Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 228 217 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

przerwa

poniedziałek, 28 marca 2011 3:37

 

Nie będę nic na blogu pisać conajmniej do kwietnia z kilku przyczyn;

1) wirus w komputerze (a nie mam na razie czasu się tym zająć)

2) dużo papierkowej  roboty w pracy, którą muszę zrobić częściowo w domu.

3) za 2 dni mam "placement test" na rozpoczynającym sie w poniedziałek kursie koreańskiego.

A Mistzrostwa Świata w Łyżwiarstwie Figurowym odbędą się pod koniec kwietnia w... Moskwie . Bez komentarza. Trochę daleko więc nie pojadę. Napewno! (gdyby chcoiaz w St. Petersburgu, wzięłabym to pod uwagę, ale Moskwa zawsze kojarzy mi się jednoznacznie; politycznie i betonowo) Zresztą juz widzę minę mojej Mamy twierdzącej, że to napweno spisek, że to trzęsienie ziemii w Japonii to dzieło "ruskich" a wybuch reaktorów w Fukushimie to wynik tajnej umowy wyżej wymienionych we współpracy z Koreą Północną!

...

serce

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Sąsiedzi cz 2

czwartek, 24 marca 2011 2:14

 

 

Moja koleżanka, japonka, mieszkająca wraz z mężem (gjopo- koreańczyk obywatelstwa amerykańskiego) w Seulu, taki baner znalazła niedaleko swojego domu.

nihon bądź silna!

"Japonio bądź silna!"

Ponoć jest ich więcej...

 

serce

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

za długie szlaki do pokonania...

wtorek, 22 marca 2011 5:41

 

 

Jak na wiosnę to 3 stopnie na wietrze są raczej chłodną wersją, czy się mylę??


Właśnie wróciłam z banku, gdzie dokonałam wpłaty na wiosenny semestr kursu koreańskiego. A to znaczy, że zostało mi niecałe 2 tygodnie na wyspanie się lub też spanie do południa, które bardzo lubię zwłaszcza gdy z pracy dnia poprzedniego wracam koło 23ej~ Z jednej strony nie mogę uwierzyć, że znowu zawijam się w taki pomysł i posyłam się na niego na 10 tygodni (prawdopodobnie nawet na dłużej, zobaczymy~) a z drugiej strony nie moge się doczekać, bo o ile rozumiem naprawdę sporo i coraz więcej (teraz dopiero widze, ile jesienny kurs dużo mi dał!) muszę mocno popracować nad mówieniem, potrzebuję "bata" i egzaminów co 4 tygodnie by wiedza nabyta się umózgowiła, a potem naturalnie przez usta wychodziła. Pozatym czuję, że przyszedł czas na kolejną porcję gramatyki i słownictwa. Ciesze się też na nowych klasowiczów - bardzo lubię obcować z różnymi nacjami :) ㅋㅋ


Inny powód do radości, to zmiana statusu wizowego dzięki któremu nie będę musiała wybywać na żadne "wizeczki" (nie, że nie lubię, ale bywa to uciążliwe...gdy jest to tylka wyjazd WIZOWY). Jutro rano (Boże~ kto rano wstaje temu Pan Bóg daje! O_O) idę do (już się cieszę) URZĘDU IMMIGRACYJNEGO. Doświadczenia z września przywołują cały stres i frustracje z tym związane, a jako obywatel Polski i z Polskim paszportem (co z tego, że EU/UE) nauczona jestem, że na wize -jako przeciętny obywatel-trzeba sobie "zasłużyć" i nic nie jest gwarantowane (przykładem są znajomi stojący w godzinnych kolejkach od 6 rano przed WIADOMO JAKĄ AMBASADĄ!~) tak więc mimo, iż mam wszystkie papiery z właściwych (lub ciut mniej właściwych ;-)) urzędów i wszystko w terminach - mam stresa. Obym trafiła na jakś -najlepiej młodszą odemnie - babeczkę ^^

Na marginesie, w banku znowu odcięli mi nazwisko, bo nie mieści się w rubrykach przeznaczonych na pana lub panią KIM, PAK lub YU. Więc 'pani bankowa' zamieściła moje 2 pierwsze imiona czyli razem 9 liter (moje nazwisko ma 13  :) )

Dziś rano obudził mnie sms od poczty, który poinformował mnie o tym, że EMS ( w Polsce zajmuje się tym Pocztex) dotarł (wreszcie!) na miejsce...po prawie tygodniu od nadania. Co ciekawe, z Korei wyleciał w środę przed 8 rano,  w Warszawie był w piątek pod wieczór gdzie spędził kolejne 2,5 dnia. Czyli razem 5 dni, a wedle tabeli pocztowej z Korei do EU ma dochodzić w 3-4 dni. Z tego wynika, że z Seulu bliżej do Warszawy niż z Warszawy do Gdyni...

serce


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

mistrzostwa świata

poniedziałek, 21 marca 2011 16:40

 

 

Dziś ISU wreszcie opublikowało na swojej oficjalnej stronie decyzję o odwołaniu tegorocznych Mistrzostw Świata w łyżwiarstwie figurowym w Tokio, w Japonii. W chwili obecnej rozważają sugestie kandydatów "zastępczych" do zorganizowania tak wielkiej, logistycznej imprezy. 

tutaj link

Oczywiście rozumiem decyzję ISU oraz Japońskiej Federacji Łyżwiarskiej, że w zaistaniałych - katastroficznych -, okolicznościach przeprowadzenie mistrzostw byłoby conajmniej trudne, to raz, dwa; bezpieczeństwo łyżwiarzy i uczestników, no i po trzecie - Japonia ma narazie dużo ważniejszą sprawę do ogarnięcia...

Z drugiej strony, cieszyłam się że znów pojawiła się szansa pojechania do Japonii, i tym razem do Tokio (gdzie jeszcze mnie nie widziano^^) i to jeszcze na Mistrzostwa ŚWIATA (!!) w łyżwiarstwie figurowym!! (*-*) Yuna (Jona) KIM, Mao ASADA, Kiira KORPI, Elene Gedevanishvili, Mirai NAGASU, Miki ANDO (która po kilku latach przerwy jest ponoć w niewiarygodnej formie!) - zobaczyłam bym je nie tylko na własne oczy, ale być świadkiem i poczuć energię  najszybszych "piruetów" świata - nieocenione!! Do tego móc podpatrywać i podsłuchiwać reakcje japończyków i koreańczyków na swoje 2 największe chluby, które na ziemii japońskiej (tym razem) miałyby stoczyć starcie - bezcenne!! (Mao Asada ma sporo wrogów wśród koreańczyków, tak samo jak Yona KIM wśród japończyków, to a propos mojego ostatniego wpisu o "sąsiadach"~~;-) ) Ale nie tym razem T_T Teraz trochę żałuję, że nie pojechałam na Mistzrostwa 4ech Kontynentów, które w lutym odbywały się na Tajwanie (TAK! 3 wielkie imprezy łyżwiarskie tego roku odbywały się w AZJI!).

Po cichu marzę, że zastępstwo będzie w Azji...może Korea zgłosiła swoje ambicje do przejęcia tegorocznych mistrzostw i jest brana pod uwagę. W końcu Koreańczycy - ze swoim "빨리 빨리" (ppalli-ppalli, szybko-szybko), dzięki któremu dostaję duchowej zadyszki ale wokoło mnie wszystko co się buduje stoi na własnych nogach w ciągu kilku miesięcy-, są wstanie to zrobić za każdą cenę!

Póki co, pocieszam się tym co mam na youtube, a mianowicie świetny kanał użytkownika 3axel który regularnie publikuje starsze dokonania łyżwiarzy. Masa programów z lat 90ych a więc i też te, które nie dane było mi zobaczyć ze względów "różnych"... Polecam :)

A Nicole parę tygodni temu zamieściła swój kolejny filmik - TUTAJ - jeszcze potrójnych skoków nie skacze, ale wygląda coraz lepiej i szykuje się do kwietniowego pokazu^^

FIGHTING!

 

serce


 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sąsiedzi

piątek, 18 marca 2011 4:41

 

Tak jak ostatnio wspominałam, kataklizm w Japonii przykuł mnie do TV, a dokładnie do "wiadomości". Ogladam, śledzę i odnotowuję w pamięci co się da. Biorąc pod uwagę zaszłości historyczne między Japonią a Koreą, które do tej pory (zwłaszcza przez nieco starsze pokolenie koreańczyków) są przy właściwych okazjach wypominane, jestem miło zaskoczona reakcją koreańczyków na tragedię w Japonii.

Społeczeństwo koreańskie - od "zwykłych" obywateli, przez firmy i korporacje a na celebrytach kończąc-, wyciągneło z portfeli i kont spore sumy by wspomóc ofiary zeszłotygodniowego kataklizmu w Japonii. Nie trzeba dodawać, że do Japonii poleciało 150,000 butelek z wodą pitną, koce, bielizna, ubrania a także ponad 90 koreańczyków którzy pomagaja służbom w Sendai w poszukiwaniu ludzi. Koreański UNICEF ma plan na zebranie blisko biliona łonów (ok 1 mln dolarów) w najbliższych 2 miesiącach na odbudowywanie strat. Daum - portal internetowy- w niecałe 2 dni zebrał blisko 40 mln łonów (ok 40,000 dol) od internautów. Do tego też i Samsung dodał swoje 2 grosze - ok 100 mln Yenów - ponad 1mln dolarów. A stacje TV w swoje ramówki umieściły 2 godzinne programy specjalne które na celu maja również zebrać pieniądze dla Japonii.

Mnie bardzo "zainteresowało" stanowisko koreańskich celebrytów, którzy oddali część swych dochodów... w sumie nic dziwnego, wszystkie te gwiazdy zrobiły też sporą karierę właśnie w Japonii~ 

Słysząc o tych doniesieniach przechodzi mi przez głowę radosna myśl, że można "zapomnieć" o tragicznej przeszłości i swemu największemu wrogowi, który jest zarazem najbliższym sąsiadem, odległą ale najbliższą "rodziną" z którą łączy wiele różnych aspektów kulturowych, można wyciągnąć pomocną dłoń. Prezydent Korei, Lee Myung Bak, nawołał do pomocy mówiąc; "najbliższy sąsiad jako pierwszy ma służyć pomocą". Czyż właśnie tak nie będzie lepiej?? Czy właśnie nie tak lepiej spróbować polepszyć stosunki mocno znieważone nieco ponad 60 lat temu (i wcześniej)?? "Dobra" okazja się pojawiła by pokazać na ile człowieczeństwa w ludzkim ciele a przy okazji zadbać o własne interesy...

W nawias wrzucę, że w Japonii jest duża "mniejszość" koreańska, tzw zainici (在日 - zainichi po jpn, 교포 - gjopo po kr). I conajmniej kilka tysięcy w samym Sendai... 

Z ciekawostek dodam też, że w TV gdy porównywali reaktory koreańskie i japońskie (nie powtórzę!), koreański ekspert w tej dziedzinie dumnie powiedział 우리 나라 최고~"("uri nara ćłe gło!") - czyli; nasz kraj najlepszy! (hm, no pewnie , Kim Dziong Il patrzy!)

Jeżeli chodzi o zagrożenie promieniowaniem, Korea narazie uspokaja a ogladając prognozę pogody łatwo zrozumieć, że wiatr wieje z Zachodu. ( i po raz pierwszy nie mam za złe, że z Syberii kilka razy w roku wieje HŁANGSA - "żółty wiatr", zabierający wiele zanieczyszczeń z Chin i okolic i osiada na płw Koreańskim~)

A oprócz tego życie toczy się dalej - dzielnica mody w Seulu - Mjong-dong, świeci pustkami gdyż to właśnie Japończycy robili tam największe zakupy...

W ramach akcji zbiórki pieniedzy Ayumi Hamasaki, (japońska gwiazda pop, jakbyście nie wiedzieli!), wraz z magazynem mody ViVi, zaprojektowała koszulki które od wczoraj są w sprzedaży, także poza Japonią. link tutaj 

serce



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Betonowy Dzikus

poniedziałek, 14 marca 2011 16:20

 

Trzęsienie ziemii oraz tsunami w Japonii spowodowało, że po raz pierwszy od nigdy, przez cały 1 dzień TV miałam włączony na kanał informacyjny... Szczęście w nieszczęściu, że moi japońscy znajomi (i/lub ich rodziny i znajomi) są bezpieczni  i nic im sie nie stało...


W zeszły łikend pojechałam do Gangnyng (Gangneung - 강릉), w prowincji Gangłon( 강원도) na Wschodnim Wybrzeżu. I chcę tam wrócić jak najszybciej, tak bardzo mi się podobało. Pojechałam tam z 2 powodów, tyleże ten pierwszy zdeterminował czas wyjazdu a mianowicie, Mistzrostwa Świata Juniorów w Łyżwiarstwie Figurowym *^_^* Jak wiadomo, ten sport uwielbiam i oglądanie jego zawsze mnie inspiruje, rozgrzewa iskierkę przygody i pasji itp itd. Pojechałam w sobotę w południe by zdążyć na program dowolny solistek (w sumie to, najbardziej lubię oglądac babki). Korea jest bardzo rozwiniętym krajem jeśli chodzi o transport i drogi (autostrady!) a także i kolej (3 rodzaje pociągów, z Seulu wyjeżdżające po około 100 dziennie) natomiast na Wybrzeże Gangłon kolej nie dojeżdża , ale są autobusy (2 rodzaje - wygodny i mniej wygodny, wyjeżdżające średnio co pół godziny). Ja oczywiście wolę pociągi, ale przekonałam się że tak cudne widoki górskie można oglądać tylko jadąc po drogach górskich. Zresztą czy były tak cudne te widoki to nie wiem, na mnie zrobiły duże wrażenie, ale jak ktoś na codzień widzi może z 5 drzew ( w tym 3 miniaturki we własnym pokoju) to trudno sie dziwić, że trochę otwartego nieba z gałązką zieloną w kadzre zatyka.


Zostawiając za sobą Seul i prowincję Gjongi(경기도) a wkraczając na tereny- słynnej z pięknej natury-  Gangłon, nagle zobaczyłam całą masę drzew iglastych, co i rusz na wzniesieniu lub pagórku małe chramy lub miejsca "szanowane", śnieg błyszczący w słońcu - oniemiałam. "boże jak pięknie i słodziutko!" Pstrykając zdjęcia jak szalona, między ujęciami, dostzregłam na gałęzi drzewa ptaka przypominającego sowę lub tez innego dziobaka większego od wróbla o popielatym upierzeniu. Szczena mi opadła (dosłownie!) !. Myślałam, że wyskoczę z autobusu z niedowierzania!~~ Przykre to, gdyż po tej "kukułce" zdałam sobie sprawę jakim BETONOWYM DZIKUSEM  jestem.  Gdy dojechalismy do celu, czyli Gangnyng, zauważyłam jeszcze większą ilość drzew iglastych które były większymi formami swoich miniaturek czyli bundzie (분재  po japońsku i przez to międzynarodowo zwane "bonsai") - wysokie ale z gracją i spokojem przykurczone, każda inaczej ale wszystkie jak jeden mąż fantazyjnie, ale z umiarem powyginane. I dopiero gdy zakupiłam broszurę "juniorską" zrozumiałam, że sosny to wielka duma tego miasta które za swoje logo i motto wybrało sosny, ukochane przezemnie drzewka.

Na same zawody jechałam trochę w ciemno, gdyż był problem z zakupieniem biletu dla osób nie posiadających kart kredytowych~ (dyskryminacja!) a nie można było rezerwować onlajn ani kupić "świstka" w żadnym "kiosku". Uważam to za duży minus organizacyjny, ale po przybyciu okazało się że miejsc było duuużo.  


 Poza uczestnikami byłam prawdopodobnie jedyną białą ("niezrzeszoną") wokoło tafli. Po tym wnioskując zrozumiałam, dlaczego polska ekipa bezpardonowo włączyła język kuchenny z uśmiechem na ustach... I los chciał by marudzili niedaleko mego lewego ucha~ Innym, nieco ciekawszym doświadczeniem, okazało się spotkanie z Wielkim Rosyjskim Brzuchem. Idąc głównym przejściem między siedzeniami pierwej, wyczułam silnie utestoster(r)onowane feromony - zwolniłam kroku jako podwładna samiczka. Po drugie, zobaczyłam - z dumą przez resztę ciała noszony,-  duży brzuch w towarzystwie dwóch nieco mniejszych które razem jako trójca oznajmiły "eta Rasija". Po trzecie, zobaczyłam pochmurną ale dumnie uniesioną twarz człowieka któremu wszyscy ustępowali drogi (i ja również). Oto wielki brat czy tez ojciec chrzestny. Przez kilka sekund szukałam w kanałach pamięci tej twarzy i, rany boskie!, nagle mocno odchudzone lico z nieco gęstszym włosem nad czołem mnie się ukazało ; tożto Artur Dmitrijew!! Mistrz Olimpijski w parach sportowych z 1992 i 1998 roku!!! O_O( Przeciez to było tak niedawno jak wywijał Oksaną Kazakową  po lodzie w Nagano. I w tak krótkim czasie nastąpił całkowity zanik mięśni?!?!) Ale dopiero następnego dnia, gdy zrobiłam 'risercz' w necie zrozumiałam, czemu Artur Wielki był w "średnim humorze"; syn Dmitriewa - Artur Dmitriew (a jak!), startował w Gangnyng w konkurencji solistów. Po krótkim był na 2 miejscu ale w efekcie zajął 8... Trudno sie dziwić minie Tatusia~

A jeśli chodzi o wygibasy młodych pań to najpierw zwrócę uwagę, iż piruety wracają do łask z podwójną siłą. Od dawna nie widziałam tak dobrej jakości, technicznie wypolerowanych i  w ciekawych i zarówno trudnych pozycjach piruetów. Ilości skoków potrójnych też nie brakowało, mimo iż żadna z dziewcząt nawet nie przymierzała się do potrójnego axela, o poczwórnych skokach nie wspominając (tak jak pisałam jakiśczas temu ->tutaj - wysoka poprzeczka w skokach wrażenia JUŻ nie robi na sędziach...)

Pierwsze 2 miejsca zajęły Rosjanki ( i nie mówić, ani nawet myśleć "no pewnie!" bo Rosja do tej pory wśród solistek miała tylko 2 nazwiska które zdobyły Mistrzostwo Europy jak i Świata a mianowicie Maria Butyrskaja i Irina Slutskaja i było to parę lat temu!). I bardzo zainteresowała mnie srebrna medalistka (Elena Tuktamisheva), gdyż publiczności koreańskiej, z nieznanego mi powodu (nie widziałam programu krótkiego) ukochała ją sobie jak maskotkę i gorąco dopingowała. Troche przypomina mi Elene Gedevanishvili, ale pod czujnym okiem trenera Aleksjeja Miszina zapewne szybciej wskoczy na podium seniorek niz zrobiła to Gruzinka...  Amerykanka ( o miło brzmiącym nazwisku Zawadzki) jadąca jako ostatnia z założeniem "nic do stracenia, dużo do zyskania" pojechała rewelacyjnie, podbiła serca tłumów i zajęła trzecie miejsce. Ja osobiście uwielbiam gdy, jadące jako ostatnie, nie tylko zajmuja dobre miejsca ale ze swoimi odważnie i bezbłędnie  odtworzonymi programami podsumowują cały wieczór i nieraz- bezwzgledu na wynik koncowy - jakoby podtzrymują  honor całego sportu...

Rozważałam również wyjazd ( pod koniec marca) na Mistrzostwa Świata Seniorów, ale trzęsienie ziemii pozostawiło całą imprezę pod znakiem zapytania. Mistrzostwa miały się odbyć w Tokio ale w chwili obecnej ISU oznajmiło, iż jeżeli wogóle zawody się odbędą to napewno nie w danym terminie. Nie ukrywam, że wyjazd ten byłby spełnieniem marzeń conajmniej z kilku powodów, ale coż... natura rządzi się swoimi prawami i nam, małym panoszącym się po Ziemii człowieczkom, nic do tego.

tutaj link do strony ISU


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

moje miłosne BIG-BANG

sobota, 05 marca 2011 2:46

 

 

Z miłością u mnie różnie. Zakochuję się nagle, chociaz nie za pierwszym wejrzeniem. A jak już wpadnę to na amen! Nie moge się oderwać od mojego obiektu westchnień (bardzo głębokich wydechów!) A moje miłosne wybory nawet i mnie niepokojąco zastanawiają, no ale "serce nie sługa" i "miłość nie wybiera" - chemia działa albo nie. I tak też mam z muzyką, a słucham praktycznie każdego gatunku muzyki, jesli tylko mój mózg zarejestruje dany kawałek jako "alpha". Równo rok spędziłam z "Abracadabra" (notabene, BEG nagrały wersje japońską...), nadal kocham i słucham z rozkoszą tych koreańskich zaklęć, ale przyszedł czas na... VVIP. T_T W wykonaniu Seungri

tutaj link 

 

Seungri niedawno skonczył 20 lat (czyli po Koreańsku 21), jest najmłodszym członkeim znanej i lubianej, w Korei i Japonii, grupy Big-Bang, którą zaczęłam lubić latem i wówczas ten młodzieniaszek swoim młodzieńczo-pieskowym ADHD działał mi lekko na nerwy... Zmieniło się to 2 tygodnie temu, o godzinie 5.45 rano, gdy włączyłam TV (po to by mnie radośnie i skocznie dobudził gdyż miałam świtować do Głangdziu, w odwiedziny do Pieska. ) i zobaczyłam radośnie skaczącego chłopaczka w rytm swojej za głośno- k-popowej piosenki. Zbombardowana tymi dźwiękami, po 3 godzinach snu, udałam się przez metro na stację, gdzie jeszcze ze 2 razy  pobrzmiewała skąś ta noreczka (nore po kr. piosenka). I mimo, iż mój empemen jest po 4giga wypchany muzą, w pociągu oraz w drodze powrotnej, w autobusie, marzyłam by jakims cudem ta piosenka się na mojej liście znalazła~ Po powrocie do domu, pierwsze co zrobiłam to ściągnęłam ją sobie *^_^* I niezmordowanie słucham cały czas. Nie przeszkadza, że Seungri świadomie zerżnął z Timberlake'a ( i jeszcze sie tym chwali...) i piosenka ma jaeszcze parę innych "cytatów", ani to że "kasa" (czyli słowa) piosenki są tylko znośne dla mnie po koreańsku... (tłumaczenie polskie odebrało by cały "urok":))

przykłady; "Przyjdź, przyjdź do mnie, moje serce woła Ciebie" lub "Zrobię z Ciebie coś wyjątkowego", albo "Ciało drży z gorąca" itp itd...

Wogóle mi to nie przeszkadza! Ba! Walor kiczu ma tu siłę przyciągającą więc  dalej słucham, niezmordowanie. 

Zakochuję się w chwilach "pustych emocjonalnie", lub w "przerwach emocjonalnych". Jak raz wpadnę to na długo.Można sobie mówić, że nie ma tu głębi, że dźwięki żadne nowatorskie, że klip ani trochę oryginalny ani ciekawy (no może poza choreografią :)), że nic ciekawego, ale  co mam zrobić?? 난어쩌라고?? (nan oććo ragłu). Nie mogę i nawet nie chcę przestać słuchać. Nawet jak słucham po raz 30y z rzędu i uszy już nie odróżniaja początku od końca- przestać nie mogę. Co mam zrobić?? 난어쩌라고?? ;-) 

tu link do innej piosenki Seungri,(어쩌라고) za którą -dzięki Ci moja mózgownico, żeś nie bigamistka-, nie przepadam, ale piosenka db odzwierciedla to co czuję względem VVIP :D ㅋㅋㅋ

obejrzyjcie i zakochajcie się równie mocno (bez wzajemności, uprzedzam!)

serce

p.s. nie uważacie, że Syngri wyglada na bardzo sympatycznego chłopaczka?? ;-)

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

niedziela, 19 lutego 2017

tyle gości w gaju:  85 814  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 85814
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 618

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl