Bloog Wirtualna Polska
Są 1 239 324 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

uroDZIEN :)

niedziela, 22 maja 2011 11:46

 

 

 

 

panda do schrupania.:P

 

 

Musze przyznac, ze dni bezposrednio polaczone z moim dniem urodzin obfitowaly w male ale jakze radosne niespodzianki. Poza jedna "niespodzianka"...

Moze zaczne od tej pierwszej, nienajlepszej. W czwartek do poznej nocy siedzialam nad roznymi sprawami, i jak zwykle przy otwartym oknie (nareszcie lato!) i okolo 1ej w nocy, siedzac na lozku, 6y zmysl mnie tknal i kazal zblizyc sie do okna a na parapecie za oknem, mimo iz bylo ciemno (moze i db) zobaczylam cos czarnego, wielkosci polowy mojej dloni i...ruszajacego sie! Natychmiastowy odruch zatrzasnal okno, ktore odwarzylam sie otworzyc dopiero w sobote kolo poludnia. Oczywiscie spac w nocy nie moglam, majac wrazenie ze cos po mnie lazi. Nie moglam tez przestac myslec, ze moze to cos poprostu juz WYCHODZILO odemnie po malej - znoszacej jaja - wizycie?? Poniewaz pokoj jest maly, a nie lubie suszyc wypranych rzeczy na korytarzu, na ktorym czesto smierdzi papierosami, wymyslilam zeszlego lata, ze przyczepie hak na parapecie za oknem a na haku bede zawieszac mini suszarke z przyczepionym praniem. Dzieki temu, moje ciuszki zawsze byly db przewietrzone i sloncem wyprasowane:) Natomiast gdy sobie uswiadomilam, ile razy jeszcze o zmierzchu, moje pranie sobie wisialo oparte o sciane(!!) budynku i ile razy robactwo moglo sobie oprzec swoje cialko na miekkich majteczkach, to zamarlam! O_O Karaluchy to rzecz normalna w Azji. Nastepnego dnia w szkole moje klasowe Sajgonki zupelnie niewzruszone, powiedzialy, ze w Wietnamie jest MASA karaluchow. No i sa. W pracy, tez wiekszego wrazenia na nikim to nie wywarlo, zostalam nawet zapyatna "jakiego rodzaju byl to karaluch?" i "czy mial dlugie czulki?" O_O a co za roznica?!!?

Tak wiec w dzien urodzin obudzilam sie przyduszona starym powietzrem (ach tak, zapomnialam dodac do "30u faktow", ze wietrzenie pomieszczen w ktorych sie znajduje to moja kolejna obsesja) a w zw z deszczem za oknem, zaduch w pokoju sie zintensyfikowal. Cale szczescie piatki od rana do poznej nocy jestem za domem. Ale, tegoz urokliwego poranku, zauwazylam rzecz niesamowita. Moj baby-Baobab, ktory w grudniu zostal niestety troche przelany i stracil wszytskie liscie, przez co pare tygodni temu spisalam go juz na straty, wypuscil kilka zielonych kikutkow!!^^ Uwazam to za troche przewrotny i z podtekstem prezent urodzinowy od zycia..., ale bardzo mi sie podoba! ;D

 

 

 

male, zielone "hello i 100 lat!" (cos czuje,ze mnie przezyje... ;-))

 

A o godzinie 10;35 dostalam sms'a; 올가VVIP님!생일축하드려요^^이니스프리 매장방문시 전품목40%혜택증정!! Urodzinowe zyczenia od mojego ulubionego sklepu kosmetycznego, INNISFREE, z informacja o 40% znizce na zakupy. Radosci co niemiara, gdyz 2 miesiace temu zaczelam odkladac na prezent dla siebie samej wlasnie w INNISFREE, wiec chyba wszyscy rozumieja jak sie ucieszylam! Do tego jestem VVIP a przeciez o piosence Seungri z tym tytulem pisalam pare miesiecy temu :D ㅋㅋㅋ!

Tak wiec w sobote poszlam na WIELKIE ZAKUPY, do mojego ulubionego INNISFREE w Sinchon (신촌) -  dlaczego akurat w tej dzielnicy? Raz, ze jest najblizej mnie a po drugie w tym akurat sklepie do kazdego rachunku dostaje sie specjalna pieczatke, i gdy sie zbierze takich 3 dostaje sie jakis mini zestaw aktualnych bestsellerow. Tak wiec nie dosc, ze rabat urodzinowy, to jeszcze 3 zapieczetowane rachunki - pani przy kasie usmiechnela sie bardzo szeroko ^^

 

 

 

moja wysepka(*-*)

 

A jesli mowa o prezentach to przygotowalam dla siebie jeszcze kilka atrakcji, ale one dopiero nastapia wiec by nie zapeszac, narazie nic nie powiem ^^

Mila niespodzianka czekala na mnie przed drzwiami, w czwartek wieczorem. Od mamy i babci dostalam pakiet z zegarkiem (w 30 faktach, wspomnialam iz od liceum zegarka nie nosze..) oraz ciasto z kajmakiem (przypomnial mi sie smak Wielkanocy~) !!serce

 

 120 lat, Gibbonie!!!

 

:8

 

 p.s. na misskorea troche zdjec :)

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

3.0

sobota, 21 maja 2011 13:07

 

Wczoraj byly moje urodziny, wiec pomyslalam ze "podsumuje" w jakis sposob moja dotychczasowa egzystencje ;)

 

30 faktow o gibbonie

 

 

1. uwielbiam lyzwiarstwo figurowe, ale ledwo jestem wstanie utzrymac sie na lodzie.

 

2. od czasow liceum nie nosze zegarka (wczoraj to sie poniekad zmienilo, gdyz w prezencie od Mamy dostalam wlasnie zegarek)

 

3. dwukrotnie zdawalam na archeologie, bezskutecznie

 

4. gdy bylam mala uwielbialamzapach warzywniaka, piwnicy, benzyny oraz kielbasiany zapach w naszym osiedlowym sklepie miesnym, mimo iz samego miesa nie lubilam

 

5. nie lubie miesa, chybaze pod postacia koldunow (prawdziwych z baraniny!) w barszczu

 

6. gdy mialam 5 lat udusilam przez przypadek swinke morska mojego sasiada, szybko ucieklam z miejsca zbrodni i nigdy nikomu o tym nie powiedzialam

 

7. w I i II klasie pdst wiosna uwielbialam jesc przygotowane przez mame leczo sluchajac jednoczesnie "Miki Mola i zaczarowanego kuferka czasu" (z plyty winylowej)

 

8. nalezalam do ZHR i bylam na 5 obozach, na ktorych zdobylam "szara lilijke" i "3 piora" a na jednej z wart, tuz przed switem, zobaczylam miedzy drzewami cos co przypominalo cien czlowieka ale poruszalo sie miekko jak kreskowka i zadnego czlowieka w poblizu nie widzialam - do tej pory nie wiem co to bylo O_O

 

9. uwielbiam malowac paznokcie na rozne kolory jednoczesnie

 

10. nie znosialm i nadal nie lubie Kubusia Puchatka (nigdy nie rozumialam jak mozna wejsc do kogos do domu, praktycznie nie zwracajac uwagi na gospodarza i wyjesc bez pytania miod!)

 

11. nie lubie kupowac butow

 

12. zaczelam blogowac zainspirowana blogiem Lii z HK (myfirstblog.)

 

13. lubie czytac, ale wolno czytam gdyz co drugie przeczytane zdanie inspiruje moja mozgownice do rozmyslan

 

14. mam o 10 lat mlodsz siostreserce

 

15. jestem dokladnie w wieku w ktorym mama moja mnie urodzila

 

16.  uwielbia(la)m taplac sie godzinami w wannie (od 2 lat mam tylko prysznic, wiec chyba mi przeszlo...?)

 

17. uwielbiam pierogi ruskie, ale tylko w wykonaniu mojej macochy

 

18. moje pierwsze porzadne zetkniecie sie z alkoholem bylo na festiwalu Camerimage w Lodzi, w 2003 roku

 

19. pierwszego kaca giganta mialam w marcu tego roku, po wypiciu sporej ilosci sodziu z sasiadka Marta...

 

20. przez blisko 3 lata palilam papierosy i pewnego dnia poprostu przestalam, chcociaz czasem na imprezie gdzie wszyscy pala ja rowniez ze 2-3 zapale

 

21. mam calkiem niezly wzrok, nigdy nie nosilam okularow i poki co tez nie musze

 

22. nie znosze peknietych naczynek na bialkach ocznych.W liceum mialam niezdrowa obsesje i co chwila kogos pytalam, czy mam czerwone oczy i ciagle nosilam krople visine lub ze swietlika (teraz mam japonskie wybielajace^^)

 

23. lubie dzieci, ale nie chce miec swoich wlasnych. Gdy mialam 13 lat  zdecydowalam o adopcji ale poki co to jest jeszcze dosc odlegly plan.

 

24. nie lubie biegac, ale uwielbiam chodzic z tempem na spacery, najlepiej samotne, wtedy moge sluchac muzyki do woli i spokojnie ukladac mysli w glowie

 

25. od sierpnia zeszlego roku pije kawe bez cukru

 

26. zawsze mialam wybujala fantazje i w szkole (rowniez nauczycielom) opowiadalam niestworzone historie

 

27. gdy bylam mala uwielbialam ksiazke pt "Dorotka i Papuga", a z basni Braci Grimm najbardziej lubilam "Dziecko Matki Boskiej"  a takze przed spaniem lubilam sluchac bajek "w Karzelkowie" i "Spiaca Krolewne" (z wyd. Ladybird) z muzyka Czajkowskiego ( o czym wtedy nie wiedzialam)

 

28. uwielbiam legendy, opowiesci folkowe, bajki i mity i chcialbym kiedys spisac ksiazke, ktora mam w glowie

 

29. gdy poznaje ludzi lubie zapytac o date urodzin, albo tez lubie ja zgadywac i lzej mi na duchu gdy wiem kto jakim jest znakiem zodiaku

 

30. lubie ogladac filmy przyrodnicze i programy o zwierzetach

 

 cdn

serce

 


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: urodziny

komentarze (1) | dodaj komentarz

Herbaciany Dzien Dziecka na Red Light Street

czwartek, 19 maja 2011 17:38

 

 

Klikam na haslo "dodaj nowy wpis", otwiera sie okno z kursywa a ja...nie mam nic do napisania.

Oczywiscie to nie do konca prawda, gdyz tematow zawsze sporo do poruszenia, przytoczenia, przypomnienia ale w zaistnialych okolicznosciach (czyt; poranna szkola i poszkolny sprint do pracy "za lasem" i wieczorny -,tudziez ciemno-nocny, powrot do domu po 5 razy w tygodniu) gdy mam chwile czasu, ta chwila zlatuje mi na rozmyslaniu "co zrobic PIERWEJ?". Posprzatac moja szafe (pokoj w ktorym mieszkam), przerzedzic wreszcie ciuchy zimowe (jeszcze 2 tygodnie temu wieczorami chodzilam w kurtce zimowej i spogladalam na kwitnace bzy...!), odrobic zalegle zadania domowe (z koreanskiego), przygotowac "formularze" do pracy, poczytac ksiazke (obojetnie juz w jakim jezyku!), zajac sie swoja skora, ktora z powodu "hwangsy" (hwangsa - 황사 - to wiatr wiejacy z glebi Chin i stepow Syberyjskich niosacy ze soba cala mase zanieczyszczen z tamtego regionu!!!)- ktorej tej wiosny wiecej niz slonecznych dni z powodu zeszlorocznych susz w Chinach-, mocno cierpi co ewidentnie WIDAC... szkoda czasu i miejsca by wymieniac na co chcialabym poswiecic wiecej niz raptem godzine w tygodniu. Koniec koncow, nagromadzila sie znaczna ilosc emocji i odkryc, ktorych nie jestem w stanie wyrazic slowami, poniewaz sa to wlasnie EMOCJE i ODCZUCIA, ktore nie zglebiane pozostaja w miejscu duszy w ktorym zapadly i odcisakja slad, ktorego nie da sie opisac. A czemu nie zglebiam tych "darow zycia"? Chyba nie musze odpowiadac na tak ironiczne pytanie... Inna sprawa, ze ilosc obserwacji chwilami mnie przerasta i nie wiem ktore ugryzc i zglebic najpierw.

Ten wstep mial na celu wytlumaczyc czemu minelo prawie 2 tygodnie od ostatniego wpisu, a przeciez mam juz komputer i to w dodatku maly, zgrabny i lekki ktory idealnie miesci sie zemna w siedzeniach metra i autobusow, w ktorych dziennie spedzam w sumie ponad 2 godziny...hmm.. jakos nieudolnie idzie mi to pisanie.

Zmieniam temat.

W dzien dziecka (ktory w Korei jest dniem wolnym od pracy!), czyli 5ego Maja, poswitowalam do Gwangju (z powodu niedostosowanej jeszcze klawiatury, nazwy koreanskie podaje wedle angielskiej transkrypcji), do Pieska a stamtad, autobusem z szalonym kierowca, ktory wygladal- w swych zabojczych okularach slonecznych, skorzanej kamizelce i kogucim fryzem no i nie waska mina- jak Leon Zawodowiec lub ktos z tej branzy ...O_O pogoda ladna wiec i temperatura w autobusie  byla wlasciwa, a o mnie Matka Natura NIE zapomniala (bron Boze!) i w ten radosny i wolny dzien dziecka (!!!) uraczyla mnie swa regularna obecnoscia. Tak wiec, za wczasu, aby nie dac szansy niczemu zepsucia mi calego dnia na lonie zielonej natury, wzielam tabletke na uspokojenie Macicy. A gdzie zawedrowalismy? A do Bosong (보성), stolicy zielonej herbaty na festiwal zielonej herbaty.

Na zdjeciach w internecie, gdy wpisze sie haslo Bosong, wyskakuja piekne zdjecia ukazujace obfitujace zielona miekkoscia krzaki herbaciane wiec nadzieje na ladne zdjecia byly duze ale...troche sie rozczarowalismy, gdyz rzeczywistosc nieco inaczej wygladala. Prawdopodobnie dlatego, iz bylo juz po pierwszym wiosennym zbiorze a w ramach festiwalu mozna bylo sobie pochodzic z koszyczkiem i nazbierac tyle lisci ile dusza zabraknie, wiec nie dziwota ze krzaki byly nieco oskubane z pior... Piesek na poczatku marudzil, ze nie tak to sobie wyobrazal (no ja tez nie), ale nie moglam sie nie-nacieszyc samym faktem spedzenia calego dnia na swiezym, herbacianym powietrzu wiec wzielismy koszyczki i...Piesek tak sie zapalil do zbiorow, ze zaczal mnie opierniczac, ze wrzucam tylko po jednym listku (no, coz przejsc moja selekcje nie jest latwo ;D)

Przeszlismy przez muzeum herbaty, ale na 2e pietro juz nie zawiatlismy gdyz z Pieskowym ADHD tzreba unikac miejsc zamknietych. Opilismy sie najrozniejszych herbat, zakupilismy rozne jej gatunki, mydla herbaciane no i...krzaczki herbaciane *^_^* Wyjezdzajac do Korei zostawilam moje rosliny, zdawalo by sie w db rekach, w tym i drzewko herbaty chinskiej ze wskazowkami jak podlewac itp. Niestety, po paru miesiacach, gdy poprosilam o raport w formacie .jpg , zobaczylam zasuszona Chinke T_T Do tego dodam, ze nowo nabyta KoreAnka kosztowala mnie 3,000 wonow, czyli ok 7 zl, podczas gdy SP Chinke nabylam za ok 40 zl.

tu moja Koreanka :)

 

Chyba od tej ilosci tlenu i slonca rozbolala mnie glowa, wiec Piesek stwierdzil ze nalezy mnie napoic Makkoli (막걸리  ryzowym "mleczkiem" alkoholowym) i dokarmic padzionem (파전 - nalesnik z osmiornicami i cebula) a sam zjadl jakies swinskie swinstewka (cos z krwia prosiaczkow - barbarzynca!).

i moj zbior wlasny zbior lisci :)

Uradowana co niemiara, uderzylam 5 razy w dzwon kolo mini swiatyni Buddyjskiej, obejrzalam ze znudzonym rozbawieniem wygibasne produkcje malolatow na scenie i wrocilismy do Gwangju gdzie poszlismy na wieczorna kawe a po drodze zahaczylismy o bardzo osobliwe "red light street" zaraz kolo ulubionej kawiarni Pieskowej. Ta czerwona uliczka to wlasciwie domki - jeden kolo drugiego-, przy rownoleglej do glownej ulicy. W kazdym domku wielkie okno podswietlone "cieplymi" zarowkami  a przez okna te widac siedzace i wyczekujace panie...w babcinym wieku. 

o! 

Zainteresowalo mnie to niesamowiecie; co sklonilo te kobiety do podjecia takiej pracy? Czy zdecydowaly sie na to w pewnym, nie mlodym juz wieku, czy poprostu odliczaja do zasluzonej "emerytury"? Jak sie czuja bedac wiecznie na widoku dla, nawet nie zainteresowanych, przechodniow? No i jeszcze w okolo pelno zwyklych domow mieszkalnych... A czy one w tych "oswietlonych" domkach tylko pracuja czy tez normalnie zyja? Mimo, iz bardzo chcialabym zadac im mnostwo pytan, wiem ze bedzie to bardzo trudne dla mnie do wykonania z wielu wzgledow. Mam wrazenie, ze fakt iz jestem biala kobieta nie bylby przeszkoda dla nich, ale to ze jestem kobieta bylby chyba wiekszym problemem...

 

 

miss korea zaprasza na herbate :)

 

serce

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wielki powrot, Wielki Wybuch i nowe zabawki

wtorek, 10 maja 2011 10:34

 

 

Nowy komputer juz mam od ponad tygodnia, ale poniewaz to niemowlak to tzreba zapoznac sie z jego natura i miec duzo cierpliwosci do tego, czego jeszcze nie umie. Np., nie umie jeszcze pisac po polsku, a gibbon jest zbyt zajety by sie teraz tym zajac- co sie odwlecze to nie uciecze ^^ Natomiast moja druga elektro-zabawka podoba mi sie jeszcze bardziej, a mianowicie moj wielofunkcyjny slownik. (nie obiecuje, ale korci mnie napisanie o nim cos wiecej...)

Troche wyszlam z wprawy, jesli idzie o pisanie na blogu, dlatego tez zajme sie dzisiaj tematem bardziej wizualnym.

Pare tygodni temu wybralam sie z klasa (w ramach integracji i festiwalu kwitnacych wisni) do lotte world, czyli Seulskiego wesolego miasteczka. Srednio mialam ochote, bo raz-takie imprezy srednio mnie bawia, a dwa- przy moim braku czasu na odpoczynek wolalabym spedzic niedziele siedzac na Yeouido pod drzewkiem wisni i nic nie robic. Ale poszlam, bo stwierdzilam ze trza sie zaznajomic z now grupa. A na miejscu okazalo sie, ze w cenie biletu (ktory itak mial znizke bo bylismy pelna grupa!) bedziemy mieli okazje obejrzec koncerty takich Kejpopowcow jak ; 2NE1, BIG BANG, DBSK, SNSD itp - no wiec sie mocno zgrzalam! O_O Moj pierwszy koncert K-popowy w zyciu!!! *^_^*

Pierwsze pol dnia spedzilam z malym kotem z Wietnamu o ciekawym imieniu "Ajng", z wiecznie bezwiednie rozesmiana Chinka ktora na jakiekolwiek pytania po koreansku odpowiadala "mulaYO" (po kr. NIE MAM POJECIA), opaslym i z nigdy nie zamykajaca sie buzia Wegrem oraz z 2-metrowym liderem metalowej grupy z Turcji. Bylam na trzech roznych rollercoasterach po raz pierwszy od 20 lat! (notabene, na pierwszy rollercoaster wsiadlam w Budapeszcie w 1991 roku w drodze do Turcji :))

Wesolo bylo ale odliczalam do koncertow. O 6ej mial sie zaczac i gdy stanelismy pod scena, wyszlo ze nie do konca zrozumielismy komunikat i czesc koncertow jak np. 2NE1 i SNSD juz sie odbyly (czyli to co slyszalam 30 minut wczesniej to bylo "Can't nobody" w wersji live a nie, jak twierdzila Ajng, z "kasety"!) No coz, okazja nie jedna pewnie sie okaze by podziwiac super-synchron SNSD czy feminizm 2NE1, a koncert BIG BANG juz za pasem :D

Troche zdjec wrzucilam na MK - zapraszam, chcociaz uprzedzam nie sa najlepsze...  

TU i TU타이

Koncert odbyl sie w niedziele, natomiast we wtorek nasza nauczycielka wreczyla nam koperty ze zwrotem za bilet. ??? Jak sie okazalo, jakis WARIAT mial czelnosc wedzrec sie na scene podczas wystepu SNSD i fani (ich to w Korei nalezy sie bac!) byli oburzeni tym faktem i zarzadali zwrotu pieniedzy za bilety.  Cale 13.000 wonow, czyli ok 30 zl. Nie dosc, ze do lotte world mielismy znizke jako grupa (znizka bylo ok 30% jesli db pamietam) to w tym jeszcze byl(y) koncert(y) a w efekcie bylo to za darmo ㅋㅋ

 

na dzis to tyle  serce

p.s. dodaje link na youtube z "incydentem" podczas wystepu SNSD oraz najnowsza piosenke Big Bang "love song" z koncertu w lotte world :)

 

 


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: big bang

komentarze (1) | dodaj komentarz

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

tyle gości w gaju:  87 229  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 87229
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 620

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl