Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 228 216 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

i jak nie kochac Finow?!

sobota, 08 stycznia 2011 14:20

Ha-hha, witam i Szczesliwego Nowego Roku!!

nie, nie bylo zadnej katastrofy z moim udzialem, do wszystkich zaplanowanych miejsc dolecialam szczesliwie, ba, nawet radosnie (ladowanie w Helsinkach z Wawy nalezalo do mega-miekkich i,-nie, nie ladowalismy w sniegu-, nic tylko sie zakochac!). Tak wiec zyje i szczesliwie jestem juz od 2 dni spowrotem w Seulu. I nie bede juz pisac, ze skoro mam tak duzo czasu to zamierzam pisac na blogu czesciej, bo juz 2 razy "oglosilam sie" i , - jak widac, NICi z tego nie wyszlo.

Byly swieta, byla rodzina, bylo duzo sniegu + moje zmeczenie= zgubilam moj nowy  (bialy !!) telefon w zaspie i nawet nie zauwazylam, i jakos ten czas szybko zlecial a gdy mialam chwile wieczorna dla siebie to...zasypialam momentalnie.

Za to musze przyznac, ze zaczynam darzyc latanie nieco cieplejszym uczuciem. Oczywiscie uczucie to jest zarezerwowane dla FINNAIR (i czesciowo dla KOREANAIR). Gdy wyladowalam w Seulu (piekny, sloneczny poranek), podliczylam loty i wyszlo iz byl to moj 10 lot (wsumie) tymi liniami. Zadowolona jestem nie tylko dlatego, ze przezylam ale tez dlatego ze nie mialam zadnych problemow z opoznieniami, z bagazem ( Najwyrazniej snieg Finom nie straszny...ciekawe czemu??). W locie nad Syberia podaja dwa rodzaje obiadu/kolacji do wyboru, a do tego sporo dodatkow jak np. kimci (no bo leca z nami Koreanczycy) :) Jedynym minusem, jesli chodzi o loty miedzy Helsinkami a Warszawa, byl brak jakiegokolwiek posilku na pokladzie. Jeszcze w zeszlym roku podawali jakas bulke, ciabate teraz tylko soki, kawe a kanapke mozna bylo kupic za 6 euro O_O! Niemniej, jesli mam wybierac miedzy jedzeniem w koszcie biletu a bezpieczenstwem lotu, no to wiadomo co "wybieram"...!!

Lot z Helsinek do Seulu jest raczej nudny i srednio komfortowy jesli leci sie 2 klasa, no bo lecimy noca. Za to ten z Seulu jest bajeczny! Porobilam troche zdjec (zanim bateria mi siadla!) i gdy wroce do domu (bo teraz jestem "w pracy" na 32 pietrze) wrzuce kilka ksiezycowo-Syberyjskich fotek. (Jesli ladowanie awaryjne, to prosimy w okolicach Bajkalu;))

dokoncze innym razem

po lewej na zdjeciu widac taką małą krpoeczke w ciepłym słonecznym odcieniu. To Wscodzące Słońce *^_^* - dużo radochy sprawiło mi to "drobne cudeńko" :) I jak widać, jest na dole hihi:D


Udanych lotow i powrotow

serce

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

w Finlandii

środa, 22 grudnia 2010 14:52

 

Wiem, miałam pisać,( częściej niż raz na tydzień)....trochę się gmatwałąm ze sobą i w zw z wylotem (przecież wiadomo jak silnym uczuciem darzę te latające trumny~~~) do Polski na święta.

Melduję, że wylądowaliśmy niedawno i czekamy na transfer. Całkiem przyjemnie się leciało, ale nie daruję Pieskowi, że przy starcie (przy STARCIE!!!) głowa mu na bok z przyśnięcia poleciała!!! O_O Nad Syberią cudnie było, tyleże tym razem Bajkał pod chmurami był, więc niewidoczny ale przepiękna pomarańcz księżyca ukazałą się (wyglądało to iście bajecznie, gdyż po raz pierwszy księżyc widziałam POD sobą...)

Od jutra mam 2 tygodniowe WAKACJE, i (mam nadzieję) żadnych deadline'ów. :) I mam zamiar popisać wreszcie na blogu.

tymczasem jeszcze jeden start + lądowanie, 3majcie kciuki i oby nie padało w naszej stolicy!!

G.

 



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Finlandia

sobota, 11 kwietnia 2009 11:47




Jestem w Helsinkach. Czekam na transfer do Polski.
Lot z K. jakoś przebiegł, ale było zagrożenie turbulencją akurat po tym jak wypiłam kawę i z pełnym brzuchem poszłam w kierunku WC, a tu stewardesa mówi mi że natychmiast musze wracać na miejsce i zapiąć pas!! O_O ??  Całe szczęście nic nie było, bo chyba bym nie przeżyła~~~ Cały czas było słońce więc było cudownie, nareszcie mogłam "zobaczyć" Mongolię! ^_^  Przy lądowaniu w Finlandii pojawiły sie chmury i szarzyzna wyszła na jaw...



Co do zakupów w strefie bezcłowej, to jestem zawiedziona... Miałam mało czasu, a to dlatego że Tae przyszła mnie pożegnać ((*-*) ) i oczywiście przegadałyśmy godzinę ;-) a jak trafiłam do Shilla DF, to się okazało, że z jakiegoś powodu (transfer w Europie) nie moge kupic kimci!!! Suchych glonów nie było! A ceny wszystkiego innego były o 2-3 razy droższe!! Znalazłam tylko jakies małe i cenowo rozsądne czekoladki żeńszeniowe!.... :-( Do tego przejście celne w Helsinkach... poczulam się jak kryminalista!! Nie wyjęłam pieniędzy z kieszeni i "zadźwięczałam" w bramce i babka 'rzuciła' się na mnie z rękawiczakmi  - jedno z moich najintymniejszych doznań ostatnich miesięcy................

Ale spotkałam w samolocie pewną malutką Panią, spacerującą "po Syberii"...;-)



Dama z klasą, szykiem i dzieckiem na sankach!



Prawda, że cudne???


~~~serce~~~



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Szkic psychologiczny

poniedziałek, 29 września 2008 17:49



Oto cała ja. Skądinąd do podrobienia, jeśli idzie o tę funkcję (w mózgu, w palcu??). Piszę na blogu i piszę, ale nie zawsze widzę to co napisałam... Teraz widzę, że to jest. Nie zniknęło! Siedzi sobie w szkicach i czeka na objawienie. Znajome? Zdaje się, że czasem  'szkicowałam' wpisy, żeby mieć większe pole manewru itp.  Żeby dopisać coś co mi się przypomni, ale na ogół zapominałam i o jednym i o drugim, a później wydawało mi się że coś publikuję, a czemu na str gł tego "nie ma???!" Ale to raczej wina mojego oporu do poznawania tajników sieci i 'łączności' w blogach... Nie wiem. Czasem nie przywiązuje wagi do rzeczy nawet ważnych. Z góry skazuję swoje próby na niepowodzenie, a  z czasem okazuje się że intuicja czy drogi którymi podążam itak doprowadzaja mnie TAM - > do wiedzy.
A dzisiaj mam czas (chora, ale czuję się na tyle dobrze aby robić porządki wirtualne) więc uzupełniam to&owo... Nawet utworzyłam nową kategorię: Oy Finlandia i nie dotyczy ona tego cichego i zimnego kraju, ale mojego notesu i tego co w nim zawarte (a nie wiele tam i w tym rzecz!)

Cierpliwości, cierpliwości... gibbon się teraz bawi(*-*)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

O.

środa, 11 lipca 2007 0:00

Z Finlandii, 28.VI.2006

Podróże z Ojcem to ciekawe, do pewnego momentu zabawne i nie rzadko irytujące doświadczenie. Jadąc z nim samochodem, (np. do Torunia na konferencję sztuki Orientu) rozbraja mnie jego dziecinna radość jak zajada ogórki upudrowane w soli. Oczywiście to ja mu je podaję z siedzenia obok, tak więc  pewnie też z tego względu postrzegam go jak dzieciaka którego trzeba karmić, a on - zupełnie jak dziecko-, odwraca buzię w stronę chrupiącego ogórka, ale nadal patrzy na to co go w sumie jeszcze bardziej interesuje, tj. na drogę. :-] Rozbrajający widok!
Nie można zapominać o jego nieustającej krytyce, która dotyka każdego aspektu, który jego dotyka...
"idiota, palant!!" .  I wtedy to się zaczynam trochę bać o swoje bezpieczeństwo, bo wściekły facet mający pod swoim panowaniem 180km/h w kołach, chcący nauczyć "chama" manierów drogowych jest naładowany energią, która jeszcze przy okazji na mnie się wyładowuje za to, że próbuję odciągnąć go od pomysłu fundowania komuś szybkiego kursu jazdy samochodem (x)... takiego faceta to się tylko bać, a ja wtedy mam ochotę wysiąść z samochodu co go jeszcze bardziej rozwściecza.

perpetum mobile


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Finlandia w Maastricht

środa, 04 lipca 2007 0:00

 

 Z Oy Finlandii 8.III. 2007

Dobrnęlismy do Maastricht. Dżon bryluje i się lansuje. Czerpie energię z szampana za 300 euro ("najlepszy!"), z "kawioro-kanapek" o wielkości takiej, że nawet mysz by nie zauważyła, a doładowuje się hormonami luksusu których jest tu więcej niż tlenu (na dodatek syntetycznego). Trudno mi cokolwiek powiedziec o tym... przedsięwzięciu dot. sztuki... hmm. Ja się czuję zmęczona. Wszystkim. Jest przełom zimowo-wiosenny. Jestem w podróży ekspresowej. W podróży samochodem z moim Ojcem, (a to w zupełności wystarcza by czuć się zmęczonym jeszcze przed Słupskiem) , brakuje mi codziennych 2 litrów wody (O. powiedział, że tu woda jest bardzo droga i należało ją wziąć z Polski. Powiedział to tuż po przekroczeniu granicy POL-GER). Brakuje mi mojej Chińskiej herbaty z Panaceum ("Holandia miała wszędzie kolonie, tu dostaniesz każdą herbatę!"). Do tego nie znam losu swojego egzaminu z japońskiego u Violi. Czekam na mejla w związku z powyższym, a przeczucia nie są najlepsze. Zatem siedzę sobie w jednym z wielu 'bufetów' (czy ta nazwa to nie profanacja?...) w tym labiryncie sztuki, koohi o nondeimasu i próbuję powtarzać japoński. Mam w nosie czy wygląda to dobrze czy źle (sądzę, że moje kandzi nie prezentują się  gorzej od Rembrandta) a nawet mam w nosie czy zapamiętuję powtarzane znaki (trochę jak przychodzic z drewnem do lasu) gdyż kolory, światła, figury, śmiechy, krawaty, paznokcie, sygnatury, lupy, wizytówki, Picassa, Fabergery, musujące usta - to wszystko atakuje mnie swoją intensywnością i nie mam siły odróżnic znaku  'jeśc' (
食) od wazy Chińskiej jaka stoi jakieś 5 metrów odemnie. Czuję się przygnieciona i niedotleniona, i najchętniej poszłabym spać kiedy nagle pojawia się Dżon (z kolejnym czymś na ząb) "yhm, ty cały czas tu? Posłuchaj, jak pójdziesz dalej tędy, prosto, skręcisz przy (tu jakieś zacne nazwisko którego nie pamiętam) a potem miniesz (dom aukcyjny, którego nazwy też nie pamiętam) zobaczysz cos przeeecudownego (uśmiech O. bardzo radosny a radośc podkręcona smakiem naparstka jaki wszamał)" . Jeszcze kiwa głową by mnie upewnić, że ta podróż by nasycić zgłodniałe oko jest warta Zachodu (na jakim jesteśmy). Więc ruszam, O. w tym czasie już gdzies zniknął tylko usłyszałam jak mówi "Spotkamy sie przy 'LKJDC#CM&SDXQ$5LJ', za jakieś 20 minut". ... A więc poszłam. Nie wiedząc dokąd, przed siebie a czasem w bok później znowu prosto (dla równowagi) i to co zobaczyłam rzeczywiście było cudne. Zobaczyłam całkiem spory obraz a na nim 2 leżące kobiety, a jedna to chyba nawet spała. Genialnie. Czy ja też tak mogę? W sumie to nie wiem, czy o ten obraz Ojcu  chodziło, ale chyba właśnie ten wywarł na mnie największe wrażenie ("Maids of Honor" Chińskiego malarza Chen Yifei.). Potem już tylko pamiętam bladego i małego Sasnala (i to w tej pstrokatej dżungli z klimatyzacją było jego siłą a mnie poratowała jego obojętność) oraz intensywnie ciemno-kolorowego Chagalla ( skojarzył mi się z najlepszą pizzą świata i miałam wrażenie że można wejść w ten obraz i przejść nim dalej do środka nocy gdzie wszyscy śpią).
Reszty nie pamiętam. Acha, pamiętam gdy wychodziliśmy z tego sztukowatego ogrodu; moje szmaragdowe Ryłka na obcasie boleśnie przypomniały o swoim istnieniu, gdyż nagle z miękkiego dywanu przeszłam do rzeczywistości (do której tak tęskniłam) i na prawdziwy beton lub asfalt. Było twardo, a jeszcze należało odebrać pakiecik pamiątkowy czyli wielką, 600 stronicową knigę na kredowym papierze (acha), której ciężar ciążył mi na ramieniu, w obcasach , w oczach a przedewszystkim na możliwości prześledzenia myślami; "gdzie też zaparkowalismy samochód?". Było twardo, ciężko i ciemno a O. jakby nowo narodzony.:-| 
Pod wrażeniem tego co widział, co czuł, co jadł, co podsłuchał, z kim rozmawiał.....itp. Godne pozazdroszczenia. Naprawdę. Mi już wszystko było obojętne, ucieszyłam sie na widok samochodu i precelków jakie znalazłam w środku. Nagle poczułam głód, ten najbardziej pierwotny a Tatuś - niezmordowanie-, komentował wydarzenia dnia . Ja resztkami sił przypomniałam sobie, że dziś Dzien Matki i ostatnie siły tego dnia zamknęłam w esemesie do Muminci.poczta


Oto niektóre rzeczy, które były "godne" mojej(!) uwagi;


Być kobietą... figurka z Konga, XIX wiek.
Rzecz należy do "Polak Works of Art" w Amsterdamie.


Zburzmy coś, niech się wali... Francois de Nome, XVI wiek.
Należy do Jean-Francois Heim.


Podoba mi się, i chciałabym nosić, ale wiem że
ten 'zestaw kolorów' nie do końca jest dla mnie :-( .
Oczywiście Bulgari!

A na koniec to co mnie zachwyciło i chwilowo upośledziło:
Chen Yifei, Maids of Honour



...

Zdjęcia zrobiłam z tego 600 str katalogu. Niestety aparatów nie wnosi się na TAKIE imprezki. A szkoda, fajne pamniąteczki można by se porobić... ;-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Finlandia 10. V. 2007

wtorek, 19 czerwca 2007 0:00


...Od 4 dni jestem zaziębiona więc u3muję ciało i duszę w maraźmie. Co i rusz odzywa się we mnie głos wojowniczki, który zagrzewa mnie do 'fight-ooh' w najróżniejszych dziedzinach życia...
Parę dni temu (chyba zaraz po powrocie z Litewskiej Majówki) 'postanowiłam' zabrac się za siebie, ale ciut w innym sensie niż do tej pory.
Skoro itak jestem sama - to trzeba to wykorzystać, a nie robic z tego przekleństwa... To znany fakt.
Zacząć więcej czytać . CZYTAĆ. (wogóle i cokolwiek!). Nie tknęłam niczego od tygodni, nawet magazyny sa mi na ten moment obce. TV też wogóle nie oglądam (za nisko - piętro niżej, gdzie ciągle ktos sie kręci) a komp mi siadł więc oprócz mpmana nie mam kontaktu z mediami.
Ostatnie miesiące to moja 'niemoc twórcza'  --> to tez do korekty i trzeba to przełamać! Póki co, 'fight- ooooh' i wywalic ten katar / zaziębienie z siebie i do dzieła!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

urodziny

czwartek, 14 czerwca 2007 0:00


Z Finlandii, 20. V.2007

Żyć dla siebie, myśląc o najbliższych i nie przeszkadzać innym.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Noodle Hut i nuda

środa, 13 czerwca 2007 0:00

Z Geepap Oy Finlandii, 12. VI. 2007

Jedząc dziś kolejna porcję 'noodle hut' i oglądając "Witch Yoo Hee" pomyślałam, że dla własnego zdrowia powinnam jeść tylko z kimś, nigdy sama.
Uchronic ma mnie to przed obżarstwem i izolowaniem się - czerpaniem przyjemności z jedzenia w samotności. ... Spróbuję od jutra :-]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

pusta Finlandia

wtorek, 12 czerwca 2007 0:00



Zauważyłam rzecz, niemalże, niesłychaną jesli chodzi o mnie; prawie wogóle nie piszę w swoim zeszycie/dzienniku/pamiętniku. Od czasów liceum (czyli ładnych kilka lat) musiałam mieć ten przedmiot w twardej okładce zawsze przy sobie. A ten w mechatą panterkę nawet do Portugalii ze sobą targałam! A od kilku miesięcy - nic! Zerkam właśnie na moją niebiesko-biało-kwiatową "Finlandię" i stwierdzam, że ta mała, pękata kniżunia służy mi już równo rok! (Do tej pory zeszyty starczały mi na - góra- 8 miesięcy)
Nie mam co pisać, czy nie chce mi się? Czy poprostu to co mam w głowie jest zbyt skomplikowane i za szybkie by rączka i kartka były w stanie to uchwycić..
Ale pomyślałam sobie, że co ciekawsze rzeczy z mojego notesu zamieszczę tu ;-) Zawsze "twórczość" chowałam do tzw szyflady, a teraz stwierdzam że niektórymi myślami/obserwacjami itp. można by sie podzielić. Widziałam juz nie jedna rzecz na blogach, i doszłam do wniosku że dorzucę swoje 2 jeny. W końcu po to to jest. No dalej!! Rozbierzmy się!! Pokażmy, że ciała te same a jednak inne!!! Pokażmy wyższość cycuszków nad penisami !!! Udowodnijmy, że świat może zacząć sie kręcic w drugą stronę!!!!! Udowodnijmy , że mój lizak jest bardziej zielony od twojej miętówki!! Że, drzewo rośnie w dół a nie w górę!!! Że grawitację, wcisnęli nam razem z amen w pacierzu!!! .......itp.  Rozbierzmy się. Bo gdzie indziej, jak nie tu, w sieci pająka - mega-bajta (chrup!).

Acha, zapomniałam napisać rzeczy bardzo ważnej, dotyczącej Finlandii. Otóż, Finlandia naprawdę pochodzi z Finlandii. A dokładnie z FF (Fińskiej Firmy)
GEEPAP OY, a mój cudny cwietuś wyszedł z ogródka Mariki Tammela.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 19 lutego 2017

tyle gości w gaju:  85 851  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 85851
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 618

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl