiaca dojezdzam 3 roznymi liniami metra) mam ochote spiewac "Oh, baby stay with me..." gdyz z tymi slowami gubilam sie w podziemiach przesiadajac sie na kolejny pociag i jak probowalam nie wyjsc z siebie i stanac obok gdy pomylilam pociagi i pojechalam w przeciwna do pracy strone~

STAY -  ale ciangma ma se pojsc w cholere, a kysz!

(Czyz teledysk nie jest inspirowany wlasnie ciangma ( co ztego ze zima nakrecony!)- te chmury, ta ilosc wody ( w basenie i lzach...), te lampy blyskowe (i seksowny blysk w oczach), tempo piosenki i rozlozenie akustyczne zupelnie jak letnia burza i chlopcy jak mlode pioruny! ;-) Polecam sluchania w deszczowe dni, naprawde jak ulal pasuje!)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

mistrzostwa świata

poniedziałek, 21 marca 2011 16:40

 

 

Dziś ISU wreszcie opublikowało na swojej oficjalnej stronie decyzję o odwołaniu tegorocznych Mistrzostw Świata w łyżwiarstwie figurowym w Tokio, w Japonii. W chwili obecnej rozważają sugestie kandydatów "zastępczych" do zorganizowania tak wielkiej, logistycznej imprezy. 

tutaj link

Oczywiście rozumiem decyzję ISU oraz Japońskiej Federacji Łyżwiarskiej, że w zaistaniałych - katastroficznych -, okolicznościach przeprowadzenie mistrzostw byłoby conajmniej trudne, to raz, dwa; bezpieczeństwo łyżwiarzy i uczestników, no i po trzecie - Japonia ma narazie dużo ważniejszą sprawę do ogarnięcia...

Z drugiej strony, cieszyłam się że znów pojawiła się szansa pojechania do Japonii, i tym razem do Tokio (gdzie jeszcze mnie nie widziano^^) i to jeszcze na Mistrzostwa ŚWIATA (!!) w łyżwiarstwie figurowym!! (*-*) Yuna (Jona) KIM, Mao ASADA, Kiira KORPI, Elene Gedevanishvili, Mirai NAGASU, Miki ANDO (która po kilku latach przerwy jest ponoć w niewiarygodnej formie!) - zobaczyłam bym je nie tylko na własne oczy, ale być świadkiem i poczuć energię  najszybszych "piruetów" świata - nieocenione!! Do tego móc podpatrywać i podsłuchiwać reakcje japończyków i koreańczyków na swoje 2 największe chluby, które na ziemii japońskiej (tym razem) miałyby stoczyć starcie - bezcenne!! (Mao Asada ma sporo wrogów wśród koreańczyków, tak samo jak Yona KIM wśród japończyków, to a propos mojego ostatniego wpisu o "sąsiadach"~~;-) ) Ale nie tym razem T_T Teraz trochę żałuję, że nie pojechałam na Mistzrostwa 4ech Kontynentów, które w lutym odbywały się na Tajwanie (TAK! 3 wielkie imprezy łyżwiarskie tego roku odbywały się w AZJI!).

Po cichu marzę, że zastępstwo będzie w Azji...może Korea zgłosiła swoje ambicje do przejęcia tegorocznych mistrzostw i jest brana pod uwagę. W końcu Koreańczycy - ze swoim "빨리 빨리" (ppalli-ppalli, szybko-szybko), dzięki któremu dostaję duchowej zadyszki ale wokoło mnie wszystko co się buduje stoi na własnych nogach w ciągu kilku miesięcy-, są wstanie to zrobić za każdą cenę!

Póki co, pocieszam się tym co mam na youtube, a mianowicie świetny kanał użytkownika 3axel który regularnie publikuje starsze dokonania łyżwiarzy. Masa programów z lat 90ych a więc i też te, które nie dane było mi zobaczyć ze względów "różnych"... Polecam :)

A Nicole parę tygodni temu zamieściła swój kolejny filmik - TUTAJ - jeszcze potrójnych skoków nie skacze, ale wygląda coraz lepiej i szykuje się do kwietniowego pokazu^^

FIGHTING!

 

serce


 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

moje miłosne BIG-BANG

sobota, 05 marca 2011 2:46

 

 

Z miłością u mnie różnie. Zakochuję się nagle, chociaz nie za pierwszym wejrzeniem. A jak już wpadnę to na amen! Nie moge się oderwać od mojego obiektu westchnień (bardzo głębokich wydechów!) A moje miłosne wybory nawet i mnie niepokojąco zastanawiają, no ale "serce nie sługa" i "miłość nie wybiera" - chemia działa albo nie. I tak też mam z muzyką, a słucham praktycznie każdego gatunku muzyki, jesli tylko mój mózg zarejestruje dany kawałek jako "alpha". Równo rok spędziłam z "Abracadabra" (notabene, BEG nagrały wersje japońską...), nadal kocham i słucham z rozkoszą tych koreańskich zaklęć, ale przyszedł czas na... VVIP. T_T W wykonaniu Seungri

tutaj link 

 

Seungri niedawno skonczył 20 lat (czyli po Koreańsku 21), jest najmłodszym członkeim znanej i lubianej, w Korei i Japonii, grupy Big-Bang, którą zaczęłam lubić latem i wówczas ten młodzieniaszek swoim młodzieńczo-pieskowym ADHD działał mi lekko na nerwy... Zmieniło się to 2 tygodnie temu, o godzinie 5.45 rano, gdy włączyłam TV (po to by mnie radośnie i skocznie dobudził gdyż miałam świtować do Głangdziu, w odwiedziny do Pieska. ) i zobaczyłam radośnie skaczącego chłopaczka w rytm swojej za głośno- k-popowej piosenki. Zbombardowana tymi dźwiękami, po 3 godzinach snu, udałam się przez metro na stację, gdzie jeszcze ze 2 razy  pobrzmiewała skąś ta noreczka (nore po kr. piosenka). I mimo, iż mój empemen jest po 4giga wypchany muzą, w pociągu oraz w drodze powrotnej, w autobusie, marzyłam by jakims cudem ta piosenka się na mojej liście znalazła~ Po powrocie do domu, pierwsze co zrobiłam to ściągnęłam ją sobie *^_^* I niezmordowanie słucham cały czas. Nie przeszkadza, że Seungri świadomie zerżnął z Timberlake'a ( i jeszcze sie tym chwali...) i piosenka ma jaeszcze parę innych "cytatów", ani to że "kasa" (czyli słowa) piosenki są tylko znośne dla mnie po koreańsku... (tłumaczenie polskie odebrało by cały "urok":))

przykłady; "Przyjdź, przyjdź do mnie, moje serce woła Ciebie" lub "Zrobię z Ciebie coś wyjątkowego", albo "Ciało drży z gorąca" itp itd...

Wogóle mi to nie przeszkadza! Ba! Walor kiczu ma tu siłę przyciągającą więc  dalej słucham, niezmordowanie. 

Zakochuję się w chwilach "pustych emocjonalnie", lub w "przerwach emocjonalnych". Jak raz wpadnę to na długo.Można sobie mówić, że nie ma tu głębi, że dźwięki żadne nowatorskie, że klip ani trochę oryginalny ani ciekawy (no może poza choreografią :)), że nic ciekawego, ale  co mam zrobić?? 난어쩌라고?? (nan oććo ragłu). Nie mogę i nawet nie chcę przestać słuchać. Nawet jak słucham po raz 30y z rzędu i uszy już nie odróżniaja początku od końca- przestać nie mogę. Co mam zrobić?? 난어쩌라고?? ;-) 

tu link do innej piosenki Seungri,(어쩌라고) za którą -dzięki Ci moja mózgownico, żeś nie bigamistka-, nie przepadam, ale piosenka db odzwierciedla to co czuję względem VVIP :D ㅋㅋㅋ

obejrzyjcie i zakochajcie się równie mocno (bez wzajemności, uprzedzam!)

serce

p.s. nie uważacie, że Syngri wyglada na bardzo sympatycznego chłopaczka?? ;-)

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

sport to zdrowie...także psychiczne ;)

wtorek, 01 lutego 2011 16:06

 

Była to napewno duża i ważna lekcja dla Kiiry, z której wyniesie więcej niż gdyby zwyciężyła. Kiira prowadziła po programie krótkim. Jak to często bywa, w przypadku łyżwiarek które nieregularnie zajmują miejsca czołowe po prg krótkich, wizja zostania "Królową Europy" trochę "przeraziła potencjalną kandydatkę (gdyby tak politycy w ostatniej turze wyborów mieli podobne problemy może doceniliby stołek na którym siedzą~~). Do tej pory Kiira Korpi (bo o niej mowa) tylko raz prowadziła po krótkim i było to pare miesięcy temu, na zawodach Eric Bombardier we Francji - pozycja lidera wiodąca do prg dowolnego nie jest łatwa ze zwględu na duże oczekiwania i w Paryżu, pomimo nie-idealnego programu dowolnego- zwyciężyła. Nalezy dodać, że na takich imprezach, gdzie zawodniczek jest raptem 9 i tylko 2 z czołowki - nie trudno wygrać. Prowadząc na ME to juz nieco inna sytuacja...

To co udało sie Kiirze, to zebrać się pod koniec programu, skoczyć chociaż kilka potrójnych skoków w kombinacjach, by udowodnić "sportową stronę ducha" (a to też nie zawsze wychodzi~) i zająć w efekcie tzrecie miejsce.

Saraha Meier - w 2007 roku to ona prowadziła po krótkim i większość obserwatorów wróżyło jej wówczas zwycięstwo gdyż, w tamtym czasie, to ona "najlepiej wyglądała" do tytuły ME. Wiedziała o tych "prognozach" i...nie sprostała nadziejom popełniając kilka błędów, Carolina Kostner, natomiast - bez większej presji i z niczym do stracenia,- pojechała wówczas rewelacyjnie i zdobyła swoje pierwsze Europejskie złoto. W tym roku Carolina poległa sromotnie podczas krótkiego (dwa duże błędy w skokach potrójnych i dziwię się, że była na wysokim 6ym miejscu...!). Więc, naturalnie rzecz biorąc, broniąca tytuły Carolina w dowolnym nie miała nic do stracenia a sporo do udowodnienia. Były ze 2 błędy w skokach, alejakość tego co wykonała, co najmniej db, była o klasę lepsza od tego co zaprezentował bez błędny program Sary Meier. W efekcie, Caroliny program dowolny został oceniony jako najlepszy wieczoru, ale w sumie zajęła II miejsce.

Nie często taka sytuacja się zdarza, aby móc występować na jednej z najważniejszych imprez światowych we własnym kraju, mieć szanse na medal (czyli i na mistrzostwo!), wystąpić jako ostatnia i zaprezentować jeden z najlepszych programów w karierze. I do tego wygrać! Sarah Meier, 26 lat, pojechała bardzo dobry program pod względem technicznym, do tego artystycznie pokazała dojrzałość poprzez bardzo pewną interpretację choreografii (Carolina Kostner miała bardzo łądną choreografię, jednak jej samej w tych ruchach było nie wiele) Sara wybrała muzykę z filmu "miłość w czasach zarazy".

Dla tych co nie oglądali, a chcieliby zobaczyć o czym gibbon plecie, linki poniżej. Warto, warto, warto!

 

Carolina

Kiira

Sarah

2011 europejskie księżniczki^^

w ten przepiękny sposób Sarah Meier żegna się z łyżwiarstwem amatorskim, na MŚ jej nie zobaczymy.

p.s. wesolutkie maja te bukiety, nie??*^_^*

serce

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Nicole Bobek

niedziela, 12 grudnia 2010 8:06

 

Nieco ponad rok temu znalazłam na youtube dość szokujące, jak dla mnie, informacje na jej temat. Ponieważ nie do końca wierzyłam w to co zobaczyłam, a przedewszystkim wysłuchałam, zaniedbałam sprawę, rzuciłam na dalszy plan mając nadzieję, że sie to jakoś rozwiąże a przedewszytskim rozstrzygnie, bo naprawde trudno było mi w to uwierzyć! Ale 3 miesiące temu (jak co kilka miesięcy) znowu szukałam na youtube jej programów, (które czasem wydobywane są  z zakurzonych taśm VHS...). i tym razem znalazłam informacje potwierdzające wszystko to, w co nie chciałam uwierzyć rok wcześniej. Jedna z moich idolek lat 90ych, jedna z trzech (wówczas) dziewczątek dzięki którym pokochałam ten sport trochę za mocno, Nicole Bobek, została aresztowana za posiadanie narkotyków i dystrybucję...amfy! I groziło jej 10 lat więzienia!!!

Nicole Bobek była jedną z najbardziej obiecujących i bardzo utalentowanych łyżwiarek figurowych połowy lat 90ych. W 1995 zdobyła mistzrostwo USA i zajęła III miejsce na M.Ś. Pierwszy raz zobaczyłam ją w marcu 1995 kiedy energicznie i z szerokim uśmiechem wyskoczyła po odbiór brązowego medalu. A po raz pierwszy jej umiejętności zobaczyłam dnia następnego, podczas gali (pamiętam, że wracałm z mamą i siostrą z Sopotu, z basenu i jak tylko weszłam do domu odrazu włączyłam TV w nadziei zobaczenia jeszcze jakiśch programów i włączyłam akurat na jej - miałam 13 lat ^^). Zachwycił mnie jej program - tutaj link. Gdybym miała podac inne jej wyniki, można byłoby pomyśleć iż była poprostu jedna z wielu przeciętnych łyżwiarek. Jednak miała ona dar oczarowywania publiczności swoją wrodzona charyzmą i urodą, prędkością i niewymuszoną gracją oraz elegancją z jaką poruszała się na lodzie no i ta jej SPIRALA (wspominałam tutaj) która znacząco wpłynęła na jakość wykonywania tego elementu przez inne łyżwiarki. Najlepiej czuła się podczas pokazów gdyż...no właśnie, zawody okazywały się bardzo niszczące psychicznie dla niej. Tak jak podczas olimpiady w Nagano w 1998 - pojechała tam w towarzystwie swoich rodaczek (USA!!!!) Michelle Kwan i Tary Lipinskiej z nadzieją narzuconą przez media zdobycia medalu (najlepiej brązowego, gdyż rozgrywak o złoto należała do Tary a Michelle~) . Rozgrzewki, zwłaszcza te tuż przed programami były bardzo obiecujące - z łatwością wykonywałą wszystkie skoki, wyglądałą spokojnie i pewnie...program krótki zakończyła na 17 miejscu które stało sie jej wynikiem koncowym. A Tara zdobyła złoto (najmłodsza w historii) a Michelle srebro (łzy radości to nie były~)

Nie chcę rozpisywać się na temat jej życia rodzinno-prywatnego, które miało duży wpływ na to co się działo w ost kilku latach, ale sama za wiele nie wiem na ten temat (odsyłam tu, dla chętnych do poczytania szczegółów) a dla mnie "najważniejsze" było to co zobaczyłam, w to co tak trudno było mi uwiezryć.

Oto Nicole  w latach 90ych


Tutaj Nicole na zdjęciu podczas aresztowania w lipcu 2009roku.(!!!)


Tutaj wywiad z Nicole z sierpnia tego roku, po wysłuchaniu ułaskawiającego wyroku...

Łyżwiarstwo figurowe w USA (jak i też Japonii i Korei :)) ma wielką oglądalność ,zwłaszcza od pamiętnego incydentu przed olimpiadą w 1994 między Tonyą Harding a Nancy Kerrigan. Od mniej więcej tamtego czasu mistrzowie lody stawali sie gwiazdami też poza lodem. Nicole wraz z Michelle i Tarą przed olimpiadą w Nagano wspólnie brały udział w reklamach jak chociażby zupy Campbells (tu link). oraz powstały ich lalki Barbie.  Tak więc widzieć jak Mistrzyni USA, olimpijka, "celebrytka" (lat 90) pracuje za barem przy lodowisku jest trochę dziwne, ale wiem też że jest to część terapii odwykowej. Jak na sportowca, a zwłaszcza jak na łyżwiarkę jest bardziej niż "nie w formie". W tym klipie, z końca października tego roku, widać że nawet skoki podwójne są nie lada wyzwaniem w tym momencie dla niej (Nicole nalezy do generacji łyżwiarek , które potrafiły wykonac każdy potrójny skok...) . Ale cieszę się, że wychodzi na prostą i mam nadzieję, że jeszcze skoczy nie jednego 3salchowa, lutza, flipa :)

Sezon łyżwiarski jest w toku, Mao Asada dzielnie skacze 3axle Kim Jona, natomiast, zrezygnowała z występów w serii grand prix by koncentrować się jedynie na treningach do MŚ, by odzyskać mistrzostwo i udowodnić, że swoim talentem potrafi zajmować wysokie miejsca bez "protekcji" sędziów jak to miało miejsce na ost MŚ (o czym pisałam tu). Życzę im (jak i wszystkim łyżwiarkom) oraz moim czytelnikom zdrowia, nie gasnącej siły ducha i walki.  (bez wspomagaczy wypalających skórę na twarzy!!!)

serce

p.s. miałam napisac o tym...we wrzesniu, tydzień potym jak to znalazłam (ciekawe też , że zawsze w "odpowiednim" czasie wyszukuję rzeczy dot łyżwiarstwa...!) ale ...nie napisałam. A teraz publikuję, bo gdzieś mi to zalegało w świadomości. Dodatkowo mija 15 lat (!!!!???) odkąd ŚWIADOMIE oglądam łyżwiarstwo figurowe i w ogromnej mierze jest to zasługa Nicole :)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

oklaski!^^

niedziela, 05 grudnia 2010 7:32

 

Tu kilka zdjęć z akcji "konkurs piosenki". Na początek; "making of", czyli za kulisami naszego klipu ;-)

 

Scenopis, wykonany przez Ju-Hjang. jak może widać, rysunki(duży wpływ mangowy ^^) podparte opisami w języku japońskim i koreańskim .

 

Juka, Ju-Hjang i Rieko myslą nad wykonaniem  kolejnej sceny...

...jabłko nie zawsze chciało współpracować...

 

Ju-Hjang za APARTEM, Juka jako asystent reżysera (była w trej "samozwańczej" roli przesłodka) i Rieko, główna bohaterka (z jabłkami w torbie)...

 


przed naszą szkołą - Juka obserwuje jak Ju-Hajng tłumaczy Jong-Munowi kiedy jabłko podnieśc, a w dalekim tle Rieko robi nam wszystkim "pstryk-pstryk" :)

 

 

Konferansjerzy; Rieko i David

jedna z klas wybrała piosenke Super Junior "cooking", więc nałożyli szkolne fartuchy i tańczyli z patelniami a także, co poniektórzy, czytali słowa piosenki z tejże patelni~~


jeden z bardziej "rozbudowanych" choreograficzno-pomysłowo występów...


:8

A tutaj występ, który mnie najbardziej rozbawił, a mianowicie "panowie w spódniczkach" :)))

Czyż to nie wygląda przeuroczo? Choreografię też mieli ciekawie zorganizowaną i proszę zwrócić uwagę, że chłopcy i dziewczynki dopasowani sa kolorami. (para pomarańczowa wyglądała bardzo zabawnie - On taki duży, ONA taka...drobna :))

 

 

A tu Rieko, która równiez była "MC"-prowadzącą- podczas tej imprezy, przeprowadza wywiad z panami-spónicami po występie *^_^*

Ten chłopaczek z różową wstążką i lokówką we włosach, odebrał jedną z "nagród specjalnych" za duży angaż podczas występu do piosenki "GEE" Girls Generation :)

oraz zwycięzcy, grupa z sekcji 11. Wybrali piosenkę grupy 2NE1 "박수쳐"(paksucio - zaklaszcz). Występ energiczny i pewny (oraz bdb opanowali tekst i RAP!), od razu wiedziałam, że zajmą wysokie miejsce :)

Oklaski dla zwycięzców, proszę państwa, sugło-hasiosso-jo, a tutaj link do oryginału, który jest też zarazem piosenką której ostatnio bardzo często słucham.

serce

p.s. poza cigym brakiem czasu, komputer odmawia mi posłuszeństwa, przez co wpisy są publikowane z opóźnieniem... T_T



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

nore dehłe dziarang - konkurs piosenki

niedziela, 28 listopada 2010 5:35

 

Tydzień temu, w piątek, mieliśmy konkurs piosenki w naszym instytucie na Yonsei. Każda grupa musiała przygotować piosenkę (koreańską , rzecz jasna, Hello~ jesteśmy w Korei :)) oraz choreografię do niej. (anniong, tu Korea, tu rządzi K-pop :))  Ja njabardziej napaliłam sie na to drugie; lubię ruszac ciałkiem w rytm muzyki i wymyślać w jaki sposób najlepiej machać łapkami. Co do śpiewania...bardzo lubię, ALE gdy nikt (wraz ze mną ) nie musi mnie słuchać... :) Mój głos należy do poniżej przeciętnych (i dodać do tego zaziębienie, jakie miałam przez cały tydzień poprzedzający konkurs- oraz w dniu kulminacyjnym- )nie brzmi to za fajnie~ Ale co tam. Raz już na tej scenie stałam w znacznie "gorszym świetle", a mianowicie w zeszłym roku w marcu, na pierwszym poziomie, podczas "speech contest" O_O (nota bene, na youtube znalazłam filmik promujący 50-o lecie Yonsei KLI i sekunda mojego "referatu" się tam znalazła. PIC! LOL!!).

Miałam zerowy wkład w wybór piosenki, jakoże zaraz po zajęciach (a czasem i 15 min przed ich końcem) leciałam prosto do pracy, podczas gdy klasowiczki i, dość obojętni na wszystko, klasowicze (nazwijmy ich F4 ^^) dokonywali tak ważnego wyboru, który padł na piosenkę "Hello" zespołu SHINee.

... załamka. Znalazłam ich na youtube no i załąmka. a) mało skoczna pioseneczka- nudnawa b) o jakimś gimnazjalnym wyobrażeniu miłości c) chłopaki z SHINee tak beznadziejnie (wg. mnie!) wyglądali, że nawet klipu(iśćie picno-picusiowego) nie chciało mi sie do końca oglądać. d) melodyczno-rytmicznie trudna, jak dla mnie, do zapamiętania, nie wspominając juz o dość wysokich tonach w niektórych zwrotkach~~

Zniechęciło mnie to, gdyż to ja się podjęłam ułożenia "choreografii"a materiał do pracy zupełnie NIJAKI! Ja oczywiście wolałabym "Mr." KARA lub, najlepiej, "Abracadabra" BEG *^_^* hehehe.

Koniec końców z samej choreografii, którą sprytnie ułożyłam mając na myśli nasze F4, (które jak usłyszało, że będzie trzeba tańczyć to zrobiło minę niewąsko-obrażoną, i dodało że musi to byc "ŁATWE").  Ale na 6 dni przed konkursem Japonki wymysliły, że zamiast tańczenia zrobimy naszą wersję klipu. Pomysł bardzo fajny, zwłaszcza, że oryginalny klip jest dla mnie nie do oglądania. Tak więc w sobotę ( 2 tygodnie temu) spotkalismy się by zrobić zdjęcia.(Ja oczywiście na prochach i z arsenałem chusteczek.) Dorzuciłąm jeszcze propozycję by choć trochę pomachać łapkami, gdyż wytyczne konkursu mówią wyraźnie o RUCHU SCENICZNYM. Na 1 dzien przed konkursem, podczas próby generalnej wyniknął problem, że "klip" nie będzie widoczny zza banera konkursowego. O_O Całą próbę spędzili(ŁY)śmy na analizowaniu jak przebudowac scenę...! Niemniej, tuz przed koncem próby udało się namówić panów "woźnych" by baner wrzucili za ekran, który zostanie obizony tylko podczas naszego występu.

W dniu konkursu przybylismy o 8:30 (!!) do szkoły, by jeszcze raz przećwiczyć pozycje początkowe i końcowe. Ogólnie "Wiele hałasu o ...", można by sądzić po minach dwójki z F4 czyli Australijczyka i Niemca, ale mi sie bardzo podobał ten cały zryw, gdybym tylko mogła lepiej oddychać i nie machac do wszytstkich chusteczką...T_T

Tutaj oryginalny klip SHINee (i ten święty mikołaj gdy jeszcze nie miał zarostu~~ -_-)

Tutaj my podczas konkursu

Tutaj nasza wersja klipu :)

Rieko, nasza Samica Alfa, grałą główną rolę. Jong-Mun, pan prawnik, grał zakochanego w niej nieśmiałego...pana. Pomysł naszego klipu nawiązuje chwilami do klipu SHINee oraz do kilku zwrotek piosenki "kiedy i jak ująć jej dłoń", "porozmawiaj zemną choć przez chwilę"   oraz refrenu "Hello, hello"...itp czyli o chęci nawiązaniu kontaktu, a motywem "łączącym" miały byc jabłka. Filmik zmontowała Ju- Hjang (Yoo-Hyang), która tez była "reżyserem" :) i uważam, iz może troche chaotyczny i po pierwszym obejrzeniu i nie rozumieniu słów piosenki nie zrozumiały, ale wg. mnie itak lepiej sieęprezentuje niż oryginał. Uważam tak, gdyż lubie poczucie humoru( np. w miejscach sztywno-sztucznych,) którego zupełnie brak w klipie SHINee.

Sam konkurs przebiegł bardzo zabawnie. Każda grupa miała inną piosenkę i większość z nich tańczyła. Inni lepiej inni nie-najlepiej,jedni bardzo poważnie podeszli do całego przedsięwzięcia inni z "humorem" jak np grupa z sekcji (chyba) 9, poubierana cała w spódniczki tutu...także panowie :)  serce

Nam też poszło całkiem nieźle. Pierwszy raz w historii konkursu w KLI zamiast tańczenia był klip., tak więc oglądający (łączni z jurorami") byli mocno zaskoczeni :). Australijczyk w dzieciństwie należał do różnych chórów i do niego należały najwyższe partie oraz rap, podczas gdy Togilec (Niemiec) ani nie śpiewał, ani nawet nie ruszał łapą (jak kazałam) :( Potem twierdził, że to właśnie dzięki temu, że nie śpiewał i stał spokojnie udało nam się zająć 2 miejsce ;)

mam nadzieję, że i wam się podobało.

Jak poukładam foldery to wrzuce jeszcze pare zdjęć innych grup, m.in. panów tańczących w tutu... ;)

 




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Ppirippapapa2

poniedziałek, 16 sierpnia 2010 18:47


Solo debiut Narsi (Narsha - 나르샤 ) z Brown Eyed Girls.




Polubiłam i to bardzo wbrew moim średnio pozytywnym uczuciom względem "krainy kiczu na ekarnie". Pseudo symbolika religijna (Chrześcijańska)*, która w Polsce wywołałby kontrowersję, tutaj poprostu db wygląda i odp. trendom w videoklipach,(bling - bling) -jak na XXI wiek przystało. Ale powiedzmy też, że ta cała "kościelna " otoczka jest tu poniekąd uzasadniona, gdyż piosenka mówi o ucieczce, oddaniu, ofiarowaniu się ludzi o "zużytych duszach". (-__- niech im będzie~~)



Jeszcze a propos tego kiczu, o ile w wydaniu Europejskim baaardzo mnie drażni, tak na kontynencie Ryżowym zdaje się lepiej wyglądać i łatwiej mi to polubić, chyba dlatego, że Azjaci ogólnie mi się podobają  *^_^*



Powiedzmy, że sama Narsha mnie - przedewszystkim - urzekła i to jeszcze w 2009 kiedy to razem z BEG zrobiły hokus-pokus, Abracadabra i machanie biodrami z obrażoną miną twardzielki do dziś bling-blinguje na parkietach (ja sama codziennie jeszcze słucham "Abracadabry" i mam ją cały czas w krówce^^). I co mnie jeszcze bardziej zachwyciło to data ur. 3ech z 4ech dziewczyn z BEG - 1981!! :D



To dość spadkowa data w K-popie (ale chyba świat zaczyna rozumieć, że wiek nie raz może być dużym atutem), i jednak nie wyobrażam sobie 18-19 letnich dziewczątek z SNSD czy KARA śpiewających Abracadabra czy Ppirippapa, poprostu nie miałoby to sensu. A dodatkowo 28-o latki zaczarowały listy przebojów i słuchaczy na wiele miesięcy, i to wcale nie był ich debiut!



Narsha ma głos, charyzmę i dość plastyczną twarz co , mam nadzieję, pomoże jej się wybić dalej i przyćmić powtarzające się  wkółko w klipach podobne aranżacje sceniczne, te same załamania światła, kolory (lub ich brak), kadry, montaż...no i peruki (bez tego ani rusz!!), dzięki którym nie trzeba płacić żadnej ceny za zmianę "osobowości" na ekranie. (A w tej blond peruce, przypomina mi trochę Meluzynę, z "Podróży Pana Kleksa" ; ) )

Jestem ZA, bo raz że to babki (a ja dopinguję r. ż!), a dwa,  już nie nastolatki, więc krytyka i ignorancja społeczenstwa i opinii publicznej osiada na nich znacznie łatwiej i...zalega jak kurz. A to nie sprawiedliwe!



tutaj link do klipu Narsi - "Ppirippappa"
a tu dla przypomnienia klip "Abracadabra"

* Sama Narsia, jak i ponad 30% Koreańczyków, jest jakiegoś wyznania Chrześcijańskiego.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ppirippapa

poniedziałek, 09 sierpnia 2010 16:39

(*-*)

Moja nowa obsesja, namiętność nazywa się;

삐리빠빠

Od 3 dni słucham dużo a nawet dużo za dużo, ale z drugiej strony czar "Abracadabry" , dzięki temu, zaczyna przygasać (po 8 miesiącach!!O_O!)
Ale jabłko od jabłoni daleko nie padło...


serce




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Dom

wtorek, 27 kwietnia 2010 9:10


Prawie bym zapomniała, ale czytając dziś blog Jadwigi i wpis o Wyspach Wielkanocnych przypomniałam sobie o dokumencie (jeśli już wcześniej go nie widzieliście) jaki parę miesięcy temu obejrzałam. HOME, film francuskiego fotografa Yann'a Arthusa Bertranda, dotyka (w bardzo pięknie wizualny sposób) współczesnych problemów naszego świata, które bezpośrednio mają wpływ na stan ekologiczny naszej planety, a w efekcie na nas samych.
Film jest bardzo przystępny i zrozumiały pomimo problemów jakie porusza. Aby ułatwić nam przyswojenie, cała historia opowiedziana jest trochę jak 'bajka na dobranoc' spokojnym, kojącym głosem "Babci" a z drugiej strony jest to jak przepowiednia i zarazem dobra rada starej wróżki. Do tego zapierające dech w piersiach zdjęcia Bertranda ukazujące nam to, czego możemy nie widzieć na codzień a co jednak potrafimy zniszczyć...
Widziałam sporo dokumentów o tematyce ekologicznej ( w tym i inną serię Bertranda na kanale planete) natomiast co wyróżnia ten film od innych to jego zakończenie, które daje nadzieję i pokazuje że człowiek jest w stanie zapanować nad bałaganem, który sam zrobił...
Film w całości można obejrzeć na youtube. 
HOME

maym






Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

po mistrzostwach w Turynie

środa, 31 marca 2010 17:53


Ostatnio nie czuję się za dobrze, głównie emocjonalnie ze względów finansowych (i o tym napiszę jak mi troche emocje opadną!) i dlatego tez ominęłam  w opisywaniu przebieg MŚ w łyżwairstwie figurowym jakie odbyły się w zeszłym tygodniu w Turynie, we Włoszech.
Po pierwsze oglądałam wyrywkowo i nieregularnie gdyż 7 godzin różnicy czasu robi swoje, a do tego nie mam kablówki (co mi specjalnie nie przeszkadza, jakoże za TV ogółnie nie przepadam) więc i nie mam eurosportu, i muszę polegać na tym co łaskawie pokaże KBS (coś jak nasza "jedynka"), które -jak można się domyslać- było przedewszystkim zainteresowane solistakami (wiadomo, Kim Jona).
Większość programów krótkich z zeszłego piątku i większość dowolnych z zeszłej soboty obejrzałam,  i wnioski jakie nasuwaja mi się odrazu to takie, że sędziowie już dawno tak nie przegięli z ocenianiem: zaniżaniem większości i zawyżaniem zwłaszcza jednej~~
Po programie krótkim byłam miło zaskoczona (chociaż nie aż tak zaskoczona jej bdb programem) widząc młodą Mirai Nagasu na pierwszym miejscu. Mirai (未来) po japońsku ( a po koreańsku brzmi MIRE -미래)  znaczy przyszłość i 16o letniej Nagasu wróżę ciekawąi różnorodną  przyszłość! ^^ Niestety w programie dowolnym popełniła kilka błędów co wykluczyło zdobycie złota, (zwłaszcza po bdb programie Mao Asady z dwoma potrójnymi axlami!) natomiast zrzucenie jej na 7 miejsce było lekką przesadą. A dlaczego tak ją (i kilka innych łyżwiarek) sędziowie "mocno" potraktowali? Otóż Kim Jona w krótkim zrobiła 2 błędy - nie w skokach, o dziwo ale w piruecie i spirali~~ -__- Każdy głupi wówczas wie, że taki program nie może byc wysoko oceniony. I nie był, ALE! Zdaje się że światek sędziowski BARDZO Koreankę lubi i by dac jej szansę na medal (nawet i złoty!) obniżali ile mogli oceny innych łyżwiarek jadących po niej....! W dowolnym, podobna sytuacja. Kim Jona (7 po rótkim) zrobiła 2 błędy, tym razem w skokach, ale nie preszkodziło to sędziom w daniu jej dość dużej ilości punktów. Powiedzmy, że nic złego w tym nie ma, ale krzywo zrobiło się wtedy gdy Mao Asada (druga po programie krótkim) pojechała bdb swój program (z drobnym błędem przy drugim potrójnym axlu) a mimo to dostała o cały 1 punkt mniej niż Kim za swój program! Jeszcze zrozumiałabym gdyby Koreanka pojechała z takim "flow" jak w Vancouver, ale właśnie mam duuuuże zastrzeżenia co do jej "ognia" na MŚ; była powolna,osowiała, leniwa i ciężka w ruchach i nic dziwnego, że zaliczyła glebę przy potrójnym salchowie. I aż trudno uwierzyc że taki program, wg. punktacji, został uznany za najlepszy program wieczoru! W efekcie Asada "zdobyła" złoto, a Kim  srebro. Laura Lepisto z Finlandii była trzecia.
Nie nastały dobre czasy dla łyżwiarstwa mimo, iż coraz ciekawszych osobistości na lodzie nie brakuje...

Dla chętnych (i tych którzy maja trochę czasu) zapraszam do obejrzenia programu dowolnego Kim Jony i Mao Asady z zeszłego tygodnia, a także 2 programy z przeszłości które są dla mnie wyznacznikiem mistrzostwa, perfekcji, artyzmu  i elegancji na lodzie czyli Chen Lu w programie dowolnym z 1996 roku i Michelle Kwan w programie dowolnym z 2003 roku.
Wybór muzyki ma ogromne znaczenie a mam wrażenie, że w chwili obecnej szuka się czegoś  "oryginalnego" lub "mocnego" a nie do końca pasującego do charakteru i dojrzałości łyżwiarki (mam tu na myśli zwłaszcza Mao Asadę i Kim Jonę~~proszę mi wybaczyć...)
Może na dzisiaj zakończę te koślawe dywagacje, ale jeszcze wrócę z  tematem łyżwiarstwa!!:-)





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Koreponia dziwna jest

wtorek, 30 marca 2010 10:08


Na I like design obejrzałam filmik (avi-dizajn?), który został zrobiony przez studenta-Japończyka (Kenichi - konto na vimeo oraz blog) jako praca dyplomowa. Oglądając go przypomniałam sobie wykłady dr Szyszki o kulturze Japońskiej ale jednocześnie... nie mogłam powstrzymać się od powiedzenia do samej siebie; "zupełnie jak w Korei ~".

Już wielokrotnie słyszałam (od ludzi różnych nacji w tym Japończyków i samych Koreańczyków), że Korea kopiuje wszystko z Japonii...ale z drugiej strony, gdyby te "kopie" były tak bardzo wbrew Koreańskiej naturze nie miałyby się tutaj tak dobrze...!
Warto też dodać, że i Koreańczycy i Japończycy przy każdej możliwej okazji przypominają "łejguginom" jak bardzo różnią się od swoich sąsiadów; kulturą, językiem, kuchnią itp, itd, et cetera... -__-  Oczywiście, że są różnice! Mój sąsiad w Gdyni był tak inny odemnie, że wolałam wyjechać do Korei niż żyć obok niego~~! Każdy jest inny, nawet 2 miasta obok siebie w jednym kraju są drastycznie różne. Niemniej, już chyba kiedyś o tym pisałam, Korea i Japonia ze wszystkich krajów świata (na moje skromne oko) są mentalnie i kulturowo najbliższe sobie a dowodem tego niechaj będzie ten oto avi-dizajn autorstwa Kenichi.

Japan The Strange Country

Owocnego sąsiadowania życzę

:-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

1040

sobota, 27 marca 2010 17:40

Czy pamiętacie MC Hammera?? Tego od "5 ciastek" (jak to myśmy w podstawówce śpiewali~~) czyli "can't touch this"? A czy wiecie co się z nim teraz dzieje?? Jak to z wieloma gwiazdami sceny bywa(ło) potrafią po wielkim sukcesie  zniknąć na amen a w przypadku MC Hammera to dosłownie! Otóż raper ma się całkiem nieźle i jest...pastorem!!! obcy
Skąd wiem? W jednym ze swoich filmików, Michelle Phan wspomniała o premierze filmu dokumentalnego "1040" dotyczącego ruchu Chrześciajńskiego w Azji. I wymieniła kilka "gwiazd" które miały być na premierze tego filmu w tym m.in. wyżej wymieniony MC Młotek. Myślałam, że może to jakaś pomyłka, zbierzność 'nazwisk', ale poszukałam w necie i  to prawda! MC Hammer głosi słowo boże~~
TUTAJ link do fragmentu owego dokumentu z jego udziałem (słowem~~)
Skądinąd ciekawa jestem filmu, gdyż lubię dokumenty (nawet jeśli są produkcji amerykańskiej~~...) a sprawa Chrześcijaństwa w Azji i mnie dotyczy bo w Korei jest coraz silniej ukorzeniane (zwłaszcza protestanci mają się tutaj coraz ...nazwijmy to, zdrowiej ^^) i ciekawa jestem czy przez to np. świątynie buddyjskie zaczną wiać pustkami lub wogóle znikać~~
Szczęść Boże wszystkim!

]:->

p.s. wraz z odejściem Matki Natury (trochę w tym miesiącu długo porządki robiła~~TT) odeszły wszystkie bóle i siniaki powyPusanowe a co najważniejsze ręka już działa NORMALNIE więc powoli wracam aktywniej do życia, z tą drobną różnicą iż codziennie naprzemian  zęby szczotkuję raz prawą a raz lewą ręką i nie dlatego, że nie mam wyjścia ("bo boli") ale dla zdrowia "orzeszka" :-]



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

niedziela, 19 lutego 2017

tyle gości w gaju:  85 794  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 85794
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 618

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl