Bloog Wirtualna Polska
Są 1 239 324 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

moja klasa

sobota, 28 lutego 2009 15:38



Bardzo polubiłam swoją klasę w Yonsei KLI. Na początku było nas 11 osób, potem jeden Węgier wybrał pogoń za swoją Koreańską miłością a dwie artystki z naszej klasy (malarka i wiolonczelistka) po lutowych egzaminach stwierdziły, że już starczy tej codziennej "tortury" po koreańsku. ^_^  Nadal jesteśmy klasą międzynarodową, ale już tylko ja reprezentuję Europę.
 W klasie przeważa rodzaj żeński (jak zwykle silne!) i Mongolski nastoletni wiatr..
e stepów Mongolskich mamy; Inchcaję - 18 lat. Bardzo spokojna, pilna zawsze skupiona i pracowita. Nie wiele o niej wiem, gdyż po angielsku (ani rosyjsku) nie mówi. Tyle co się dowiedziałam, to to co zrozumiałam z naszych łamanych Koreańskich "konwersacji" : Chce studiować w Korei, ale nie chce tu mieszkać na stałe. Woli kuchnie rodzimą niż Koreańskie wygibasy pikantno-ryżowo-rybne. Wg. mnie ma przesłodka buźkę : )
Poziom angielskiego - survival english
Zolzaja - lat 16. Bardzo zdolna. Rok temu skończyła liceum! Nie należy do szczupłych, ale jak najbardziej do tych które wprawiają innych w wesoły nastrój, m.in. poprzez mieszanie Koreańskiego z angielskim i przeplataniem komentarzami do Inchcaji po Mongolsku. Trochę sepleni i mówi jednym cięgiem więc to wszystko chaotycznie lecz sympatycznie brzmi... Uwielbia Ii Hong-Ki, Wonder Girls i kolor różowy (zwłaszcza na sobie). Chciałaby być piosenkarką. Dzięki niej  piosenka "nobody, nobody"  Wonder Girls towarzyszy nam codziennie ... W jej wykonaniu :-)
poziom angielskiego - Mtv.
Tugultur- lat 16 lub 18. Nic praktycznie o nim nie wiadomo (może Inchcaja i Zolzaja cos widzą, ale między nimi nie ma aktywnego przepływu informacji..). Bardzo nieśmiały, przy dłuższych odpowiedziach czerwieni się. (:8 )Na przerwach znika w swoim Mongolski tygielku z innych klas.
Poziom angielskiego - ...
Gendusa z Konga. 23 lata (chyba). Dobrze mówi po angielsku i (oczywiście) po francusku. Z Koreańskim ma sporo problemów, czasem zadaje pytanie odpowiednie do zadania tydzień wcześniej... ^_^ Sympatyczny, aczkolwiek trzyma się na dystans.
Poziom angielskiego - db.

Riza z Filipin - 29 lat. Sympatyczna, aczkolwiek nie przyjechała do Korei z własnej woli. Pracuje w Korean Air i firma wysłała ją tu by pouczyła się Koreańskiego przy okazji.... pracując. Tak więc codziennie po lanczu (ok 14.00) spieszy się na metro by na 15 zdążyć do pracy, którą kończy o 20.00. Do tego mieszka daleko od Yonsei a pracuje na lotnisku, tak więc w każdą stronę ma daleko. Nic dziwnego, że narzeka. Do tego nie lubi ostrego jedzenia... to uprzejmy sposób powiedzenia, że nie lubi Koreańskiego żarełka...
Poziom angielskiego - bdb.

Tae z Japonii - 29 lat. Jest zaręczona z Koreańczykiem i dlatego jest w Korei. Niby Japonia i Korea są tak blisko siebie i wpływy tych krajów są obustronne, a z poza Azjatyckeigo punktu widzenia te 2 kraje więcej łączy niż dzieli. Tae natomiast, w bardzo Japonski sposób, zaznacza kulturowo-mentalną odległość między Koreą i Japonią i... delikatnie mówiąc, sporo rzeczy w Korei wzbudza jej zdziwienie.
Poziom angielskiego - bdb +

 Hjung-Mjong  z Chin. 24 lata. Razem z Tae nazwałyśmy go klasowym "szczeniaczkiem". Mówi tylko po Chińsku i często posługuje się tym "śpiewem" by samego siebie rozbawić.(!!...) Lubi też "rozmawiać" z nami lub  "zaczepiać"... po Chińsku.  ^_^ Jeśli nie drzemie lub nie jest skupiony na czytaniu czytanki, uśmiech na twarzy ma od ucha do ucha, co minutę wynajduje powód by rozświtlić twarz białymi ząbkami. Jego obiekt zainteresowań i kierunek najczęstszych zaczepek to Gendusa.
Poziom angielskiego - "uczcie się Chińskiego! ;-) "
 

W środę Gendusa i Zolzaja wreszcie wpadli na to jak uruchomić naszą klasową, wielofunkcyjną plazmę. Tak więc teraz co przerwa lecą piosenki Wonder Girls a zwłaszcza "Nobody, Nobody". W piątek każdy z nas miał wygłosić "speech" na dowolny temat (po Koreańsku!).  Ja miałam , oczywiście, tremę (jak się okazało, nie tylko ja ;-)). Nie lubię stania na środku i gadania!

Na przerwie wszycy albo powtarzali swój tekścik (Tae, Riza, Inchcaja i ja) albo się relaksowali z Zolzaja śpiewając i tańcząc. Wyjątkiem był Hjung-Mjong; wyjął brelok na którym oprócz kluczy był też obcinaczyk do paznokci. Usiadł na kołowym fotelu nauczycielskim, podjechał nim pod otwarte drzwi i... zaczął obcinaćskórki paznokci  ^_^


Może lepsze to niżobgryzanie?....

limo


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

U.F.O.

poniedziałek, 23 lutego 2009 14:01



Czy wiecie co to? : )




Poszłam dziś pouczyć się do (jednej z masy) kawiarni. Już wcześniej w innych kawiarniach widziałam te UFO i miałam nadzieję, że nie będzie mi dane o3mać coś takiego, a zwłaszcza gdy będę sama! (no bo jak zapytać; po co to? co z tym zrobić??) A tu proszę, ludzi tłum więc i mnie się dostało.... ;-)

Odp TU



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

kasu

niedziela, 22 lutego 2009 12:45


Wczoraj po raz pierwszy byłam w 'nore bang', koreańskim karaoke. Na pierwszy rzut poszła Gloria Gaynor i "I will survive"...
Kariery jako piosenkarka niestety nie zrobię ... :-(


;-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

,,

czwartek, 19 lutego 2009 9:42



Wczoraj zmuszona byłam pójść do szkoły przez Yonsei Park na piechotę, gdyż spóźniłam się na 'shuttle bus'. Idąc, nagle wpadła mi myśl do głowy: "Jestem tak blisko Korei Północnej!..." Przestraszyłam się, ale nie wiem czego? BLISKOŚCI??~~~ Tu kawiarnia na kawiarni, sklep obok sklepu, książek do wyboru do koloru (tych do nauki angielskiego więcej niż bajek dla dzieci!). Sklepy kosmetyczne oferują Koreankom kremy do wybielania skóry, kleje do likwidowania "fałdki mongolskiej", chusteczki anty-sebum, organiczne lakiery do paznokci, podpaski 'ladzi sajzy/ smoly sajzy', szampony prostujące włosy... A nieco dalej na Północ -  właściwie nie wiadomo...:-(


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

pomoc higieniczna

poniedziałek, 16 lutego 2009 11:27



Całkiem niedawno Matka Natura uraczyła mnie swoją comiesięczną wizytą... limo Więc i ja uraczyłam super-market swoją osobą, w poszukiwaniu "śledzi"...
Znalazłam odpowiednie stoisko i ogromną półkę, i już miałam wdrażać sie w hangul, obrazki na opakowaniach i uśmiech Kim Jołna reklamującą te skrzydlate cuda, gdy nagle z drabiny (z nieba??) schodzi dziewczę w mini spódniczce. Pyta; "Ladzi sajzy? Smoly saizy? " Otwiera "atlas" z całą kolekcją i wskazując palcem raz na jedną "stronnicę" raz na drugą  powtarza pytanie kilkakrotnie : " Delikaty? Nomaly? (chodzi o to czy mają być bawełniane czy plastikowe, zależnie od tego na ile jestem 'wrażliwa'... 8-] )
Ja nie mogąc się zdecydować chyba wprawiłam mini-dziewczę w zakłopotanie, które sprawiło iż jeszcze szybciej zaczęła wertować kartki i w kółko powtarzała :" Ladzi sajzy?? Smoly sajzy??".
Po kliku minutach odnalazłam w sobie trochę więcej zdecydowania i bazując na moich umiejętnościach gestykulacyjnych pokazałam o co mi chodzi, na co dziewczę z drabiny zareagowało pełnym uśmiechem, szybkim ruchem chwyciła odpowiedni pakiecik i wręczyła mi bez wachania. JA się oczywiście wachałam - przecież nawet nie wybierałam 5 minut ... :-/  Nikt nigdy w życiu  nie asystował mi przy tak intymnym wyborze, zawsze mogłam sobie stać przy półce ile chciałam i się do woli zastanawiać; oglądać, czytać, macać... Ale w efekcie chyba dobrze się stało; byłam na 99% pewna że zakupiłam 30 sztuk bawełnianych 'ladzi sajzy'. Czyli to co mnie w sumie interesowało, a pewnie sama bym tego na opakowaniu nie przeczytała (jak jest bawełna po Koreańsku??!)

;-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Koreańskie Impresje

sobota, 14 lutego 2009 6:17








MISS KOREA  ^_^









Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

ciasne ale własne

piątek, 06 lutego 2009 12:28




Nareszcie! Zmieniłam pokój. Zajęło to prawie tydzień, ale warto było. Już przeprowadziłam się do nowego miejsca całkowicie. Pokój jest mały - malutki, ale jest b. czysty, ma okno które można otworzyć (!!), półki, szafkę, wygodny fotel, lodówkę i TV. Do tego niezbędne pomoce bezpieczeństwa; gaśnica, latarka i alarm  ^_^
'Gosiłony' - tak się nazywa rodzaj "akademika" w którym teraz jestem, nie mają w cenie żadnych posiłków. Jest kuchnia i można sobie do woli tam pichcić, natomiast mój gosiłon oferuje ryż, kimci, jajka(!!!TAK!!!) i chińskie kluski instant. Sama kuchnia jest również malusia, ale czysta i ma mikrofalę, jeden palnik elektr., pralkę (troche bardziej skomplikowaną...), naczynia, proszek do prania i zbiornik z wodą (gorącą i zimną) do picia. Tak więc, z głodu nie umrę a wsumie płacę sporo mniej niż za moje poprzednie lokum... Mieszkam trochę dalej od KLi, ale na piechote mam 10-15 minut do bramy głównej a stamtąd co 10-20 minut mam "Yonsei shuttle bus" który zabiera mnie w 3 minuty przez campus, po którym raz się wlokłam pod górę przez 25 minut. Spacer fajny, ale nie gdy czas goni o poranku!:-/

A mój nowy pokój to zasługa Hong-Hi, przesympatycznej dziewuszce, którą poznałam w hasok-dzib. Ale o niej może innym razem... ^_^



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

tyle gości w gaju:  87 246  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 87246
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 620

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl