Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 647 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

praca w Korei

sobota, 29 maja 2010 9:30

Pracy w Korei jest sporo jeśli ma się odp wykształcenie albo odpowiednie umiejętności. W Korei (jak i całej Azji) znajomość angielskiego jest kluczem do znalezienia dobrej pracy, natomiast z nauczeniem się tego języka Koreańczycy (jak i japończycy) mają dość duży problem ze względu na to, iż jest to bardzo "odległy" język pod względem konstrukcji gramatycznej jak i słownictwa (w ok 50% POCHODZENIA chińskiego a i rodzime słownictwo w niczym w zasadzie nie przypomina języków Indoeuropejskich). Język koreański i japoński są językami aglutynacyjnymi a w zdaniach podmiot występuje przed orzeczeniam, a czasownik na końcu zdania i jest zarazem nośnikiem czasu ioraz wykładnikiem honoryfikatywności. (odsyłam na stronę; http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_korea%C5%84ski )
Ponieważ znajomość angielskiego jest tak ceniona a trudna do opanowania, istnieje bardzo (bardzo!) dużo szkół językowych mających na celu ułatwić dzieciom, studentom i pracownikom firm jego przyswojenie. Stąd też nauczycieli angielskiego nigdy nie za mało! Natomiast Polakom, chętnym do nauczania tego języka w Korei, studzę zapał; nauczać języka angielskiego w Korei można tylko pochodząc z kraju w którym językiem oficjalnym jest język angielski.
Prawda, jeszcze parę lat temu można było być nawet z Marsa a nauczać angielskiego, wystarczyło tylko mieć "dokument" powierdzający jego znajomość... Ale od zeszłego roku zmieniło się prawo i wizę pracowniczą dostaną osoby z odp. paszportem.
Nie da się tego ominąć?? Da się. Nielegalnie, rzecz jasna... Bardzo dużo ludzi, znających angielski bdb lub..."db", uczy w szkołach, przedszkolach, szkółkach, kościołach - na czarno. Zarobki są sympatyczne, ale każdemu z nich, tak naprawdę, grozi deportacja. I lepiej się swoim znajomym w Korei nie chwalić tą pracą, gdyż słyszano już o "patriotycznych" donosach...
Pozostają też lekcje prywatne tzn, korepetycje, natomiast w tym wypadku lepiej jest znać solidne podstawy koreańskiego by móc lepiej tłumaczyć gramatykę ang. Ale i tutaj nalezy byc ostroznym mimo, iż udzielanie korepetycje nie jest prawnie karane. Dodatkowo, wcale tak łatwo nie jest znaleźć uczniów chętnych na prywatne lekcje, a  cena za godzinę znacznie zmalała w porównaniu z paroma latami wstecz.
Tak więc łatwiej jest starać się o taką pracę w Japonii czy na Tajwanie. Tam reguły nie są tak rygorystyczne.:-]
Z mojego punktu widzenia, Korea trochę na tym traci gdyż znam tu Polaków mówiących praktycznie bezbłędnym angielskim, a nigdy nie będą mieli szansy na legalne zatrudnienie... Dodatkowo, obywatele krajów którzy mogą starać się o taką wizę np., z Filipin czy Indii gdzie jednym z języków oficjalnych jest j. ang, uczą Koreańczyków... nienajlepszej wymowy ( z którą Ci juz na wstępie mają problem!) i akcentu, i niejednokrotnie nie mający wcale tak db. opanowanej strony gramatycznej~~

Ja o tej zmianie prawnej dowiedziałam się na początku tego roku w momencie wysyłania CV do jednej ze szkół językowych... trochę zabolało, gdyz uważam że mój angielski do całkiem niezłych należy a także posługuję się akcentem amerykańskim, bardzo lubianym w tym regionie, przez co mam sporo do zaoferowania~
Cóż, narazie mam "pracę", ale o tym za jaaaakis czas. By nie zapeszać:-]


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (5) | dodaj komentarz

team YBM-802

wtorek, 25 maja 2010 11:30

Mamy nową uczennicę w klasie. Trochę enigmatyczna, gdyż dopiero po raz drugi dziś ją widziałam a mamy 25 maja... Nasza nowa koleżanka jest siostrą zakonną z Chin :-)
W chwili obecnej jest nas 8 osób; Ajumi z Tokio, Udzi z Sapporo, Jusuke z Jokohamy, Gosin z Minnesoty (ale jest Gjopo, czyli pochodzenia Koreańskiego), Si-Si z Szanghaju, Jessica z HK no i wyżej wymieniona Siostrzyczka, ale nie wiem z jakiego miasta.
Dla dociekliwo-pamiętliwych dodam, iż przebywamy w sali 802, na moim ulubionym VIII piętrze, z ogromną ścianą okna, co nie przeszkadza mieć zawsze włączone światło ->jarzeniówkę. Raz spróbowałam wyłączyć, odrazu ktos się znalazł i poprawił "przeoczenie". A było tego dnia świetliście za oknem~~ehhh..
Bardzo lubię różnorodnośc etniczną pod jednym dachem/w 1 sali. Codzień uczę się czegos nowego o innych kulturach, krajach, ludziach. Poznaję ich "sposoby na życie", sposoby uczenia się i organizacji (ławka, piórnik itp :) ), priorytety w życiu, podłoże zainteresowań oparte o doświadczenia w przeszłości, postrzeganie nowości (inności) i ich reakcje na nie..itp, itd! To wszystko działa na mnie jak "lustro" (lub też  jego druga strona ;) ), gdyż pozwala mi to spojrzeć na siebie (mnie samą, polską kulturę i język,kulturę i geografię kontynentu z którego pochodzę) z innej perspektywy, przez co pewne rzeczy łagodnieją w moich oczach a inne nabierają "żywszych" kolorów. Dodatkowo, moje zainteresowania na ogół dotyczyły innych kultur, w szczególności krajów Azji, a dokladniej Japonii, tak więc móc przebywać codziennie z "reprezentantami" tych krajów jest dla mnie tym bardziej szczególnym doświadczeniem.

serce

Wyborowego towarzystwa do współpracy życzę

(*-*)

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

obrazkowo

sobota, 22 maja 2010 6:23


Nastały pysznie gorące dni. Dziś, np. jest 28 stopni przy niewielkim zachmurzeniu i co ważne, nie ma wilgoci ^^ (jutro niestety to się zmieni...) Wczoraj były urodziny Buddy, a przedwczoraj moje. I niestety w dniu swoich urodzin humor mi nie sprzyjał... m.in dlatego, iż nawet esemesa nie dostałam od osoby od której spodziewałam się dostać jakies zyczenia~~;-( no i jeszcze parę innych pierdół. nieważne! Było-minęło! Jakoś to przeżyłam.

Pomimo ciągle nienajlepszej sytuacji finansowej, zrobiłam ostatnio (i kilka tygodni temu) trochę zakupów tzn. rzeczy NAJPOTRZEBNIEJSZE:
Do niedawna korzystałam z naczyń jakie znalazłam w kuchni, aż w końcu stwierdziłam, że czas mieć "własną michę"! I akurat w (moim ulubionym) DAISO znalazłam dość ciekawe miseczki. Tanie, pomimo produkcji japońskiej (2000 łonów za jedną= ok 4,50 zł). Z plastiku ale nadające się do mikrofali i nadające się do spozycia (tzn. nie dosłownie, ale jest to ..."db jakości plastik",nie toksyczny~~?nie wiem jakie jest fachowe okreslenie na to...; /) czyli jedząc z miski nie będziemy sie truć ;-)

 Ta miska jest jakby glazurowana, z obrazkiem skaczących po polu królikami :)

 Tu 2 miski - na pierwszym planie ta z królikami a dlaje nieco głębsza i matowa, bez żadnych rysunków.

 Pierwsze truskawki w tym roku jadłam u mnicha w Pusanie i od tamtej pory staram się raz na tydzień schrupać kilka :) W towarzystwie kiwi ciekawiej się prezentują(*-*)

 Poezja kuchenna?? Parę tygodni temu znalazłam taki kubek z tym oto przeuroczym "wyznaniem"~~ u nas w kuchni...I ile razy go sobie oglądam, chętnie "interpretuję" jego treść na nowo *^_^*
Jakies pomysły?? ;-) Konglish jest rozbrajający!

 A propos piesków, najlepszych przyjaciół człowieka, wracając któregoś dnia ze szkoły zajrzałam przez szybę "psiego fryzjera" i...niewiem czy db widać na tym pomniejszonym zdjęciu, ale...pies był mocno przerażony i jak na szpilkach (pomimo,tego iż trzymany był za wszystkie łapy...)... Pani była bardzo ostrożna i delikatnie maszynka przejeżdżała po skórze wokoło "pierścionka" niemniej...groźnie to wyglądało!

 A niedaleko mojego domu jest sklep zoologiczny, przed którym (bez względu na pogodę!) wystawione są króliki. Zawsze 2 i co drugi dzień inne...
Codziennie do nich zaglądam, czasem nawet wlewam im wode przez kraty gdy mają pusto w misce i chętnie bym conajmniej jednego  wzięła... A wczoraj nawet mi sie śniło, że ukradłam rudego królika z "psiej kawiarni" (jest tu taka kawiarnia, gdzie psy latają między klientami, jeszcze tam nie byłam ale bardzo mi się ten pomysł spodobał!) który potem zrobił się dość małą i ciężka maskotką a potem zniknął~~

 Krowa na drodze!

 A to mój nowy mpman. Nie drogi zakup, chociaż trochę nadprogramowy. A wszystko dlatego, iż mój (a dokładnie mojej koleżanki) stary mpman się rozparcelował. Otóż 2 tygodnie temu, będąc na moim wieczornym spacerku pomyślałam;" cudna pogoda, może by troche pobiegać po lesie (parku~~)" . No i tak pobiegłam, że mp3 mi wypadło z kieszeni  i się roztrzaskało... Pozbierałam resztki, ale jego główna część przepadła gdzieś w krzakach. A ja  chodzę na piechotę do szkoły i spowrotem, i zajmuje mi to ok 3 godzin w sumie, więc słuchanie muzyki w tym czasie uważam za bdb pomysł...0:-) Więc następnego dnia, po szkole, na  Ide (이대) kupiłam tę różową krówkę : )

Ok, narazie to tyle.
Do usłyszenia niedługo!
serce



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

miodowe noce

środa, 19 maja 2010 17:12


Wróciłam niedawno z wieczornego spaceru w parku HD (Hong-De), gdzie chodząc ścieżkami zdrowia (i czasem z nich zbaczając by byc sam na sam z drzewami:) wdychałam z orgiastycznym zachwytem ciepło-wilgotno-zielone powietrze mocno przesycone jaśminem. Wniebowzięte chwile! A zapach ten pobudził moją wyobraźnię i 'uczłowieczył' tę woń i...pomyślałam, że miło byłoby "zrobić miód z takim jaśminem"... nie, nie mam na mysli stricte miodu jaśminowego, chociaż nie pogardziłabym. To "robienie miodu" jest dla mnie metaforą na coś innego~ ;-)
Tutejsze parki są dość małe ale przepełnione sprzętem do ćwiczeń i z bierznią po której wszyscy, i w każdym (!!) wieku, dziarsko kroczą mocno pracując rękoma. Młodzież męska, klasycznie, z piłkami o różnych kształatach przewala się po boisku. Zakochane parki przychodzą do parku, by razem zjeść późną kolację (22.00) na ławeczce pod zadaszeniem. Znajdą się też rodzice...tak! rodzice ze swoimi dziećmi! Razem bawią się w chowanego lub grają w piłkę itp. Jedyna rzecz jaka mnie troche "przeraża" w tym rodzinnym "quality time" to godzina do której te dzieciaki (nie więcej jak lat 10) fikają. Ja opuszczam park po 22ej podczas gdy zbawa w "berka" dopiero się rozkręca... I nie są to łikendowe zabawy, w końcu dzisiaj mamy środę, a święto jest dopiero w piątek (urodziny Buddy ^^). Ale juz wielokrotnie widziałam rodziców idących/wracających  z 5-o latkami. Około północy. O_O I znowu, nie był to łikend...


p.s. dochodzą do mnie wiadomości o powodziach...mam nadzieję, że nikomu z Was nic nie grozi i mam nadzieję, że jakoś i to przetrwamy.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

nowości

poniedziałek, 17 maja 2010 17:12


Projekty złożyłam w czasie razem z innymi dokumentami, jedyne do czego mogę się przyczepić to, że zawsze finalizuję wszystko na ostatnią chwilę. Już chyba inaczej nie potrafię (nigdy chyba nie potrafiłam), więc później noce zarywam by zdążyć ze wszystkim na czas a już wiek nie ten, że można całą 1 noc nie spać, pójść na zajęcia jak gdyby nigdy nic i następnego wieczoru pójść spać normalnie... dobre(młode) czasy nie wrócą...TT teraz zmęczenie z niewyspania wlecze sie za mną przez 3 dni...!! :(
Z ciekawszych nowości to...mam nową współlokatorkę. Na imię ma Nicole i jest z Kanady, uczy tutaj angielskiego : )
Z jeszcze ciekawszych "nowości" to antykwariat z książkami z sąsiedniej uliczki przeniósł się do piwnicy mojego domu ^_^
Teraz nastały "lżejsze dni" ze względu na różne święta tutaj obchodzone no i ja mam nieco więcej czasu aż do następnego "projektu" w połowie czerwca, więc postaram się ponadrabiać zaległości i rozpisać pare myśli jakie spotkałam w ostatnich tygodniach :)
Tymczasem, przesyłam wszystkim słoneczne dni a teraz, przy dźwięku lejącego deszczu, pozwolę rozłożyć sie leniwie na łóżku i zakonczyc dzień :-]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

kitty project

niedziela, 09 maja 2010 17:10


Siedzę nad projektami czyli rysuję, obrysowuję, dorysowuję, przerysowuję, dopieszczam, odrzucam, przypieszczam, analizuję, oceniam, dodaję, odejmuję..itp : )  Nie robiłam tego już jakiś czas (nie powiem ile w latach to jest~!), więc ręka na nowo musi się przyzwyczaić.
Złożyć projekty muszę do końca tygodnia więc mimo, iż mam sporo do napisania i do podzielenia się na blogu, raczej żadnego "wypracowanie na temat Korei" w tym tygodniu nie nastukam.
Tymczasem chwalę się kredkami, jakie jakis czas temu kupiłam.(*-*)

 Tak! Kredki HELLO KITTY! A co?!  : )


 12 kolorów, których nie wzięłam z Polski... ; )



Kosztowały 3600 łonów, czyli ok 8 zł~!! O_O


serce


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

nadejście wiosny

sobota, 01 maja 2010 12:53


W Dziogno porozwieszane są kolorowe lampiony *(chyba ze względu na zbliżający się dzień dziecka..?), które razem z mocno kwitnącymi kwiatami rozświetlają szarzyznę biurowców i betonów Seulskich.

Chyba już mogę powiedzieć, że i w Seulu zawitała (wreszcie!) "prawdziwa" wiosna. Z zeszłorocznych (miłych) jesiennych doświadczeń pogodowych,  wyobrażałam sobie, że i wiosna będzie prawie jak lato no i że...szybko przyjdzie, a tymaczasem w rozmowie z moja Onni-nim (starsza siostra) wyszło, że to co jest w tym roku jest NIEnormalne. Także w zeszłym tygodniu w tv mówili o anomalii pogodowej, przez którą ludzie zmuszeni są chodzić w szalikach (ja także w moich zimowych 'polarkach') i przez co cała masa ludzi jest zaziębiona (mnie też chwilowo wzięło w połowie kwietnia)!
Ale od 4 dni temperatura utrzymuje się już powyżej 15 C i do tego jest już dość parno. Póki co jest szarawo i chmurzaście, bo właśnie wiosna (i część lata) jest mocno deszczowa. Ale póki jest ciepło a wszystko kolorowo kwitnie wokoło, nie narzekam. Wczoraj dość mocne słońce było i chyba w zw. z tym dziś w tv widziałam reklamę kremu z filtrem spf50 (!). Krem ten nie był prznaczony na plażę, ale...poprostu na codzień. :D Koreanki mają niezłego hopla na punkcie jasnej karnacji. Stosują kremy, maseczki i BB-kremy wybielające, o OPALANIU się (zwłaszcza twarzy) można zapomnieć, no chyba że
nałożą filtr spf100~~ :-]


Ja w każdym razie chętnie wystawiam dzioba w stronę słońca i popadam w zachyt nad kwiatami! Nareszcie coś jest konkurencją dla "adziumm"*~~



lampiony w  Dziogno



różowy is my life!! ^^



serce



(*-*)



cudnie-kojące połączenie : )


Kolorowej wiosny!serce



*errata; jak słusznie Marta zauważyła, urodziny Buddy są nieco później w Maju~~




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

środa, 20 września 2017

tyle gości w gaju:  88 742  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 88742
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 627

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl