Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 647 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

chico cesar

poniedziałek, 29 września 2008 21:37



Idzie jesień, więc moje ciało, dusza, uszy, umysł potrzebują dźwięków wesołych i pobudzających. I przypomniałam sobie o Chłopcu, i wiedziałam że gdzieeeeśśśś go mam. Zwłaszcza ta jedna piosenka o Afrykańskiej Mamie. Szukaj aż znajdziesz, pies z sikaniem poczeka... I
oto ona! Piosenka Brazylijskiego chłopaka, Chico Cesara (tu jego strona ), tu okładka płyty z której mam to wesolutkie (chociaż gdyby zajrzeć w historię, i dlaczego Brazylijczyk śpiewa "Mama Africa" to sądzę, że można byłoby się trochę zdołować. Ale nie o tym teraz!) nagranie.

http://www.putumayo.com/en/  Tak wogóle to bardzo lubię płyty z serii Putumayo. Etniczne, czilałtowe, rarytaski a nawet i dla dzieciaków stworzyli calą serię!

Polecam stronę
i
życzę skocznego powrotu do tam gdzie ciepło i pierwotnie... ^_^



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Szkic psychologiczny

poniedziałek, 29 września 2008 17:49



Oto cała ja. Skądinąd do podrobienia, jeśli idzie o tę funkcję (w mózgu, w palcu??). Piszę na blogu i piszę, ale nie zawsze widzę to co napisałam... Teraz widzę, że to jest. Nie zniknęło! Siedzi sobie w szkicach i czeka na objawienie. Znajome? Zdaje się, że czasem  'szkicowałam' wpisy, żeby mieć większe pole manewru itp.  Żeby dopisać coś co mi się przypomni, ale na ogół zapominałam i o jednym i o drugim, a później wydawało mi się że coś publikuję, a czemu na str gł tego "nie ma???!" Ale to raczej wina mojego oporu do poznawania tajników sieci i 'łączności' w blogach... Nie wiem. Czasem nie przywiązuje wagi do rzeczy nawet ważnych. Z góry skazuję swoje próby na niepowodzenie, a  z czasem okazuje się że intuicja czy drogi którymi podążam itak doprowadzaja mnie TAM - > do wiedzy.
A dzisiaj mam czas (chora, ale czuję się na tyle dobrze aby robić porządki wirtualne) więc uzupełniam to&owo... Nawet utworzyłam nową kategorię: Oy Finlandia i nie dotyczy ona tego cichego i zimnego kraju, ale mojego notesu i tego co w nim zawarte (a nie wiele tam i w tym rzecz!)

Cierpliwości, cierpliwości... gibbon się teraz bawi(*-*)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Kalafiorki kontra Pomidorek

niedziela, 28 września 2008 21:40



Aż sobie pomyślałam, że ja jako nie-jedząca mięsa mogę mieć przy najbliższej okazji trudność ze zjedzeniem kalafiora który, de facto, wygląda jak owca! O pomidorze już nie wspomnę...:-O

Tu link do strony, na której takie hasła jak humanitaryzm i wegetarianizm należy używać ostrożnie ;-)

Bon Appe見て 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Song of the day

sobota, 27 września 2008 15:23

Jakiś czas temu pisałam o spacerach na jakie uciekam kiedy mi zimno a wówczas w uszach towarzyszą mi zbawienne dźwięki jak np.  "La isla bonita" Madonny ale nie ta klasyczna, ale w ykonana razem z Gogol Bordello. Oto ona.
Jest to wersja "studyjna" która jest wykorzystana na obecnej trasie M. "Sticky and Sweet". Jakość nie jest rewelacyjna, ale zapewniam że w chłodny dzień nadaje tempa cokolwiek się robi!;-) Ja na ogół próbuję dotrzymać kroku(nie biegu) rytmowi, i tak 3 razy pod rząd, potem kilka innych piosenek i na koniec jeszcze razy 2  La Gogol-Madonna. Spacer wyśmienity i nogi wyciągnięte! Ale nawet jak włączę w pokoju, to sprzątanie ciuchów z podłogi idzie nieźle, całkiem wesoło i tanecznie, tylko że potem nie pamiętam gdzie co połozyłam...Ale porządek jest!!

Rok wcześniej, podczas Live Earth, M wystąpiła razem z Eugeniuszem Hutzem na scenie śpiewając właśnie tę wersje "Pięknej Wyspy". Nadal lubię wersję pierwszą "LIB", ale ta nowsza ostatnio bije rekordy popularności w moim gaju. Mam nadzieję, że i wam się spodoba. Jak na złość ja chora od 3 dni, a pogoda cudna- od 3 dni.

życzę słuchania z zadyszką


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ptaloniki

czwartek, 18 września 2008 10:34

Kilka dni temu pędziłam do-gdzieś po Świętojańskiej w dół (czyli w górę, jak powtarza moja mama). Było porannie blado i blado zimno do tego na tyle wcześnie, że wszystkie (aż 2!) moje ulubione kawiarnie stały zamkniorem. I chyba właśnie dlatego leciałam jeszcze bardziej w dół (w górę), w poszukiwaniu otwartej dawki kofeiny w wersji spienionej latte.

I natknęłam się na wystawę pewnego sklepu (Prawdziwa Moda), a tam - origami na smyczy! Ptaki na smyczy?... Mam nadzieję, że to 'eko' -wersja balonów.

Na ogół gdy pędzę przez miasto, wystaw nie oglądam (biegnąc czuję się jak na olimpiadzie- CEL, i nic innego się nie liczy)  o ludziach nie wspominając - poprostu ich nie widzę a o fair-play u mnie bardzo trudno w takim momencie. Tak więc, 'cud' że czarne ptaszyska z różowymi wstążkami przyciągnęły moja uwagę.

Jeszcze do sklepu nie trafiłam ale mam nadzieję, że skoro wystawa nawiązuje do kraju wschodzącego słońca to i kolekcja będzie zawierała jakieś tego echo...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

I wanna go back...

wtorek, 16 września 2008 15:28


Jest tak zimno, że siłą rzeczy powracam myślami na Ukrainę, do Odessy, do Majaków, nad Morze Czarne... Dzień w dzień, przez 3 tygodnie ani razu nie było zagrożenia deszczem (chociaż, kilka tygodni wcześniej była powódź w tym regionie), dzien w dzień 30 stopni w cieniu, ranek w ranek 25 stopni, wieczór w wieczór ta sama walka z komarami. Wtedy narzekałam, że brak dostępu do wody bierzącej psuje mi wakacyjną 'wygodę' natomiast dziś mam ochotę poczuć na sobie ten gorąc i pot, i sklejone ręce od oddychania słońcem i tę myśl że poleję na siebie 5 litrową butlę dopiero wieczorem i poczuję tę niesamowitą ulgę, to uczucie które w danym momencie jest silniejsze od spotkania dwóch ciał czy tableteczki jaką zażywają panowie po 50 ( ;-)). Ten moment w którym woda spływa po gorącym i zmęczonym od Celsjuszowania ciele, jest nagrodą za przeżycie kolejnego dnia, jest chwilą w którym CARPE DIEM brzmi lepiej niż w ustach Horacego i profesora Keating'a ( i wszystkich tych co poddają ten slogan profanacji! ;-) )

A teraz - ile razy podchodzę do kranu wiem, że najpierw poczuję ten chłód - zanim gorąca ciecz w głebi rur usłyszy moje wołanie znad umywalki - a potem wycieranie łapeczek pochłonie kilkadziesiąt sekund gdyż wilgoć łazienkowa jak raz się przyssie to puszczać nie lubi. Jest wrzesień, a mam wrażenie że to połowa listopada a do tego ubieram się jak na styczeń przystało. Od 2 nocy śpię z termoforem... W ciągu dnia uciekam 3 razy na spacer na bulwar, i pędzę (jak nie ja) w maratonie na 10 stopni C lub też żołnierskim krokiem rozbawiam babcie karmiące łabędzie.

Efekt? Od ponad tygodnia mam ranę na nosie, bo z chustką się nie rozstaję i coś chrobocze mi w otchłani gardłowej.

Dakara, I wanna go back na Ukrainę, na te spalone słońcem stepy i tę pustą plażę koło Tatrbunar..

  Majdan w Kijowie. Woda i fontanny - zbawienie.

  Poranna 'kąpiel' w Morzu Czarnym. (szampon był eko, spokojna głowa)

  Nasze małe, skwarne i nie-żaro odporne obserwatorium w Majakach. I ta dróżka prowadząca to kranu z wodą....

  Młodość, wino(grona) i nasze baniaki na wodę... Przeminęło z wrześniem.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zbrodnia, wyrzuty sumienia i 1000 kalorii i wakacje

sobota, 13 września 2008 18:01

Zjadłam dziś 6 kostek mlecznej czekolady Hello Kitty... plus jedną - bezcukrową- pochodzenia Ukraińskiego....:-( Niby nic, w porównaniu z tym ile jestem wstanie wszamać ale od 3 dni jestem na "diecie". Polega ona na maksymalnie możliwym wyeliminowaniu cukru (czyli cukier classic, owoce, miód, syrop klonowy...) do tego staram się 3mać wskazówek diety dla grupy krwi (ja jestem A, czyli urodzona wegetarianka) i m.in. nie pić/ jeść mleka i wszystkiego co z nim związane +++  Nie poszłam do dietetyka (nawet nie wiem czy u nas przyjmuje?) ale sama wykoncypowałam że moje ciało i mój umysł raczej skorzystają (no, ciało może 'zubożeje') na zmianach. Nie chodzi wcale o jakies chudnięcie tylko o "zdrowy tryb życia" (...), a ponieważ ja od dzieciństwa byłam cukroholikiem, ostatnio stwierdziłam że moje naczynia krwionośne, narządy wewnętrzne itp. mogą już mieć tego dosyć(tylko jeszcze mają cierpliwość i nic nie mówią) i powinnam wysłać moje ciałeczko na wakacje :-) Wakacje odemnie, wakacje od specjałów kulinarnych E2008, budek z zapiekankami, kawiarni itp. 

Ale, dzisiejszy dzień nie jest totalnie stracony ( w przeszłości byłby, maj dijer!). Po zjedzeniu tych Hello Kosteczek mam wyrzuty bólu, mój brzuch ostro domaga się cofnięcia czasu o 2 godziny i nie ingerowania w jego plany wakacyjne!

Popijam szanowną herbatkę Kokeicia z nadzieją, że egoizm mojego ducha zostanie wybaczony przez radę wewnętrzną bebzona.

Tak jeszcze myślę nad wysłaniem moich oczu na jakąś wyspę bez monitorów i klawiatury... Z tym może być gorzej niż 3manie w szufladzie słodkiej nie tkniętej Hello Kitty :-(

A oto kusiciel !


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

miało być, ale nie jest

środa, 03 września 2008 22:26

Kilka ostatnich tygodni spędziłam, wraz z MS, na Ukrainie. Pojechałyśmy tam w ramach wolontariatu. Miałyśmy być pod Charkowem ale skończyłysmy pod Odessą. Miało być z 8 osób, było wsumie 4.  Miało być ekologicznie a było gorąco jak w piekle. Miałam się opalić a wróciłam z siniakami. Miałam rozszerzyć swoje i siostry horyzonty poprzez wymianę myśli i poglądów a oszpeciłam swój angielski...

Ale podobało mi się. Podobał mi się powrót, cofnięcie w czasie o jakieś 15 lat (tyleże z cyrylicą w tle). Ale przez to ABSOLUTNIE nie chcę powiedzieć, że Ukraina to kraj cofnięty, niedorozwinięty. Jak cofnięty to i nam tego upośledzenia nie brakuje, a przed kaftanem bezpieczeństwa Polskę chroni jedynie UE  - to największa różnica jaką "zauważyłam". Traf chciał, że osoby z którymi rozmawiałam pytali o różne rzeczy (jak tam, u nas jest?) a przedewszystkim : jakie samochody u ns jeżdżą?I... jakie są u nas drogi? ... :-/ no pieknie, chwyt poniżej pasa? I jak im wytłumaczyć, że jesteśmy w tej UE a drogi U NAS są takie same, czasem nieraz gorsze... ?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 20 września 2017

tyle gości w gaju:  88 731  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 88731
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 627

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl