Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 942 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

życie świeczki w gaju gibbona

piątek, 11 lipca 2008 0:18

We wtorek wzięło mnie na 'porządki'. Czasem mam takie dni, kiedy asymetria mnie denerwuje a więcej niż 2 puste butelki leżące w śmietniku są wyraźnie nie na miejscu! Wtedy, nie oglądając się na nic i na nikogo, sprzątam i zaczynam dostrzegać jeszcze więcej ludzkich nonsensów i pomysłów na zagracenie sobie życia. I tak patrząc na mój kaloryfer dostrzegłam taki 'nonsens'. Babcia wie, że lubię klimaty zapachowo-orientalno-dymne i na BŻ sprezentowała mi świeczkę... Małą, pękatą i całą obsypaną rdzawym brokatem. Robiąc porządki istnienie tejże świeczuni-od-babuni rozjuszyło mnie do granic i juz ją chciałam wyrzucić, ale pomyślałam że to

 1) nie-ładnie wyrzucać prezent

2) marnotrawstwo (śmietnik z niej nie skorzysta)

3) dajmy jej szanse, może się przyda (tym akcentem na ogół kończe wszystkie moje "porządki")

Świeczka pozostała na kaloryferze, ja zajęłam się dalszą egzystencją. Nadeszła noc. A wraz z godziną 23 padł prąd! Z jednej strony nie byłam na to zupełnie gotowa, a z drugiej strony po 12 latach mieszkania w tym szeregowcu powinnam zakodować sobie w moim DNA, że prąd na naszej ulicy 'odpada' średnio raz w miesiącu, nawet jeśli tylko na pół minuty. I cóż ja w tych ciemnościach zrobiłam? Wyjęłam zapałki z szuflady biurka i sięgnęłam ręką na kaloryfer 0:-) ....

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

(don't) give it 2 me cz.1

sobota, 05 lipca 2008 0:00

Czy ktoś widział najnowszy teledysk Madonny, "Give it 2 me"? Jeśli nie - nic do stracenia.  Mnie osobiście rozczarował. :-/A to dlatego, że przywykłam do podziwiania wkładu artystycznego jaki miała M na swoje klipy. Począwszy od przemyślanego, pasującego/odzwierciedlającego tekst piosenki pomysłu na tematykę klipu poprzez stroje /kostiumy, aranżację wnętrz, miejsce kręcenia itp aż do wyboru autora zdjęć, montażysty i reżysera...

Przecież to ona i jej teledyski,w ogromnym stopniu, posunęły tę sztukę do rangi...sztuki. Większość klipów z przełomu 70/80 to głównie rejestr ruchów tanecznych tudzież błyszczących kostiumów albo młodzieniaszków wymachyujących gitarami. Zbyt 'cichy' montaż jak na piosenki disco, 'puste' kadry, nieśmiałość wykonawców którymi nie kierował reżyser z prawdziwego zdarzenia - ogólnie wiało nudą. Teraz to uważane jest za 'oldskulowe' i 'coolowe' ;-) No, a potem powstało Mtv i nagrody w dziedzinie teledysków i to pchnęłó ten interes naprzód. MiM byli pierszymi którzy 'zakumali' nowy rytm w popkulturze. O Jacksonie pisać nie będę pomimo jego chwalebnej przeszłości natomiast HRH Madonna... Jej historycy twierdzą, że gdyby nie era teledysków  NIC by z nej nie było. I tu się (częściowo) zgadzam. To w nich M zaprezentowała swój wizerunek 'boy-toy'-'dziewicy', spaloną trwałą, błyskotkę na piersi w kształcie różańca, rajstopy we włosach no i oczywiście różową Marilyn Monroe ^_^. Z czasem jej ambicja i ciągła chęć udoskonalania się i udowadniania ludziom że jest pełnoprawnąartystką, wybiła ją ponad krąg kiczowatych, pseudo-futurystycznych klipów jej ziomków. Nawet "Material Girl" było czymś wyjątkowym, jakoże czerpało inspirację ze sztuki już solidnie ugruntowanej czyli filmów. "Papa don't preach" (tak jak "Like a Virgin " i Material Girl" w reżyserii Mary Lambert) odzwierciedlał ówczesną fascynacje Madonny nijaką Jane Siberg, "Open your Heart" w reżyserii fotografa Jean Baptiste Mondino, kolorystyką oraz scenografią przywoływał  obrazy Lolity Lempickiej, "La isla Bonita" (znów reż. M.Lambert) to pierwszy 'publiczny romans' Madonny z kulturą 'latino' a dodatkowo teledysk dzieli kadr (zdjęcie monastyr) z filmem w reż. równiez M. Lambert pod tytułem "SIESTA". A żeby było ciekawiej wyraz "siesta" pojawia się w tekście tejże piosenki. 

Potem było trochę spokoju aż do 1989 roku kiedy M. - tuż po rozwodzie z Sean'em Penn, wypuściła teledysk do "Like a Prayer" (znów M. Lambert reż.). Trochę namąciła, podpadła kościołowi jak i PEPSI ale poruszyła prblem religijny i rasistowski, kwestie bardzo dla niej osobiste i ważne, przewijające się przez całą jej karierę. A po tym nic już nie było takie jak przedtem, gdyż Madonna swoje królowanie wśród teledysków MTV miała dopiero przed sobą! "Express Yourself" w reżyserii Davida Finchera ze zdjęciami Marka Plummera przeszedł do historii jako najdroższa produkcja dla MTV w latach 80. Kosztował ponad 3 miliony zielonych, zbudowano specjalnie 'miasteczko' nawiązujące do "Metropolis" F. Langa, Madonna trzymająca w garści poddanych jej mężczyzn ubrana w męski strój chwytająca się za krocze niczym Michael Jackson w efekcie nawołuje do 'romantyzmu nie pozbawionego indywidualizmu i szacunku względem siebie'. Krocząc dalej 1989 rokiem, kolejny teledysk to "Cherish". Madonna wraz z syrenkami biega po plaży i pluska sie w falach, i to w kolorze czarno-białym,jakoże ten banalny klip miał niebanalnego reżysera - fotografa Herba Ritts. "Oh, Father", znów czarno-biały, majstersztyk zdjęciowy z naciskiem na detale w reż, Davida Finchera, uwypuklił wewnętrzne rozterki Madonny dot. jej relacji z ojcem a także z jej byłym mężem...

1990 rok to tylko może byc kontynuacja black&white i tym razem jest to "Vogue". Reżyseria znów David Fincher. Teledysk czerpał całkowicie (żeby nie powiedzieć 'plagiat') z przeszłości którą ożywił. Mamy tu Jean Harlow, remake reklamy gorsetów Flexees, Lauren Bacall, Gretę Garbo, Marlene Deitrich ++  W tym samym roku, znów namąciła, znów b&w znów kręcąc z Jean Baptiste Mondino i to w hotelu Ritz, w Paryżu."Justify my love" nie był teledyskiem dla dzieci i zapowiadał wyostrzenie zmysłów M w kierunku daleko posuniętego erotyzmu, który 2 lata później zdominował jej muzyczno-wizualną kreatywność.

"Erotica" w reż. Fabiena Baron, "Deeper&deeper" reż.Bobby Woods, "Bad Girl" reż. David Fincher, "Fever" reż. Stephane Sednaoui, i "Rain" reż. Mark Romanek to teledyski-dzieła sztuki, pozostawiające generację MTV daleko w tyle, chociażby ze względu na podjętą tematykę i sposób jej zobrazowania karząc wszystkim gwiazduniom - jeśli chciały nadal trwać na swych pop-tronach, aby ruszyły oczkami i szarymi komórkami i wymyśliły cos czego M nie wymyśliła a zarazem żeby MTV nie odmówiło emisji! Ponieważ klipy z albumu "Erotica" należa do moich ulubionych , zwłaszcza "R a i n"   i  "B a d   G i r l" - namawiam do solidnego przypatrzenia się im. Pisać o nich nie będę, bo nigdy nie skończę :-]

Idziemy dalej. Rok 1994, kolejny album - "Bedtime Stories". Atmosfera trochę senna i łózkowa, ale odbiegająca znacznie od "Erotica". "Take a Bow" w reż. Michaela Hausmanna i kręcony w miasteczku Ronda na Południu Hiszpanii jest kolejnym dziełem sztuki od każdej strony. Historia dotyczy kochanków i odbywa się 'równolegle' w dwóch światach - tym zewnętzrnym dostępnym dla wszystkich oraz  tym prywatnym. Zdjęcia obrazują i dodają dramatyzmu słowom piosenki, która opowiada ich tragiczna historię miłosną; kochanek, który jest sławnym torreadorem i walczy z bykami, w świecie nie dostepnym dla hołdujących mu tłumów również znajduje obiekt, któremu wbija szpadę... Zdjęcia piaskowo-ciepłe, z nutą sepii, z kadrami o oszczędnej dekoracji, robione z różnych emocjonalnych perspektyw do tego niesamowity montaż, łączący te dwa światy... Kto nie widział "Take aBow", niechaj wypowiedzi  o teledyskach zachowa dla siebie... "Bedtime Story" (reż. Mark Romanek) to marzenie senne, to wpływ fascynacj Buddyzmem i Sufizmem, to inspiracje dziełami surrealistów głównie Leonory Carrington. Kolejne dzieło, w którym M użyła sporo efektów specjalnych.

"Human Nature" reż. J.B. Mondino, to teledysk ponad teledyskami, tak jak rozumienie świata przez Madonnę wychodziło poza ramy czasu w którym żyła... a teledysk nakręcony w jednym - białym, pomieszczeniu. Jego siłą jej sugestywna choreografia, która ma odzwierciedlać relacje międzyludzkie lepiej niż zrobiły by to cudnie zaprojektowane i wykadrowane zdjęcia. Ma być dosłownie ale przekornie, zabawnie ale ironicznie, seksownie ale ludzko. M ze swoją psinką chihuahua, z bacikiem, w obcisłej skórce i czarną szminką na ustach z lubością oddaje się "zabawom" w jakie dorośli lubią sie bawić, tyleże nie chcą się do tych zabaw przyznawać! Był to sposób na hipokryzje wg. M. W tym teledysku wszystko jest na swoim miejscu i ma swoje idealne miejsce.

1995 rok to głównie przygotowania M do roli jej życia - Evy Peron, i - jak sie później okazało, do roli mamy. Zdążyła nakręcić jeszcze jeden teledysk -"You'll see", znów w klimacie latino w głównej mierze poprzez nawiązanie/kontynuację "Take a Bow".  Historii miłosnej ciąg dalszy, co miło zobaczyć, chociaż -jak to bywa z kolejnymi częściami, nie aż tak imponujący.

Parę lat ciszy i Madonna wraca w 1998 roku, na nowo zainspirowana do życia i tworzenia. Efektem jest teledysk "Frozen" w reż. (szczeniaka) Chrisa Cunningham. Ewidentny wpływ kabały na tekst piosenki ale hinduizmu i tancerki Marty Graham na teledysk. "Ray of Light" w reż. Jonasa Akerlunda,to jeden dzień z życia ludzkości zawarty w kilku minutach. Była to radość M. płynąca z życia w chwili i na nowo odkrytych wartości . "Drowned World/Substitute for love" reż. W. Stern pobrzmiewała echem śmierci księżnaj Diany, a z drugiej strony był osobistym wywodem M. na temat zagubienia wspołczesnego społeczeństwa posuwającego sie za daleko w swych poczynaniach. "The power of goodbye" (reż.Mathew Rolston), to bardzo rozmyty obraz w tonacji i kolorystyce oceanicznej, o płynności ludzkich uczuć i pułapkach jakie sami sobie tworzą, czego symbolem ma być szachownica i Madonna grająca w nie ze swym kochankiem od którego chce sie uwolnić (kochanka gra Goran Visznić^_^). "Nothing Really Matters" reż.Johan Renck, jest utrzymany w kręgu kultury Japońskiej co wynikało z fascynacji M. książką "Wyzania Gejszy". Czerwone kimono jest dość rzadkim zjawiskiem w Japonii (kolor zbyt krzykliwy), natomiast M. wykorzystała go i swój żywotny taniec (bynajmniej nie gejszy) by uwypuklić swoją postawę w stosunku do uczuć i bliskości z drugim człowiekiem przeciwstawioną skostnieniu społeczeństw, a w jej mniemaniu przedewszytskim zhi-techizowanej Japonii, czego symbolem mają być białe plastikowe 'ubrania' .

Idąc dalej i pomijając "Beautiful Stranger" (reż.Brett Ratner) i "American Pie" (reż.Philip Stolzl) - rok 2000 to kolejny triumf i kolejny krok do przodu. Opuszczając 'erę nostalgii' i refleksji M. zapałała miłością do kowbojskich kapeluszy i miała ochotę na ciut więcej humoru w teledyskach. "Music" ma nastarjać do tańca, a teledysk przypomina że Madonna -pomimo 40 lat, męża i dwójki dzieci, nadal rządzi i P.Diddy oraz J.Lo i Britney mogą się sporo od niej nauczyć zanim zaczną stawiać własne kroki w nocnych klubach na pożytek teledysków. "Don't tell me" (tu dwno nie zatrudniany przez M.- J.B. Mondino w reżyserii). Madonna na zmianę z kowbojami tańczy na ekranie/makiecie wymachująć kapeluszem . Nawiązanie do piosenki - znikome, ale zawiescić oko na choreografii i plątaninie między sceneriami jak najbardziej warto. "What it feels like for a girl" w reżyserii męża M, Guy'a Ritchie, to niedość że remix piosenki/ballady w dodatku dość odjazdowy i to dosłownie. M przeistacza się w blond-kocicę, która na przejażdżki swoja super-furą zabiera swoją babcię i razem z nią rozbija sie po mieście raz rozrabiając (atakowana głównie strona męska) a raz bawiąc się w 'Robin Hooda' (dając pieniądze pani z fast-fooda, które wcześniej odbzykowała jakiemuś panu). Jedna z teorii interpretacji tego klipu zakładała, że główna bohaterka musiała zostać wcześniej zgwałcona przez co zaczęła przyjmować antydepresanty, które częściowo 'pomagały' jej w "odwecie".

Na dziś to tyle. Dalsza część pewnie jutro. Mam nadzieję, że nie zanudziłam i chętnie usłyszę czyjeś zdanie na ten temat, bo nie chce mi sie wierzyc że jestem tu osamotniona!!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

(don't ) give it 2 me - M

piątek, 04 lipca 2008 0:51

Oto najnowszy teledysk Madonny - "Give it 2 me". Piosenka wyprodukowana przez Pharella a teledysk w reżyserii mam to gdzieś, bo totalnie mnie zawiódł, rozczarował i WYNUDZIŁ! Oczywiście, miałam 'swoją wersję' teledysku w głowie, i miałam nadzieję że zobaczę ze strony Mad znów coś - conajmniej- ciekawego. Nie. I nie rozumiem jej w tej chwili. Dla mnie teledysk jest o niczym. (w sumie o co chodzi w samej piosence "give it 2 me, yeah..." też nie do końca qmam, chociaz reszta tekstu raczej zachęca do życia i indywidualizmu i ładnie komponuje się z rywalizacja sportową a notabene mamy sezon olimpijski :-D ).   Figurka Madonny cudna, ale nie musiała aż od dołu do pasa się odkrywać no i do tego ten kapelusz..yyhhh, nie lubię takich zwłaszcza czarnych, bo kojarzy mi się z filmem "Poltergeist" / "duch". Tam był taki (duch) nawiedzony koleś/pastor z XIX wieku a wtedy takie nakrycia głowy były w modzie. Nie mam z tym rondlem miłych wspomnień, więc widząc 'przejaraną' światłem M. z tym kapelindrem już mi sie odechciewa. Co ona chciała udowodnić? Ćwiczenia na drążku juz przerabialiśmy 3 lata temu w "Hung up". Nudy, nudy, nudy. Aż sama nie wiem co pisać, bo co pisać o nudzie?

Do tego poszła na 'łatwiznę'. Tegoroczne zdjęcia w ELLE nie są ze specjalnej sesji dla tegoż szanowanego magazynu, ale pochodzą właśnie z planu teledysku. Nudy razy 2! (chociaż, może to było na odwrót? Robiąc sesję, zrobili teledysk ;-P Masakra....)

Zatem pomyślałam, że zrobię mały "wykład" na temat M i jej teledyskach, bo jest co oglądać!

Jutro pewnie opublikuję ^_^  ("don't stop me now..")


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 28 czerwca 2017

tyle gości w gaju:  87 911  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 87911
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 622

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl