Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 228 216 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O.

środa, 11 lipca 2007 0:00

Z Finlandii, 28.VI.2006

Podróże z Ojcem to ciekawe, do pewnego momentu zabawne i nie rzadko irytujące doświadczenie. Jadąc z nim samochodem, (np. do Torunia na konferencję sztuki Orientu) rozbraja mnie jego dziecinna radość jak zajada ogórki upudrowane w soli. Oczywiście to ja mu je podaję z siedzenia obok, tak więc  pewnie też z tego względu postrzegam go jak dzieciaka którego trzeba karmić, a on - zupełnie jak dziecko-, odwraca buzię w stronę chrupiącego ogórka, ale nadal patrzy na to co go w sumie jeszcze bardziej interesuje, tj. na drogę. :-] Rozbrajający widok!
Nie można zapominać o jego nieustającej krytyce, która dotyka każdego aspektu, który jego dotyka...
"idiota, palant!!" .  I wtedy to się zaczynam trochę bać o swoje bezpieczeństwo, bo wściekły facet mający pod swoim panowaniem 180km/h w kołach, chcący nauczyć "chama" manierów drogowych jest naładowany energią, która jeszcze przy okazji na mnie się wyładowuje za to, że próbuję odciągnąć go od pomysłu fundowania komuś szybkiego kursu jazdy samochodem (x)... takiego faceta to się tylko bać, a ja wtedy mam ochotę wysiąść z samochodu co go jeszcze bardziej rozwściecza.

perpetum mobile


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Finlandia w Maastricht

środa, 04 lipca 2007 0:00

 

 Z Oy Finlandii 8.III. 2007

Dobrnęlismy do Maastricht. Dżon bryluje i się lansuje. Czerpie energię z szampana za 300 euro ("najlepszy!"), z "kawioro-kanapek" o wielkości takiej, że nawet mysz by nie zauważyła, a doładowuje się hormonami luksusu których jest tu więcej niż tlenu (na dodatek syntetycznego). Trudno mi cokolwiek powiedziec o tym... przedsięwzięciu dot. sztuki... hmm. Ja się czuję zmęczona. Wszystkim. Jest przełom zimowo-wiosenny. Jestem w podróży ekspresowej. W podróży samochodem z moim Ojcem, (a to w zupełności wystarcza by czuć się zmęczonym jeszcze przed Słupskiem) , brakuje mi codziennych 2 litrów wody (O. powiedział, że tu woda jest bardzo droga i należało ją wziąć z Polski. Powiedział to tuż po przekroczeniu granicy POL-GER). Brakuje mi mojej Chińskiej herbaty z Panaceum ("Holandia miała wszędzie kolonie, tu dostaniesz każdą herbatę!"). Do tego nie znam losu swojego egzaminu z japońskiego u Violi. Czekam na mejla w związku z powyższym, a przeczucia nie są najlepsze. Zatem siedzę sobie w jednym z wielu 'bufetów' (czy ta nazwa to nie profanacja?...) w tym labiryncie sztuki, koohi o nondeimasu i próbuję powtarzać japoński. Mam w nosie czy wygląda to dobrze czy źle (sądzę, że moje kandzi nie prezentują się  gorzej od Rembrandta) a nawet mam w nosie czy zapamiętuję powtarzane znaki (trochę jak przychodzic z drewnem do lasu) gdyż kolory, światła, figury, śmiechy, krawaty, paznokcie, sygnatury, lupy, wizytówki, Picassa, Fabergery, musujące usta - to wszystko atakuje mnie swoją intensywnością i nie mam siły odróżnic znaku  'jeśc' (
食) od wazy Chińskiej jaka stoi jakieś 5 metrów odemnie. Czuję się przygnieciona i niedotleniona, i najchętniej poszłabym spać kiedy nagle pojawia się Dżon (z kolejnym czymś na ząb) "yhm, ty cały czas tu? Posłuchaj, jak pójdziesz dalej tędy, prosto, skręcisz przy (tu jakieś zacne nazwisko którego nie pamiętam) a potem miniesz (dom aukcyjny, którego nazwy też nie pamiętam) zobaczysz cos przeeecudownego (uśmiech O. bardzo radosny a radośc podkręcona smakiem naparstka jaki wszamał)" . Jeszcze kiwa głową by mnie upewnić, że ta podróż by nasycić zgłodniałe oko jest warta Zachodu (na jakim jesteśmy). Więc ruszam, O. w tym czasie już gdzies zniknął tylko usłyszałam jak mówi "Spotkamy sie przy 'LKJDC#CM&SDXQ$5LJ', za jakieś 20 minut". ... A więc poszłam. Nie wiedząc dokąd, przed siebie a czasem w bok później znowu prosto (dla równowagi) i to co zobaczyłam rzeczywiście było cudne. Zobaczyłam całkiem spory obraz a na nim 2 leżące kobiety, a jedna to chyba nawet spała. Genialnie. Czy ja też tak mogę? W sumie to nie wiem, czy o ten obraz Ojcu  chodziło, ale chyba właśnie ten wywarł na mnie największe wrażenie ("Maids of Honor" Chińskiego malarza Chen Yifei.). Potem już tylko pamiętam bladego i małego Sasnala (i to w tej pstrokatej dżungli z klimatyzacją było jego siłą a mnie poratowała jego obojętność) oraz intensywnie ciemno-kolorowego Chagalla ( skojarzył mi się z najlepszą pizzą świata i miałam wrażenie że można wejść w ten obraz i przejść nim dalej do środka nocy gdzie wszyscy śpią).
Reszty nie pamiętam. Acha, pamiętam gdy wychodziliśmy z tego sztukowatego ogrodu; moje szmaragdowe Ryłka na obcasie boleśnie przypomniały o swoim istnieniu, gdyż nagle z miękkiego dywanu przeszłam do rzeczywistości (do której tak tęskniłam) i na prawdziwy beton lub asfalt. Było twardo, a jeszcze należało odebrać pakiecik pamiątkowy czyli wielką, 600 stronicową knigę na kredowym papierze (acha), której ciężar ciążył mi na ramieniu, w obcasach , w oczach a przedewszystkim na możliwości prześledzenia myślami; "gdzie też zaparkowalismy samochód?". Było twardo, ciężko i ciemno a O. jakby nowo narodzony.:-| 
Pod wrażeniem tego co widział, co czuł, co jadł, co podsłuchał, z kim rozmawiał.....itp. Godne pozazdroszczenia. Naprawdę. Mi już wszystko było obojętne, ucieszyłam sie na widok samochodu i precelków jakie znalazłam w środku. Nagle poczułam głód, ten najbardziej pierwotny a Tatuś - niezmordowanie-, komentował wydarzenia dnia . Ja resztkami sił przypomniałam sobie, że dziś Dzien Matki i ostatnie siły tego dnia zamknęłam w esemesie do Muminci.poczta


Oto niektóre rzeczy, które były "godne" mojej(!) uwagi;


Być kobietą... figurka z Konga, XIX wiek.
Rzecz należy do "Polak Works of Art" w Amsterdamie.


Zburzmy coś, niech się wali... Francois de Nome, XVI wiek.
Należy do Jean-Francois Heim.


Podoba mi się, i chciałabym nosić, ale wiem że
ten 'zestaw kolorów' nie do końca jest dla mnie :-( .
Oczywiście Bulgari!

A na koniec to co mnie zachwyciło i chwilowo upośledziło:
Chen Yifei, Maids of Honour



...

Zdjęcia zrobiłam z tego 600 str katalogu. Niestety aparatów nie wnosi się na TAKIE imprezki. A szkoda, fajne pamniąteczki można by se porobić... ;-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 19 lutego 2017

tyle gości w gaju:  85 840  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 85840
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 618

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl