Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 942 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

deszcz snu nie lubi~~

niedziela, 29 listopada 2009 6:11


Leje.
...
Lubię deszcz, ale mialam w planie dłuuugi spacer, żeby mieć pewność że dziś znów jak szczeniak zasnę~~~

A padać będzie pewnie do rana...




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Skakanka na bezsenność

piątek, 27 listopada 2009 4:14


To chyba już koniec bezsenności z jaką się borykałam przez ostatnie tygodnie (3??) - a ostatnio to przeszłam samą siebie w tej kwestii: leżałam w łóżku (na tym elektrycznym materacu - 'imao' ^_^~) do 4.30 próbując zasnąć i stwierdziłam, że d...a! Poszłam do kuchni i naładowałam cały talerz ryżu, 'zalałam' keczupem, gokudziangiem (sos z ostrej papryki....) i sosem sojowym, popiłam judzią i wzięłam -3-ą tej nocy -Valerinę. Nie pamietam kiedy kimnęłam, ale chyba długo to nie trwało ^^ A następnego dnia musiałam wstać o 9.00(!!) gdyż miałam z koleżanka telefon mój załatwiać...Jak się okazało koleżanka najpierw musiała pójść do szpitala i to szybko! ]:-/  (a czemu to nieważne, wszystko ok - prawdopodobnie~~)Trafiła do najdroższego z możliwych - Yonsei Severance Hospital, który od zewnątrz i wewnątrz wygląda jak biurowiec i nie śmierdzi w nim "szpitalem". Były z nami 2 Rosjanki, które mialy pomóc w tej biurokratycznej (taaak!) plątaninie, która kazała nam od szpitala do punktu wyjścia kręcić się przez 4 godziny, a w między czasie jeszcze obskoczyłysmy fryzjera z koleżanką z Tajwanu.
Potem poszliśmy na wycieczkę do Wioski Tradycyjnej pod Nam San a potem na samo  NamSan - ja jako jedyna z owego grona byłam tam (nie raz!), ale ciemną nocą trudno mi było sobie przypomniec jak dojść na  Seoul Tower, przez co błądzilismy na wilgotno-chłodno-świeżym powietrzu zbyt długo i zaczęło mi się wszystkiego odechciewać. Poczułam ból w stopie a przez to zmęczenie. Żeby nie grymasić wrzuciłam na uszy słuchawki i mój hit dni ostatnich
"Dzini"(długo się opierałam tym dźwiękom, ale w efekcie i mnie dopadło!).
Do wieży jakoś doszliśmy, oni poszli na górę oglądać "Seoul by night", a ja sącząc już 3ą kawę dnia, obserwowałam jak para młodych kochanków przystraja różowe serduszko, które potem zamkną na kracie wieży...
~~~ serce ~~~



Więcej zdjęć TUTAJ.

Potem znowu 'kimbapowaliśmy' (od daaawna tyle nie jadłam w jednym dniu ;-)) i nie spóźniliśmy się na ostatnie metro! Do norki w HD (Hong-De) trafiłam przyjemnie zmęczona i udało mi się 'wejść dogłębnie wemnie' jeszcze przed 2ą!

:-]


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

patriotycznie razem

wtorek, 24 listopada 2009 7:55




Projekty się znalazły, sprawa wizowa nagle jaśniej świeci (ale o tym jak już się chwalebnie z tym uporam!) a w łikend odkryłam, że mój makijaż nie spływa zemnie po 15minutach w ścisku, uścisku i wymachiwania kolankami i łapkami. Makijaż świetnie się 3mał aż nad ranem wlazłam do metra. Czemu? A więc 'kluby' w Itejłon (...) są klimatyzowane, przez co człowiek nie poci się (pomimo niemiłosiernego tłoku!)za byle podnieseiniem ręki. Niby tych klimatyzowanych pomieszczeń nie znoszę, ale jeśli chodzi o pląsanie to na polskich parkietach zawsze zastanawiałam się, "czemu nie otworzyć więcej okien?" "Czemu cała przyjemność tańczenia znika gdy nagle jakiś spocony kolo niechcąco muśnie (blee!) mnie plecami, lub też gdy idę do łazienki i widzę siebie w lustrze?"~~~~
Dodatkowo, żadnej ochrony, żadnych 'wstępów', żadnych bramek - pełna 'coolturka' . Do tego piękne ciasteczka (TT__TT) porozrzucane na ulicy ^_____^ (*-*) A wszystko za sprawą Martelli, która patriotycznie przygarnęła 'starszą siostrę' i wyrwała z mojej samotniczej, ostatnio, norki w HD  i zafundowała połowę nocy ~~~~  Martella też prowadzi bloga -
podrozezusmiechem.blox.pl

teraz czekam na odp od dyr YBM...

p.s. a pod sam koniec imprezki, nie wiem jakim cudem (!?!), dojrzałam 100 łonów (około 30gr~~) leżące pod kanapą wśród rozbitego szkła (chyba ja je rozbiłam...:-/), w wodzie... Niby nic, ale jak ja to maleństwo dojrzałam??? Ucieszyłam się, bo w chwili obecnej każdy łon mile widziany. Opatrzność nadal czuwa;-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Like a Kitty Chola~~

sobota, 21 listopada 2009 10:04


Od kilku tygodni mam bardzo mieszane emocje; bardzo pozytywne i mocno negatywne, i jest to razem przemieszane, i zmienia się co godzinę, wpływa na siebie z każdym wdechem by znów się zmienić z wydechem. Stąd uważam, że jestem zrównoważona - jest równowaga; ani za dużo w jedną ani w drugą, i db mi z tym. 0:-) Jestem w stanie przewidziec swoje reakcje i nie boję się, że mogę sama siebie zaskoczyć (...). Opanowałam sztukę opanowania (hehe, haha! ;-)). Z 'gorszych' stron życia - nie sypiam najlepiej...może dlatego, że ostatnio nie chadzam do YBM na piechotę i moje ciało nie zasługuje na odpoczynek~~~
A teraz do rzeczy. W Korei PANDEMIA! Na każdym kroku widzę ludzi w maskach. W większości miejscach publicznego użytku wystawione są żele antybakteryjne, które są "lansowane" w reklamach przypominających o higienie w "walce ze świnią".
W Helsinkach, bardzo przezornie, kupiłam sobie taki żel i starczył mi aż do listopada. Ostatnio kupiłam nowy - i to klasycznie KAŁAII, KŁIJOŁOJO, KJUTNY ..... (*-*)
  A u Chomika mój najnowszy 'rytm każdego dnia', który nie jest aż tak nowy, ale dla mnie bardzo. Thanks KANDEEserce!!

Ciepłego i udanego łikendu!
G


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

projekty

piątek, 20 listopada 2009 6:05



mam drobne wątpliwości - mam plan, ale z jego realizacją może być trudno... zdaje się, że z wizą mogą być problemy, tą studencką D-2...
nie chcę narazie krakać, ale...muszę się też przygotować na rozczarowanie, na to że być może nie posiedzę tu przez następne 4 lata...
...
mimo, iż jestem pozytywnie i optymistycznie nastawiona zeszłam na Ziemię w roku 2008 i...wiem, że wysyłanie w kosmos życzeń to nie wszystko, że są rzeczy, które wymagają o wiele więcej kąbinowania, cwaniactwa i partactwa...
Do tego moja rodzina ma problem ze znalezieniem moich "projektów", (które od 1995 roku składałam w zeszytach) - byłam pewna, że zostawiłam je w pudełku po "body ball" i podpisałam czarnym markerem PROJEKTY i postawiłam pudełko, na regale obok drzwi. Za bałaganiarę uchodzę, ale swoje 'świętości' wiem gdzie 3mam~~ wynika z tego, że nie....
...
trochę się martwię o sytuację w domu... Niby wiem, co i jak, ale tak naprawdę...NIC nie wiem.:-\


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

zimnawo

poniedziałek, 16 listopada 2009 6:17



Jesienne słońce! - mimo, iż zimno zaczyna być nawet tutaj w Korei (ponoć jutro ma być -5)  :-/ słońce przyświeca odgórnie, więc uśmiech na dziobie mam i nawet lekko zimnawy pokój mnie nie przeraża...



...bo mam ciepłe skarpetki ^__^

[~ 27.XI ->a zdjęcie skarpetek (wrzuciłam na xangę!~~) gdzieś zniknęło razem z xangą~~~!]

Słonecznej jesieni!! ~ gibbon
:-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Jesienna Judzia

niedziela, 15 listopada 2009 7:00


W Korei zaczęła się porządna jesień, którą nawet czuję w pokoju...
Kiedyś Lia pisała o takim Koreańskim dżemie miodowo-pomarańczowym  z którego robi się napój. No więc ten "pomarańczowy" nazywa się "judzia"(유자) od nazwy owocu,(spopularyzowana japońska nazwa owocu "judzu" - ゆず - 柚子)  który przypomina cytrynę ale ma nieco inny kształt, kolor bliższy pomarańczy, a w smaku jest czymś pomiędzy + trochę grejpfruta (więcej TU), . Pełna nazwa Koreańska ; judzia cia - czyli herbata z judzi, chociaż w słoiku nie  ma ani grama teiny! Zauważyłam, że Hanguk saram (koreańczycy) nazywają herbatą wszystko co nie jest na bazie mięsa~~ Tak też w sklepie nawet można spotkać herbatę z czosnku...jeszcze nie próbowałam, ale napewno ten dzień nastąpi ^__^
Judzię bardzo lubię pić, zwłaszcza na zimno. Ale też bardzo lubię z tego rodzaju herbat imbirową - pycha i jestem potym rozgrzana i gotowa do działania, podczas gdy judzia świetnie gasi pragnienie.
Ostatnio w promocji (2 w cenie 1) zakupiłam 2 słoiki judzi.  Zapas na zimę a nawet na początek wiosny mam!



Moje dwa, duże słoiki judzi :-)


Tak to mnie więcej w środku wygląda - skórki judzi w galaretce miodowej.
Poza niebiańskim smakiem (palce lizać...można też, prosto ze słika też pycha!) jest świetna gdy dopada choroba, albowiem ma duuuużo wit. C.
W Gdańsku w "Galerii Bałtyckeij", są kuchnie świata - jeśli szukać u nas, to tam - polecam!

;-)(*-*);-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

2012

piątek, 13 listopada 2009 13:18



Spóźniłam się (godzinę!!~:-/ ) na 'randkę'  przez co 'randek' był smuszony zmienić rezerwację  w kinie na film na który za żadne skarby świata ani bym nie poszła do kina, ani nie obejrzałabym za żadne nudy a mianowicie "2012"...
To czy w rzeczywistości nastąpi to co "ma nastąpić", to sie okaże już za 2-3 lata, a robić z potencjalnej tragedii ludzkości szałowe widowisko jest niehumanitarne zwłaszcza jak się wysłuchuje końcową gadkę  w filmie o naszym 'humanitaryźmie'. Ale nie to w tym najgorsze. Autentycznie bałam się tego co zobacze  w następnej scenie; monstrumentalność wydarzeń przesycona ognistymi kolorami zachodu słońca i patetyczno-złowieszcza muzyka w tym główny bohater- 'hero' (Bohater przez duże "B") któremu za każdym razem udaje się uciec przed śmiercią w czeluściach o 5mm a co  przedewszystkim mnie przerażało? Za dużo 'przejażdżek' samolotami, które to stały się 'ostoją' cywilizacji ( w tym i ruski Antonow~~). Poza miliardami jakie w sumie w filmie zginąć musiały i poza odwróceniem się biegunów Ziemii, zmieniła się też sytuacja super-bohaterów w filmie i oczywiście jeden z nich musiał umrzeć...(dlaczego?~~dynamika akcji akcji, jak rozumiem, tak samo jak hossa i bossa~~)
Do tego film 'namaszcza' tendencje antyrasistowskie co widać wyraźnie w ostatniej scenie filmu, w której oglądamy dany kontynent z kosmosu - wszystko fajnie, jestem za ale tzn., że rasistami będziemy tak długo póki natura sama nie zadba o równowagę?~~
Wątki religijne są, ale dominuje "Quo Vadis , Domine?", inne są tłem montażowym (by nie urazić uczuc religijnych Innych)
Film długaśny, katastroficzny i osaczony chaosem, jeśli ktoś jest masochistą i lubi pieścić swoje zmysły wizją masowej ludzkiej eksterminacji (bo mało tego było w historii~) to napewno jest to film dla niego na łikendowe popołudnie.
Do tego, nie jestem pewna czy fizycy by sie ze wszystkim zgodzili np. samolot (mały) fruwający wśród tumanu (ba!) kurzu  - żadne 'turbulencje'???
Sceny, które mnie się podobały były cztery; 1)samotna, cudno-ucha sarenka w parku Yellowstone, 2) dwóch mnichów Tybetańskich (politycznie musimy byc poprawni, bo po co pokazać mnichów z Japonii czy Korei - im "nic" nie grozi~) siedzących nad Masalą Czaj, 3) żyrafa w 'siodełku' doczepiona do helikoptera lecącego gdzieś w Himalajach i ostatnia, którą uważam za najlepszą scenę w filmie nie tylko za rozmach zestawiony z prostotą ale i za bardzo udane pokazanie "walki" człowieka z naturą, czyli scena gdzie mnich Buddyjski siedzący gdzieś na szczycie góry jest obudzony przez "Wielką falę" (bynajmniej nie w Kanagale).
Randek ma alergię na popkorn więc ciągle kasłał i uspokajał mnie, że to nie AH1N1 na którą w ostatnich dniach w Korei zmarło 12 osób - więc oglądając film dodatkowo myślałam że ci, którzy przeżyją grypę, mają szansę na kolejne zetknięcie się ze śmiercią już za 3 lata.(*-*)
Randek nie skomentował filmu, ale na koniec dał mi książkę którą miałam dostać jeszcze we wrześniu po seminarium n.t. "Kosmicznej Jesieni" na podstawie Dodzion (Dojeon - 도전 - 道典) a dokładnie chodziło o zapoznanie się z "Te yl dziu" (태을주 - Tae Eul Ju) mantrą....właśnie, nigdy nie napisałam o moim doświadczeniu z seminarium - hmm, może nie wszystko jednego dnia;-)




 Napisana po Koreańsku razem z tłumaczeniem angielskim na stronie obok, ale nieśmiało zaglądam w tekst Koreański i czytam, i ku mojemu zaskoczeniu dużo, a nawet bardzo dużo rozumiem ^__^










serce

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wielka dozgonna przyjaźń zagrożona wymazaniem

środa, 11 listopada 2009 11:33
 

Mara napisała ostatnio o „wymazaniu" a mnie od razu odkopało się pytanie; czym jest przyjaźń? Na czym polega? Czy w ogóle istnieje?

I nie wiem, bo gdy wiedziałam okazywało się, że moje „przyjaciółki" inaczej to postrzegały i na tym się „dogrobowe przyjaźnie kończyły" - na złym zrozumieniu siebie wzajemnie. Jak to możliwe, skoro tyle dni i nocy przegadałyśmy - „przecież mnie zna, wie jaka jestem!"

Oczekiwania względem siebie - ja zawsze byłam „wymagającą„ przyjaciółką ( w obie strony). Zawsze uważałam, że szczerość i chęć dzielenia się najskrytszymi myślami - na tym polega przyjaźń. I w efekcie rozczarowywałam się powierzchownością naszych więzi, bo oczekiwałam od nich, że same coś mi powiedzą, że będą chciały mi o tym powiedzieć, że lata spędzone razem nie spadną nagle na odległy plan gdy pojawi się „wielka miłość", a wrócę na piedestał gdy będzie trzeba pogadać o „złamanym sercu".]:->

Oczekiwałam też wzajemności, że naturalnie rzecz biorąc i ponieważ jesteśmy przyjaciółkami, będą też zainteresowane tym co w mojej duszy gra...Nic bardziej mylnego! Ja zawsze byłam „chusteczką do nosa", pamiętnikiem, aparatem fot., tych przyjaźni. Nigdy nikt mnie się nie pyta; a jak tam twoje sprawy, chcąc znać szczerą i dogłębną odpowiedź. Zawsze z przyjemnością przechodziły szybko na swój zachwaszczony ogródek... Przez lata myślałam; „to się z czasem zmieni, najwyraźniej mają teraz gorszy moment". Ale ten gorszy moment u niektórych trwa ponad 10 lat...A ja od 10 lat też nie jestem duszą anioła. Dlatego też mam ok. 10 zeszytów/pamiętników; to co mi leżało na sercu - tam pisałam.

Ale wiem też , że one to nie „suki", tylko po prostu widzą przede wszystkim siebie (nic dziwnego, każdy jest egoistą) ale czasem(a nawet często) można by dopytać się 'czemu, mając 28 lat, nie mam własnego kąta, pierścionka na palcu, dziecka w brzuchu, stałej pracy i niczego takiego na horyzoncie', albo w ogóle zapytać co MAM w planie?

No więc 'przyjaźń' wg. mnie to zaspokajanie własnego ego i ciągłe oczekiwanie na coś w zamian (nie udawajmy, że jest coś takiego jak 'altruizm' - ja się o tym przekonałam ostatniej wiosny!)

Może przejdę do sedna.

Zimą wyjechałam do Korei. Jedna z koleżanek na wieść o tym zareagowała „ 6 miesięcy?!?!? O_O Tak długo??" - (w domyśle; zostawiasz MNIE? A komu będę się żalić? )No tak, po co się cieszyć, że spełniam swoje marzenie, że może nareszcie będę mogła realizować swoją pasję (ale jak można o tym pomyśleć, skoro nigdy nie przyszło im do głowy, że może mi być źle..)

Inna „przyj." - pomimo odwiecznych perypetii sercowych - zapewniała mnie, że będziemy pisać do siebie przynajmniej raz na7 i te 8000km nas nie rozdzieli...

Kilku 'bliskim' podałam adres bloga + misskorea - gdy wróciłam po 3 miesiącach i wspominałam o blogu reakcje były dziwne; „jaki blog?", „nie mogłam otworzyć linka", „gdzieś zgubiłam adres"... Trochę zabrakło mi słów. Poczułam się nieważna.

Pisanie mejli leżało po mojej stronie, ja dostałam w sumie może 5(!!) [rodziny w tym nie liczę, Ci jakos potrafią się odnaleźć ;-]] O tym, co się działo w ich życiu z wypiekami powiedziały mi po moim powrocie - nie kumam, trudno napisać 2-3 zdania raz/7? I nie rozumiem tez tego, że jestem DALEKO, w innej kulturze, z innym językiem - nie ciekawi ich jak mi tam? Jak mi idzie nauka języka? Co jadam? (czy jadam?) jakich mam znajomych? Jacy są ludzie? Jaka pogoda??? Kompletnie miały to w dupie!

Teraz znowu jestem w Korei i znowu to samo. Tym razem nawet skajpa założyłam i ggadu air - z jedną gadałam 2 razy (i to zmusiłam ją do tego~~) inna odp; „ja tam nie lubię przez słuchawki - to takie bez duszy!" (~~) jeszcze inna; „skajpa nie mam"...Ja też nie miałam, ale poszłam z duchem czasu i specjalnie założyłam!

Tak więc wymazanie to jedno, ale kto tak naprawdę nas wymazuje? Przyjaciele czy po prostu ludzie których imiona znamy?

serce


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

son-seng-nim

poniedziałek, 09 listopada 2009 11:10


Moja nauczycielka zapytała się czy w liceum byłam czirliderką. ??
... najpierw nie zrozumiałam, bo powiedziała w 'konglish', czyli brzmiało to jak "ciillidoo". Potem wybałuszyłam oczy - O_O - JA? Czirliderką?? Nie żebym miała coś przeciwko, ale ; primo) u nas w szkole nie było czegoś takiego, wogóle nie było nawet sali gimnastycznej (chodzilismy na w-f na stadion
Areczki~).
secundo) czy ja wyglądam aż tak uroczo, by móc startować w tej kategorii???
Odpowiedziałam przecząco. Chwilę potem zapytała mnie znowu (tym razem ćwicząc forme gramatyczną, która wymuszała na mnie odpowiedź twierdzącą~~). Uśmiechnęłam się pokątnie i nieśmiało, jak debilka!:8
Na następnej lekcji próbowałam sprostować nieporozumienie jakie pojawiło się na tablicy (znów ćwiczylismy pewną formę gramtyczną) - otóż może jestem najmłodsza w klasie, ale nie mam też 20-21 lat. Tym razem to nauczycielka wybałuszyła oczy jak jej zdradziłam swój prawdziwy wiek !~~~~ > O_O
A na sam koniec, dzięki 'son-seng-nim' (nauczycielka), zrozumiałam że moim ulubionym kolorem nie jest  różowy, bordo czy niebieski, ale fioletowo-lawendowy! Wszystko co mam na biurku w klasie ma coś z tym odcieniem.
Tak, lubię Murasaki Sikibu i lubię Prowansję:-)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

światłość, karaluch, siusiak i cosmo

niedziela, 08 listopada 2009 5:41


I. Przeprowadziłam się. Jednak nie do tego pokoju z wielkim oknem, ale do pokoju z małym oknem. Ale jest światło dzienne, jest ciut jasności dzięki której mogę korzystać z tego daru natury siedząc przy biurku! ^_^
A temten pokój z tym ogromnym oknem - przeryczałam pół nocy jak się okazało, że jakas lasia zrobiła wcześniej rezerwację!!!! Bo to naprawdę był ewenement - na skalę Koreańską i to jeszcze za taką cenę!! No nic, poczekam do lutego ~~(*-*)

II.
 Poznałam 2 Polki mieszkające tutaj. Dzięki nim 'wyszłam tłumnie do ludzi nocną porą' po raz pierwszy od....??? Czy w Krakowie wiosną gdziekolwiek byłam?? O_O Nieważne, od dawien dawna nigdzie nie byłam, wogóle zauważam pewną tendencję spadkową w tej kategorii życia (a wstrętna Bicz prze3mała mnie całe lato i na żadnym parkiecie wkońcu nie pomachałyśmy kolankami~ani na Bornholmie~~) Tak więc poczułam się znowu jak 'studentka' (k,k,k :->). Tłumek był Europejski w tym Saruhan z Turcji;
ja; Saruhan? To imię z jakiejś legendy/mitologii?..
on; nie...
ja; tak, tak, wiem bo się uczyłam o tym. Zaraz sobie przypomnę...
on;... chyba masz namyśli SaruMana z 'Władcy Pierścieni'~~
ja; O_O !

III.
Obrazki o ciemnym lecz ciepłym zaranku trochę jak z Chagalla o smaku koreańskiego piwa, które wogóle nie jest gorzkie więc wchłania się nie wiedząc kiedy ...i potem o 5  w łazience  miałam znów spotknie, które wybudziło mnie z tego miłego 'nigdziebądź'; patrzę w lustro, a na ścianie zamną karaluch. ...hm? KARALUCH!! obcy O.G.R.O.M.N.Y. - Pół mojej ręki albo i więcej!Poczekałam aż zniknął w pralni...
Do wielu rzeczy mogę się przyzwyczaić, jak widać dałam radę miesiąc(!) w pokoju bez okna. Daje radę 3 tygodnie bez kawy, miesiące bez barszczu...ale nie karaluchy.
Dziś zakupiłm psikacz i spryskałam nim łazienkę----

IV. Jakiś czas temu poszłam do book cafe poczytać w spokoju i w świetle (!~~!). Napotkałam tam Scarlet Johansson na okładce Cosmo - wszystko ok, ale zadziwiła mnie objętość tego pisemka. 388 stron!!! Wiem, że "Vougue'i" takie są, zwłaszcza wrześniowy (dokument Anny Wintour o wydaniu z IX "the September issue" !!) - ale polskie cosmo jest zawsze ubgie w ilośc no i treśc (jka dla mnie..).  W tym Koreańskim - tak, połowa to reklamy a druga połowa to misz-masz wszystkiego co każda Koreanka wiedziec powinna..

    



A tak wogóle to mam drobny kryzys...tzn on trwa odkąd przyszłam na świat, ale do pewnego momentu udawało mi się zakamuflowac to i tamto, a teraz po pół roku znowu wraca... wiem, że to chwilowe, ale...trochę mnie to przeraża, bo wtakie dni jak te mogę zostawić absolutnie wszystko i wszystkich, i zamknąć się w klasztorze. A tutaj parę się znajdzie ^_^
cdn

:8
p.s. PUPCIA  <--  kliknij!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

puci-puciii! :-)

wtorek, 03 listopada 2009 17:34


Zrobiłam mały (wstępny) porządek w folderze ze zdjęciami nie moimi. Te ZOSTAJĄ!!! ^____^
(*-*)  





Flaków nie lubię, ale te flaczki wyglądają apetycznie - rozbrajająco ^__^
:-%



Niby jestem bliżej wegetarianizmu niż w drugą stronę, ale TO powyżej zjadłabym z chichotem i łzami w oczach~~~~~!!! O_O  obcy A te uszeczka... ~  ...eeee...uwielbiam psie uszka. Te bym sklonowała i wrzuciła do barszczu na Wigilię. :-o (W jakś sposób nie dziwię się, że Koreańczycy lubią 'psie mięsko')
;-)
mniam


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

TT_TT

poniedziałek, 02 listopada 2009 4:11



W moim pokoju podłoga ogrzewana więc miałam w nocy około 20 stopni. :-o Spałam przy otwartych drzwiach. Brak okna i termometru powoduje, że nie mam pojęcia jak się ubrać wychodząc do sklepu za rogiem.
Jest południe i 2 stopnie na dworzu.  A ja wyszłam w klapkach. O_O
Jesień?
Nie...
Zima!!!:-)
Ale przynajmniej świeci pyszne słońce, a ja za 3 dni przeprowadzam się do pokoju z wieeeeeeelkim oknem ^__^




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

love on my mind :-)

niedziela, 01 listopada 2009 15:48


W zeszłym tygodniu mieliśmy koniec kolejnego poziomu w YBM, więc byo dużo zadań domowych, testów i... chodziłam spać o 3 wstawałam o 8 i ledwo żyję do dziś. :-| A jutro od nowa... Cieszę się, ale poprostu zeszły tydzień trochę 'wypruł mi flaki' więc idąc do szkoły (mój 1,5 godzinny spacer w JEDNĄ stronę!!!!) doenergetyzowywałam się słuchając prawie non-stop piosenki "love on my mind" - Freemasons. serceTrochę w stylu motown/retro-disco, i z bardzo przyjemnym wokalem. Bardzo prosta ale bardzo zachęcająca na parkiet. ^_^ To moja piosenka zeszłego tygodnia i chyba pozostanie nią jeszcze przez ten tydzień ale teraz jako codzienna 'rozgrzewka', gdyż dziś w Seulu było tylko 9 stopni, a wczoraj lało cały dzień (pomimo 19 stopni~~) - zbliża się jesień...
chomik zaprasza(*-*)



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 28 czerwca 2017

tyle gości w gaju:  87 887  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 87887
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 622

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl