Bloog Wirtualna Polska
Są 1 239 324 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Co jeść zimą??

piątek, 25 lutego 2011 5:20

 

 

Mimo, iż zima dobiega powoli końca, i jest to mocno odczuwalne, początki wiosny są równie silnym przezyciem dla mojego organizmu co siarczyste zimowe mrozy. Na początku tygodnia miałam silne bóle głowy, potem przerodziło się to w ogólne zmęczenie i apatię, przez to wizja 7 godzin w pracy (mimo, iz popołudniu) na wysokich obrotach przerażała mnie tak, że jeszcze bardziej chciało mi się spać. Współpracowniczka zauważyła to, oczywiście, i skomentowała "봄 탄다" (BOM TANDA), czyli przesilenie wiosenne. Do tego to życie nie byłoby moim życiem, gdyby nie zaserwowało mi dreszczy i temperatury w wigilię dnia wolnego, przez co zmuszona byłam przeleżeć czwartek w łóżku...Całe szczęście dziś czuję się już bdb a cały łikend przedemną!!^^ Ale, bez wątpienia, muszę byc ostrożna. Dlatego kupiłam cały wór mandarynek i  truskawek, aby dostarczać memu ciałku witaminek w naturalnej postaci :) 

Tak, tak. Druga połowa zimy do pierwszej połowy wiosny, to sezon truskawek w Korei. Do tego też mandarynki i persimony dostępne są juz od jesieni i przez całą zimę. Można sobie gadać, że koreański smak truskawek to nie to co NASZE POLSKIE!, ale ja się cieszę, że mogę nacieszyć zimowe oko czerwonością tych owoców i posmakować czegoś co zawsze kojarzy mi się z ciepłem lata.



pozdrawiam coraz cieplej

serce



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wyspa Nami

niedziela, 13 lutego 2011 7:00

 

 

W czwartek, by uczcić -na odległość- urodziny mojej siostry, wybrałam się na Wyspę Nami. 3 razy przekładałam tę 2 godzinną podróż, więc był moment zwątpienia czy wogóle ją zobaczę. Czas mam, ale tylko do południa oraz w łikendy kiedy to nadrabiam zaległości w praniu i sprzątaniu oraz spaniu, albo "chorowaniu" (ciekawe, że moje przypadłości od dłuższego czasu trafiają akurat w łikend...!)


Odkąd jestem w Korei nie wiele po niej podróżowałam, zobaczyłam. Albo nie miałam środków na to albo czasu. (przynudzam, wiemT_T). Gdy kończyłam kurs koreańskiego na początku grudnia, zdecydowałam się nie kontynuować go od stycznia, poczekać do wiosny. Powód główny; zima mnie męczy. Mimo, iz kocham śnieżno-słoneczną zimę, czuję się w połowie zahibernowana, wyłączona. Więc nie chciałam łączyć porannej szkoły z popołudniowa pracą, biorąc pod uwagę jeszcze fakt, że zimą wszystko wolniej idzie (jedzie) więc pewnie byłabym co i rusz w stresie, że się spóźnię do pracy. Moją decyzję o przerwie w nauce, biorę jako mały "luksus" na jaki mogłam sobie pozwolić :)Ale w związku z tym postanowiłam zobaczyć kilka miejsc, chociażby te w oklicy Seulu. 


Parę tygodni temu obejrzałam zdjęcia mojej onni-nim (Ani Sawińskiej) z wyspy Nami (남이섬 - nami-som). I nie było odwrotu. JADĘ TAM! Zwłaszcza, że tak blisko, a cel przyświecający "twórcom" tego małego lądu (pro-rodzinnie, pro-zdrowotnie) jeszcze bardziej mi sie spodobał!


Jest to mała wyspa (460,000m2 – 5km szer~~), 63 km na Wschód od Seulu, koło miasta  Ciuncion w prowincji Gangłon. By dostaㅊ się na wyspę, trzeba wykupić wizę (jednokrotnego wjazdu 8,000 łonów –ok. 17 zł, albo można i na cały rok 20.000łonów), w cenie której jest przejazd promem na wyspe (trwa to nie więcej jak 5 minut ^^). Ciekawe jest to, że wyspa Nami, pare lat temu, ogłosiła się „republiką” (NAMINARA Republic – nara po kr; kraj).  ;-) Mają swoją flagę,  nawet  własną walutę, którą można (ale nie trzeba) wymienić na wyspie w kantorze. A w Seulu jest i ambasada! Kraj nie był by krajem bez własnej stacji TV! Chcąc być turystom przyjaźni, oferuja kilka hoteli, domków zaraz nad rzeka. To czego nie ma na wyspie to samochodów , więc przyjazd równa się ze spacerem lub wypożyczeniem rowerów i innego typu sprzętu eko-przyjaznego. Trudno się tam nudzić, gdyż co krok jest albo muzeum, albo galeria, sceny muzyczne, teatry, baseny albo restauracje. Wystawa książek dla dzieci autorów z całego świata jest wzdłuż głównej drogi. (gdy onni-nim tam była jesienią znalazła Tuwima. (*-*)) Książek w ogóle jest bardzo dużo – półki stoją samowolnie między drzewami, lub koło piaskownicy. W ubikacji znalazłam ciekawą lekturę „La strada” !

Ekologiczne nastawienie, doprowadziło do wykorzystania zielonych butelek sodziu (soju - 소주 - wodka koreanska) do przyozdobienia mostów i zbudowania z nich choinek. W końcu sodziu towarzyszy Koreańczykom każdego dnia, i nawet na wyspie – w ramach relaksu- nie zapominamy o rzeczywistości. ;) Państwo Nami mocno się rozbudowuje, co widać po dopiero-co powstałych budynkach zapowiadających otwarcie na wiosnę (jak np. BAPLEX. ??obcy)

Inna atrakcja turystyczna wiąże się z hallju (한류), falą koreańskiej muzyki popularnej (w całej Azji) i seriali. Właśnie tu, na wyspie, kręcono główne sceny „kultowego” serialu „Winter Sonata” (겨울연가). Nie oglądałam, ale przeszłam się cio-kiss-tari (첫키스다리 - most pierwszego pocałunku) oraz droga wzdłuż Metasekwoi (?). Drzewa te zrobiły na mnie ogromne  wrażenie; wysokie, równe, o bardzo gładkiej korze. Radośnie przyczepiłam się do jednego z drzew...


Wracając do punktu wyjścia, że zima mnie męczy – spacerując po wyspie i oglądając srebrzystość zamarzniętej rzeki Han, i złotawość słońca niestrudzenie próbującego przebić tę biel bez serca, pomyślałam, że byłoby fajnie móc budzić się w tej scenerii. Codziennie! 

 Natura urzeka mnie i zachwyca. Zawsze. A zimą, w oddalonych od elektronicznej sałaty miejscach, podsyca wyobraźnię…


Po powrocie do Seulu poszliśmy zjeść coś na Mjong-dong, gdzie odkryliśmy kolejną (po Hong-De) psią kawiarnię :) Powiedziałabym, że ta w HD jest nieco wygodniejsza, gdyż oferuje kanapy zamiast plastikowych krzeseł, ale gdy wzięłam na ręce szczeniaczego mopsa, poklepałam po główkach jamniki i poobracałam ciągle śpiącą młodą buldożką (?) zapomniałam o reszcie świata.


Potrzebuję futerka. Najlepiej w formie królika i mopsa :)

Na MK więcej zdjęć (tu i tu) zapraszam :)



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

kołdry

sobota, 12 lutego 2011 14:08

 

Parę tygodni temu kupiłam kołdrę! Niebieską w żółtawo-zielone kwiaty. nie jest to moja wyśniona kolorystyka, biorąc pod uwagę fakt, że mamy zimę i w moim pokoju – zwłaszcza nocą,- jest to odczuwalne. Moim ideałem byłaby słoneczno-żółta kołdra w fioletowo-różowe kwiaty z odrobiną zieleni. Albo czerwono-czarna! Nie ma co, ważne żeby była ciepła i jest! O zestaw kolorów będę się martwić, gdy będę „wprowadzać posag” do domu męża ; )

A propos kolorów na kołdrze, nasuwa się pytanie; a czemu martwić się kolorem kołdry, nie lepiej poszukać fajnych poszewek?

Nie w Korei. Przynajmniej ja się z tym do tej pory nie spotkałam. Tutaj poszewka jest zarazem kołdrą. Poduszki już nie konicznie. Ładne powłoczki(???) na poduszki -,bawełniane,  miękkie i w ładnie nasyconych kolorach, przysypane nie-agresywnym (o co czasem trudno) koreańskim dizajnem kwiatowym-, przy największych przecenach jesienno-zimowych można było kupić już od 2,000łonów (czyli ok. 4zł). Dodam, że produkcji nie-chińskiej, co dla mnie ważne, skoro mam przez kilka godzin w nocy opierać twarz o nią~~

Ale wróćmy do kołder, bo pod pewnym względem temat b. mnie „.fascynuje”. U mnie w rodzinie, przede wszystkim, prało się poszewki, kołdry rzadziej. Teraz uważam, że ta metoda jest ciut przedpotopowa – to, że poszewka się brudzi – wiadomo, ale do kołdry też dochodzą najróżniejsze „zapachy” , bakterie z przeziębień, kurz itp., itd. Więc wydawałoby się, że koreański sposób brzmi o wiele higieniczniej…O higienie i czystości Koreańczyków nie chcę się teraz rozpisywać (są i +y i – y), ale jeżeli chodzi o kołdry moje pierwsze doświadczenie w tej dziedzinie sięga  2 lat wstecz, pierwsze 2 dni w Korei, gdy trafiłam do hasuk-dzip (coś jak stancja), zostałam zrzucona do „pokoju” w piwnicy i pani przyniosła mi kołdrę. Nie wyglądała na niedawno krochmaloną. Ani nawet na praną w ost kilku miesiącach… Zapach wskazywał na „innego spacza”…! Nie chcąc obarczać się problemem z bariera językową u podstawy, wytłumaczyłam sobie, że pewnie długo leżała gdzieś w szafie, może trochę wilgoci się dostało no i w ogóle zapach w hasuku był bardzo „swojski”, więc pewnie to też miało wpływ na stan kołdry. Przy najbliższej okazji (gdy już opanowałam 2 przyciski w pralce) wyprałam ją. Po miesiącu przeniosłam się do gosiłonu, gdzie byłam zmuszona kupić własną kołdrę (którą potem zostawiłam, no bo jak zmieścić ją w walizce~~?). Gdy we wrześniu 2009 wróciłam do Korei, znowu zamieszkałam w hasuku (innym) i…podobna historia. Zaledwie po miesiącu przeniosłam się (znowu) do gosiłonu (w którym jestem do dziś) tyleże tutaj na każde łóżko przypadała kołdra, poduszka, „materac” i narzuta. I podobna historia z kołdrami… L poszłam do „schowka” w którym był skład kołder i…żadna nie pachniała, nawet odległą, świeżością~~ Gdy w marcu zeszłego roku zostałam rekonwalescentką w małej świątyni w Pusanie, mnich przydzielił mnie do pokoju i, pomimo iż  na materacu już leżały przykrycia, przyniósł kolejne mówiąc; „Koreańczycy nie specjalnie dbają o to by każdy miał swoją kołdrę, ja uważam że ta część czystości jest ważna” (zgadzam się i popieram!!!). I stało się jasne, że moje „smrodliwe” obsesje nie są jakąś moją paranoją ale faktem! ~

Kołdry w Korei to nie tylko przykrycie podczas snu, czy też ograniczone do używania w łóżku. Kołdra towarzyszy podczas oglądania TV gdy  pomimo ogrzewania podłogowego nadal jest zimno. Towarzyszy paniom w mniejszych sklepach z odzieżą, gdzie z ogrzewaniem gorzej. Towarzyszy paniom co zimą sprzedają warzywa, ryby na ulicy (!!). Na łóżko, pod kołdrę (co db widać w serialch!) można bez problemu wskoczyć w ciuchach, ba!, nawet w kurtce i szaliku (gdy czeka się, już gotowym do wyjścia, na sygnał od randki).

A samych sklepów z kołdrami, w mojej dzielnicy jest z 6 (pewnie więcej, ale te rzucają się w oczy); znajdzie się każda grubość, każda jakość, każdy kolor, każda wielkość, każdy materiał i  każda cena. Biznes ma się db, w końcu kołdrę którą kupiłam w zeszłym tygodniu nabyłam w tym samym sklepie co 2 lata temu. Tamta była po przecenie, obecną kupiłam po o3manej zniżce J

I a propos kołder, przypomniałam sobie o dokumencie który oglądałam z 5 lat temu pt.” Chińskie kołdry” http://www.planete.pl/dokument-chinskie-koldry_7734 .

Tak na marginesie, skoro jesteśmy przy temacie kołder 

Polecam!

A oto moja kołdra :)

Pod względem „czystości”, higieny osobistej Korea co i rusz czymś mnie zaskakuje, ale o tym innym razem. 

życzę ciepłych snów

serce



 


Podziel się
oceń
0
0
Tagi: kołdra

komentarze (1) | dodaj komentarz

Królikowo

piątek, 04 lutego 2011 10:30

 

W jednej z moich ulubionych kawiarni pojawiła się nowa "kolekcja" ciastek.

 

Urodzaj królików w kawiarni

 

I postanowiłam wreszcie kupić królika!

 

Wyglądał na lekko przerażonego w tej torebce, zaraz po przyniesieniu go do domu...


Na imię "바나나 먹은 토끼" (banana mogyn tokki) czyli "Królik który zjadł banana"  :D

Ciało Anny Hathaway idealnie mu przypasowało...

nie wiem, czy to tylko w Korei, ale google Sollalowo-królikowo przystroił stronę startową

 

tutaj link do filmiku o Królikach Noworocznych w Japonii :)

Na MK wrzuciłam parę zdjęć :)

 

serce

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

sollal ^^

czwartek, 03 lutego 2011 12:28

 


Dziś zaczął się Nowy Rok, wedle Chińskiego kalendarza księżycowego, jest to Rok Królika. Po koreańsku 토끼-tokki- i jego znak chiński (handzia) pod którym występuje w Korei i w Japonii  oraz znak chiński używany na terenie Chin i Tajwanu   .

Każde zwierzę w zodiaku ma dużo pozytywnych jak i negatywnych cech, dlatego każdy rok może być potencjalnie świetnym rokiem. Natomiast z punktu widzenia półwyspu Koreańskiego, Rok Królika, może mieć większy wpływ na relacje Północno-Południowe aniżeli inne - agresywne, figlarne bądź wyniosłe,- zwierzęta w Chińskim horoskopie, jako że obie Koree podłoże kulturowe mają takie same (no!). Królik charakteryzuje się mądrością i spokojem, kreatywnością i płodnością oraz dyplomacją, i ta ostatnia cecha miałaby nieco uspokoić (ale nie rozwiązać?) konflikty w okolicach strefy DMZ.

Co ciekawe, będąc uczennicą podstawówki, parokrotnie słyszałam od katechetów i księży, że czytanie horoskopów (w końcu naszych, Europejskich!) jest zabobonem, czyli "niewłaściwą drogą" dla wierzącego. Parę dni temu znalazłam blog Amerykańskich misjonarzy przebywających w Korei, w którym przytaczali kazanie jednego z księży  koreańskich właśnie a propos Roku Królika. Mniejsza o to co powiedzieli, byłam zaskoczona, że nie tylko nie jest to potępiane, ale kazanie oparte było właśnie na króliku i jakie jego cechy powinniśmy naśladować by ulepszyć swoje ( i innych) życie. Z drugiej strony, jednak, trudno wykluczyć horoskop chiński z życia koreańskich Chrześcijan skoro Sollal (czyli początek Nowego Roku) jest drugim najważniejszym (zaraz za Ciusok...) świętem w Korei. No ale Koreańczycy mogą pozwolić sobie na mnóstwo "zabobonów" i mieszać najróżniejsze doktryny, nakazy i tradycje razem, co nam Polakom  byłoby trudno, gdyż nasze "rodzime", wczesnosłowiańskie, wierzenia zostały wyrwane do ostatniego korzenia, do tego stopnia, że nawet historii tej "masakry" nie pamiętamy. Zagajam o ten temat, bo akurat jestem w trakcie (po 2 letniej przerwie) lektury Marii Janion "Niesamowita Słowiańszczyzna", gdzie m.in. o tym pisze. Polecam, dla poszerzenia swoich Polskich horyzontów ;-)

A w związku z Królikeim (lubię te zwiezraki, od paru lat myślę by SE takiego  kupić, że tak powiem, i uważam że w roku 2011 jest to db okazja!) Koreańskie muzea przygotowały ekspozycje "królikowe" na które wybieram się w przyszłym tygodniu. A TUTAJ link do ciekawego linku o koreańskim ZOO.

Jako ciekawostkę dodam, że Japonia poszła z "duchem czasu" (w roku 1873) i 1 stycznia rozpoczyna 2 Nowe Roki, czyli ten Zachodni i ten Księżycowy :)

 

새뱃돈 i 새해복많이받으세요

Radości, skoczności, pomysłowości i spokoju w Nowym Roku


 

serce





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

sport to zdrowie...także psychiczne ;)

wtorek, 01 lutego 2011 16:06

 

Była to napewno duża i ważna lekcja dla Kiiry, z której wyniesie więcej niż gdyby zwyciężyła. Kiira prowadziła po programie krótkim. Jak to często bywa, w przypadku łyżwiarek które nieregularnie zajmują miejsca czołowe po prg krótkich, wizja zostania "Królową Europy" trochę "przeraziła potencjalną kandydatkę (gdyby tak politycy w ostatniej turze wyborów mieli podobne problemy może doceniliby stołek na którym siedzą~~). Do tej pory Kiira Korpi (bo o niej mowa) tylko raz prowadziła po krótkim i było to pare miesięcy temu, na zawodach Eric Bombardier we Francji - pozycja lidera wiodąca do prg dowolnego nie jest łatwa ze zwględu na duże oczekiwania i w Paryżu, pomimo nie-idealnego programu dowolnego- zwyciężyła. Nalezy dodać, że na takich imprezach, gdzie zawodniczek jest raptem 9 i tylko 2 z czołowki - nie trudno wygrać. Prowadząc na ME to juz nieco inna sytuacja...

To co udało sie Kiirze, to zebrać się pod koniec programu, skoczyć chociaż kilka potrójnych skoków w kombinacjach, by udowodnić "sportową stronę ducha" (a to też nie zawsze wychodzi~) i zająć w efekcie tzrecie miejsce.

Saraha Meier - w 2007 roku to ona prowadziła po krótkim i większość obserwatorów wróżyło jej wówczas zwycięstwo gdyż, w tamtym czasie, to ona "najlepiej wyglądała" do tytuły ME. Wiedziała o tych "prognozach" i...nie sprostała nadziejom popełniając kilka błędów, Carolina Kostner, natomiast - bez większej presji i z niczym do stracenia,- pojechała wówczas rewelacyjnie i zdobyła swoje pierwsze Europejskie złoto. W tym roku Carolina poległa sromotnie podczas krótkiego (dwa duże błędy w skokach potrójnych i dziwię się, że była na wysokim 6ym miejscu...!). Więc, naturalnie rzecz biorąc, broniąca tytuły Carolina w dowolnym nie miała nic do stracenia a sporo do udowodnienia. Były ze 2 błędy w skokach, alejakość tego co wykonała, co najmniej db, była o klasę lepsza od tego co zaprezentował bez błędny program Sary Meier. W efekcie, Caroliny program dowolny został oceniony jako najlepszy wieczoru, ale w sumie zajęła II miejsce.

Nie często taka sytuacja się zdarza, aby móc występować na jednej z najważniejszych imprez światowych we własnym kraju, mieć szanse na medal (czyli i na mistrzostwo!), wystąpić jako ostatnia i zaprezentować jeden z najlepszych programów w karierze. I do tego wygrać! Sarah Meier, 26 lat, pojechała bardzo dobry program pod względem technicznym, do tego artystycznie pokazała dojrzałość poprzez bardzo pewną interpretację choreografii (Carolina Kostner miała bardzo łądną choreografię, jednak jej samej w tych ruchach było nie wiele) Sara wybrała muzykę z filmu "miłość w czasach zarazy".

Dla tych co nie oglądali, a chcieliby zobaczyć o czym gibbon plecie, linki poniżej. Warto, warto, warto!

 

Carolina

Kiira

Sarah

2011 europejskie księżniczki^^

w ten przepiękny sposób Sarah Meier żegna się z łyżwiarstwem amatorskim, na MŚ jej nie zobaczymy.

p.s. wesolutkie maja te bukiety, nie??*^_^*

serce

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

tyle gości w gaju:  87 198  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 87198
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 620

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl