Poszłam dziś na małe, wieczorne dotlenienie - pogoda zachęca, więc czemu nie?
Chodząc "ścieżkami zdrowia" doszłam do placu zabaw. Ciemno i cicho wokoło, tylko kilka lamp - aby nie wpaść do piaskownicy~~~
Chuśtawka wolna - no to hop! ^__^ Rozchuśtałam się jak za starych dobrych czasów...tylko zapomniałam jak się za3mać, przez co o mało nie zniszczyłam klapek i nie złamałam nosa ![:-] :-]](http://i.wp.pl/a/i/blog/emot/smile23.gif)


Z Tae nie widziałam się okąd pomachała mi na pożegnanie na lotnisku, wiosną...
Od września co i rusz próbujemy się jakoś umówić na pogaduchy - troche trudności nas napotkało:
1. Tae była chora przez większośc IX
2. nie uczęszczam już na Yonsei, więc nie możemy o 13.00 przegryźć czegoś w podziemnej stołówce KLI
3. W łikendy Tae zajęta jest swoim narzeczonym i jego rodziną~
4. Mimo, iz ja mieszka w Sincion, niedaleko Yonsei, zajęcia w YBM mam o 15 (a jeszcze musze dojść/dojechać) więc nawet o kawce/herbatce nie ma mowy...
ALE, od czego jest los?? Przeznaczenie?? ^_^ Poniedzialek, 13.20, stoję w kawiarni w metrze w Sincion na początku swojej 1,5 godznnej podróży na nogach do YBM, gdy słyszę moje imię wypowiedziane dość głośno.... O_O TAE!!! Wypat3ła mnie w tym tłumie stojącym po kawę w promocji (1000 łonów!!^^). Wlampiłyśmy się w siebie z niedowierzaniem a ja nie mogłam uwierzyć jaka szczęściara zemnie; osoby mi najmilsze/najbliższe/najciekawsze* (jakie do tej pory spotkałam w Korei) same znajdują mnie. Hong miesiąc wcześniej, teraz Tae! Zapewne moja rudo-blond-siwa czupryna lekko 'lśni' w tłumie, a do tego moja chusta różowo-madżentowa jest charakterystycznym elementem mojego ubioru - Tae po niej mnie poznała...no i po tym że TA CHUSTA stoi w kolejce po kawę~~ (Tae od ok 3 lat kawy nie pije i zawsze przypominała mi w szkole żebym nie przesadzała ztym trunkiem!).
Tae właśnie skończyła zajęcia i miała wsiąść do metra, stwierdziła jednak że chętnie przejdzie się zemną do YBM @_@. !! Przegadałyśmy całą drogę ale jeszcze mi mało!!
A po tym można mnie poznać : ^_^
Trochę się zawiesiłam.
Parę zmian, a ja już tracę kontakt z rzeczywistością.
Musiałam zmienić mieszkanie
... Zostawiłam moich sąsiadów; Totoro, Dong-Hi, Tego Trzeciego i tego seksownego mandaryńskiego sąsiada z naprzeciwka... Cholera! Wiedziałam, że tak będzie: przez cały miesiąc ani razu mnie nie zauważył! Moje najróżniejsze próby i dziwaczne zachowania w oknie tylko po to by go odciągnąć od papierosa a skierować na moją słodką figurkę na nic się nie zdały - nosi okulary, więc zakładam że wzrok ma nienajlepszy, no ale dzieliło nas może 100 m! A nie tzreba oczu żeby zainteresować się 'niecodziennymi' hałasami~~ No nic. Nie zauważył, nie wiedział o moim istnieniu. Otóż w zeszłą środę, idąc po resztę moich klamotów, idę główną ulic(zk)ą - od której skręca w bok jeszcze węższa prowadząca do hasuk-dzib - i kogo widzę idącego z naprzeciwka? Kto wlepia wemnie zdziwiony wzrok?? O_O Kto nie może odemnie okularów odciągnąć??? O_O + O_O SMS (Seksowny Mandaryński Sąsiad)!!!! Ale nie trwało to ~długo - zaraz wbił nos w stopy, skręcił w lewo i pognał do domu z dyndającą siatką pełną przysmaków 'na wynos'~~~![]:-| ]:-|](http://i.wp.pl/a/i/blog/emot/smile39.gif)
Wiedziałam, że tak to się skończy.Wiedziałam!! Czułam to od połowy września, kiedy podejrzewałam że zmiany bedą musiały nastąpić... I nastąpiły. W chwili obecnej mieszkam całkiem niedaleko mojego zimowego "hotelu" (gosiłon), na granicy Sincion i Hongde. Tym razem nie mam nawet małego okna. TAK! Nie mam okna w pokoju!!! Zamieniam się w 100% Koreankę! hehe . Ale moje dni rozświetla mi codzienne słońce, a noce lampiony zawieszone do 3 Japońskich restauracji jakie mam na swojej uliczce ^_^
Zaczęłam też znowu Koreański - tym razem w YBM - i zapylam tam na piechotę. ok 1 godz 15 minut w jedną stronę - nie dlatego, że jest tak daleko (bo nie jest), ale dlatego że Koreańczycy potrafią chodzić po chodniku. Zwłaszcza w tłumie. I dlatego, że na światłach przeciętnie czeka się ok kilku minut. I dlatego, że Seul jest dość górzysty... Ale mam słońce i wiedząc jak teraz jest w Polsce, nie narzekam nawet na tumany spalin jakie wdycham podczas tych moich codziennych spacerów
Tzn, oplotkowałyśmy wszystko i wszystkich, przedyskutowałyśmy najnowsze doniesienia co do zjednoczenia Korei, aresztowania Polańskiego, i zdrowia tuńczyka pływającego w oceanie. Aby dodać smaku temu wszystkiemu, Hong coraz to więcej nakładała mi krowy do mojej miski (mimo, iż wie że cielaczki uwielbiam ale tylko na łączce, gdy mogę nawiązac z nimi kontakt wzrokowy~~). Nagle uśmiechnęła się do siebie i spytała :" Widzisz różnicę??", ja: "gdzie?", "w moich oczach"~~, "nie...", "...", "(wg. mnie wyglądają jakby niedawno obudzone, ale tego jej nie powiedziałam i chyba lepiej bo...)", "powiększyłam sobie oczy", "???", "operacyjnie...w lipcu". [jednak coś z tych zapowiedzi styczniowych zrobiła] ![:-] :-]](http://i.wp.pl/a/i/blog/emot/smile23.gif)

Ostatnio nie sypiam najlepiej. Albo nie mogę zasnąć z powodu + 25C. Albo budzą mnie komary żerujące przy moich uszach. Albo śnią mi się dziwne rzeczy i budze się o 5 rano. Nie koszmary, poprsotu jakieś dziwne sny, połączone z wydarzeniami w czasie rzeczywistym~~ Brzmi logicznie?? 
W zeszłym tygodniu sniła mi się moja śmierć która czekała mnie w windzie, i miałam 2 asysytentów mających 'pomóc' mi wejśc wreszcie do tej windy (odwlekac rzeczy to ja lubię!) a ja szukałam zdjęcia mojego z MeGi, i nie mogłam znaleźć, w koncu powiedziałam "trudno, nie ma co, wchodze do tej windy!". Wsiadłam i się obudziłam. Ale czy się obudziłam czy zostałam obudzona? Patrzę na telefon 7.24 i sms od MeGi z 7.23 ^_^ O wilku mowa czy sama go przywołałam??
Ale dziś już nie było tak wesoło. Owszem sniło mi się, że jestem w ciąży i że jedyna osoba, która mogła wiedzeć czemu jestem w tej ciąży była MeGi (!!!). Ale ten sen nastąpił po wydarzeniach z 5 rano... (inspiracja?przestroga?? przypomnienie??!) O 5 rano obudziłam się w momencie kociego wrzasku... Tego "marcowego" wydarcia. Ponieważ mam okno otwarte i ciepłe powietrze przenosi dźwięki lepiej niż głosniki, słyszałam każde cierpiętnicze jęknięcie~~ Trwało to dobrze ponad 10 minut i łączyłam się w bólu z szanowną Kocicą...
Miesiąc temu, w naszym kochanym domku Kaszubskim miało miejsce spotkanie w kuchni, przy którym Ciociunia wyjawiła mi tajemnicę tych kocich wrzasków. Nie wiem, czy tylko ja byłam tak naiwna/nieświadoma przez te wszystkie lata, ale nie wiedziałam o tej "kociej tajemnicy". Tej z haczykowatym penisem...
Okrutne! Nie dośc że rodzaj żeński cierpi przy porodzie to jeszcze w przypadku kotów - biedne dziewczątka - zamiast 10-o minutowego orgazmu, mają 10 minutowe rozprucie wewnętrzne. A wszytko po to by czyjeś geny wyprzedziły inne. Żałosne~~ Bolesne~~
Tak więc o tej 5 rano, cisza nocna rozrywana tym rozrywającym koceniem w świetle pomarańczowej latarni ulicznej przy akompaniamencie świerszczy i ledwo zipiących już cykad. Moje przebudzenie było zbyt świeże, bym zdobyła się na odwagę i rzuciła świeczką w kocura. Tak! Najchętniej to bym zrobiła! Ale tak naprawdę się bałam. Bałam się, że zanim rzucę czymś to zobacze na własne oczy jak ten ból wygląda. ... (A co jeżeli nie trafiłabym w niego tylko w nią??!!). I wtedy, gdy nie mam wyjścia jak tylko słuchać tego 'śpiewu natury' rozmyślam nad naszym marniutkim istnieniem, gdzie wszystko co chwalebne i całe nasze "piękno" i filozofie i sztuki, z których jesteśmy tak wielce dumni- leżą w gruzach w moich oczach. Nie wiele różnimy się od tych dachowców. (tu narazie zamilknę, może innym razem głębiej o tym..)
Mam ten lęk pierwotny w sobie.
W jakiś sposób mnie też to - potencjalnie - czeka; "misja pociągnięcia gatunku".
...
Dorastamy w ciągłym, przemiennym bólu. Dzięki bólowi rozwiajmy się (bo wiemy, czego juz nie chcemy~~). Jak to Siakjamuni ładnie ujął "Życie to cierpienie" i mam nadzieję, że tak poprowadzę swoje życie aby się już nie odrodzić. A już napewno nie jako Kocica! Wystarczy mi to, co nie jest mi obce jako kobiecie XXI z bagażem moich babek, prababek i wcześniej...
miłego dnia!
poniedziałek, 22 marca 2010
tyle gości w gaju: 7745

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^
Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: