Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 942 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

wrześniowa Fukuoka

sobota, 18 września 2010 4:46

Po wylądowaniu w Fukuoce zawiesiłam na ramię cały mój "bagaż", wsiadłam do autobusu który zawiózł mnie pod metro i 2 stacje dalej wysiadłam na stacji HAKATA, skąd miałam skierowac się do hostelu. Było MOCNO gorąco.
W Japonii, jak i w Korei, nie ma nazw ulic. Przez to nie łatwo jest znaleźć coś o czym stali mieszkańcy nie mają pojęcia. Nachodzilam się w 2 różne strony w poszukiwaniu odp drogi widodcej do 2 pięterek hostelowych. Cóż z tego, że miałąm mapę a pani w biurze turystycznym wytłumaczyła mi jak tam dojść. Cóż z tego, że od stacji Hakat miało mi to zająć góra 10 minut, gdyż, sasiryn, błądziłam prze prawie 40 minut. Gdy już, wg moich harcerskich obliczeń, zbliżałam się do celu postanowiłam zapytać lokalnych sklepów o pomoc... I tak też trafiłam kolejno do 3 Lawsonów (jedna z "Żabek" japońskich) i w ostatniej pan wyciągnął swoją (bardzo szczegółową ) mapę okolicy i porównywał ją z moją (turystyczną). Po kilku minutach powiedział; "proszę łaskwwie przejśc przez ulicę na drugą stronę, stamtąd pójść prosto trzymając się lewje srony i zaraz za trzecim małym skrzyżowaniem' dróg bedzie pani hostel".
Hostel znalazłam, a wchodząc powitał mnie napis na półce na buty; "dzisiejsza pogoda w Fukuoce 36 C !" O_O Boże, w Seulu najwyższa tego lata to było 32C...
Gdy tylko o3małam klucz do pokoju, pognałam na drugie pięterko i walnęłam się na łóżko. Leżałam tak z ponad godzinę. Cały stres ostatnich 2 dni mogłam nareszcie wydalic z siebie spokojnym oddechem. No i największy stres, czyli lot~
Po tej drzemce napiłam się kawy lodowej z bitą śmietaną, co mi odrazu dodało więcej energii i poszłam przed siebie. Miałam ambitny plan pójścia na piechotę do Tendzin i obejrzeć zielony budynek ACROS by night, ale...w połowie drogi poddałąm się, jednak zmęczenie brało górę. Więc pochodziłm po okolicy. Zjadłam słynne "Hakata- ramen" :) , znalazłam bar o nazwie ZIMA (! wieczorem było db powyżej 25 C~) i... wróciłam do pokoju i poszłam spać.
Rano, razem z tlumem idącym do pracy, wsiadłam do metra a potem znów do autobusu i na lotnisko.



Sen podczas lotu. Dla mnie akt ten jest niezrozumiały i poniekąd szalony. I do tej pory każda moja próba spania w samolocie (wspomagana środkami farmaceutycznymi) kończyła się z chwilą zmiany dźwięków dochodzących z silników lub drobnym przechyleniem się tego stalowego cuda~



Piglet był zupełnie niewzruszony podróżą w latającej trumnie, i z apetytem spoglądał na lancz ;-)

...

Przeżyłam. Prosto z lotniska "poleciałam" do pracy.
A potem "zaczął" się wrzesień w Seulu, który dopiero teraz (dziś jest 25 października!~), powoli dobiega ku końcowi...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wizeczka

sobota, 11 września 2010 8:55
(proszę zignorować datę powyżej.... :> )

W zeszłym tygodniu wybrałam się w ramach "wizeczki", do Fukuoki (Hakata) w Japonii. Plan wstępny zrobiłam, koszta obliczyłam, przeznaczyłam na to całe 2 dni, sprawdziłam promy (szybkie "żuki", pokonujące ciśninę w 3 godziny), sprawdziłam pociągi i o 7.30 stanęlam na dworcu w kolejce po bilet. Wyciągam kartę (nowo-przybyłą w czerwcu, jeszcze nie używaną~) a po chwili pani w kasie mi ja zwraca, mówiąc, że karta nie działa. Spróbowała parę razy - nic. Troche zaniepokojona poszukałam bankomatu. W pierwszym- wupluł kartę prawie od razu, w drugim-tak samo, w trzecim (global ATM!) - to samo! O_O Co się dzieje??!! Pojawia sie przelotna myśl; "karta nieaktywowana."Ale szybko odrzucam ten "pomysł" nobo ja itak nie znam się na kartach, bankach itp. Dzwonie do Pieska (prcował w banu więc powinien wiedzieć). Chyba biedaka obudziłam, przez co z rozmowy nie wiele wyniknęło. Ale postanowiłam wrócić do dmou - no bo co miałam innego zrobić?? Oczywiście przeryczałam całą drogę w metrze, z sieteczką z tostem w ręku, który miałam zjeść jako śniadanie w pociągu. Zaryczana doczłapałam do domu, trazsnęłam drzwiami i poszłam spać (bo też dośc długo się w nocy pakowałam...).
Koniec końców, okazało się, że TAK, karta nie była aktywowana!!! >_< Genialnie!!! Z "Sąsiadką" (Martą) uknułam, wydawałoby się, sprytny plan przelania pieniędzy na jej konto. Pisać nie będę jak szczegółowo gdzie i jak i kiedy poszło, przeszło odeszło, bo raz że skomplikowane a dwa - już prawie nie pamiętam. (także pomoc onni-nim, Ani Sawińskiej jest nie do przecenienia). Ale co ważniejsze, ponieważ miałam już 1dzien do tyłu, został mi na "wizeczkę" 1 dzień, 1 noc i 1/3 dnia następnego. Oczywiście, mogłam pojechac i popłynąć  na dłużej, ale musiałabym zrezygnować z 2 dni pracy, na co nie miałam ochoty... (pracoholiczka! materialistka!!). Więc co wymysliłam? (Aż sama nie moge uwierzyć, że na tak szalony pomysł wpadłam!!!O_O) . Znalazłam lot z Seulu do Fukuoki.

...

?

?!?!? LOT?? O_O* Jak SAMOLOT??? O_O**  JAAAAA?????**O_O **
hehe, tak! I to  KOREAN AIR! Wylot w czwartek w południe z Seulu (właściwie Incion ) i powrót w piątek w południe, za cenę nie wiele wyższą od tej w planie pierwotnym (KTX do Pusanu + Żuk do Fukuoki i spowrotem)!
Wybrałam miejsce przy oknie, jak najbliżej miejsca ewakuacyjnego (a jak!!). Wzięłam ze soba prosiaczka, by miec w kims oparcie podczas  paniki, która oczywiście pojawiła sie już w autobusie na lotnisko, a gdy usiadłam w samolocie poprostu nie mogłam uwierzyć, że sama się w ten samolot wpakowałam tylko dlatego, że w piątek i w sobotę CHCIAŁAM byc w pracy!! Samobójstwo, z błogosławieństwem niebios, któe wreszcie ukarało mnie za wieczny chaos w moim życiu!
ehh...no nic. W samym powietzru bylismy niecałą godzinę i dość szybko minęło, gdyż w między czasie podali "lancz", i... Ferrero Rocher na deser!!!(*-*) Skąd wiedzieli, że to mi humor poprawi??? Ale za chwilę pojawiła sie druga myśl; " no tak, tak jak więzień przed egzekucją wybiera ulubiony deser, tak i gibbon przed przed swoim końcem o3muje słodkie ukojenie"...
ahh...byle szybko! : (
Ale ani się obejrzałam, podchodzilismy do lądowania (nie mniej stresowe!!).
cdn.




catering dostarczony, mozna leciec :-/



Jeszcze widac ląd koreanski.



na lancz ryż z morskimi wywłokami i... Ferrero Rocher (*-*)  냠 냠  *^_^*




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

rocznica

niedziela, 05 września 2010 8:02


Dziś mija dokładnie rok, odkąd wylądowałam (po raz drugi w życiu) w Korei. Zima sie trochę ciągnęła i dłużyła, i chwilami była ciężka do zniesienia, zwłaszcza gdy trochę pusto w kieszeni i na talerzu było, ale dzięki nowo-poznanym znajomym, (za co będę im zawsze wdzięczna, bez względu na to jak nasze losy sie potoczą!), przeżyłam i mam zajęcie, dzięki któremu żyję w miarę spokojnie i będę mogła rozpocząć za kilka tygodni kolejny poziom w  KLI na Uniwersytecie Yonsei. ( z YBM się na czas jakiś pożegnałam).
W ciągu tego roku 4 razy odwiedziłąm Japonię. Oczywiście były to "wizeczki" (wycieczka "wizowa", by móc przedłużyć pobyt w Korei nie posiadając wizy), i każda zaledwie 1-2 dniowa, ale BYŁAM, WIDZIAŁAM, POROZMAWIAŁAM, DOTKNĘŁAM, POSŁUCHAŁAM i MARZENIE SPEŁNIŁAM.(*-*)
Przyjeżdżając tu miałam w miarę konkretne plany i "ambicje", ale uległy one znacznym zmianom i poprawkom, przesunięciom. Inne usunęłam. Jest cała masa rzeczy jakie mi sie tu podobają, zachwycają, rozśmieszają, ale i całkiem sporo jest i tych, które działają mi na nerwy-tak samo jak w Polsce- bo przecież nie ma miejsca idealnego, prawda? .Mimo to, coraz bardziej lubię drogę którą podążam. Mówię to oczywiście teraz, gdy nie mam (lub dopiero co pozbyłam się) problemów typu; pieniądze, wiza, choroba. Ale chcę wierzyć, że z każdym rokiem i każdym samodzielnym krokiem nabieram mądrości i doświadczenia, dzięki którym spokojniej i śmielej przejdę przez życie.
Spokoju ducha - peace of mind - to chyba moje największe marzenie na CAŁE życie.

I chciałabym móc żyć w Korei przez nastepnych kilka lat. A może i dłużej...?


serce




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

środa, 28 czerwca 2017

tyle gości w gaju:  87 890  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 87890
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 622

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl