Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 942 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

owcowanie z przyrodą

czwartek, 01 listopada 2012 15:30
Skocz do komentarzy

 

 

 

 

 

 

 

Wyprowadziłam się z Seulu pod koniec zeszłego roku. (Wywiało mnie do bardzo wietrznej zimą okolicy) Mieszkam bliżej miejsca pracy i dalej od stacji metra, a metro jest kluczowym środkiem transportu w miastach przylegających do Seulu. (pod nosem mam przystanek autobusu expresowego, który kosztuje dwa razy tyle co metro a w pewnych godzinach dnia na ogół 40 minutowa podróż do Seulu może zamienić się w ponad 1,5 godzinną) Ile razy mam sprawy do załatwienia w stolicy człapię do metra na które punktualność, szybkość i niezawodność  zawsze mogę liczyć. Ze względu na te odległości do pokonania i wypełnione dni pracą, prowadzeniem domu i rozwojem samej siebie (koreański, pilates, fitness, poszerzanie wszelakich horyzontów i ważny relaks by nie zwariować) rzadko opuszczam granice mojego habitatu...

 

 

Dawno nie widziana koleżanka zmobilizowała mnie do spotkania w moim ukochanym HD (Hong-De). Zaprowadziła najpierw do restauracji w której zaserwowano nam soki, lody i sałatkę owocową w ramach gratisu (!) a potem zabrała do wspomnianej wcześniej kawiarni...owczej. Tak! Owczej! Beeee-ee-ee~~~ Nie wierzyłam póki nie zeszłam schodkami w dół, od jednej z bardziej wartkich ulic HD i nie zobaczyłam dwóch prawdziwych, białych, wełnianych beczek z uszami, na czterech nogach i w dodatku beczących w przerwie od chrupania siana.

 

Można posiedziec sobie przy stolikach przylegajacych do "zagrody" albo jak my (bylo troche chlodno tego dnia) wypic kawe itp w srodku a potem przeczesac rękoma poczochraną wełnę.

Nie bez powodu piszę o tym 1 listopada gdyż jest to nie tylko Wszyskich Świetych ale i Swiatowy Dzień Wegan. (gdyby ktos nie wiedzial, weganie nie tylko nie jedza miesa i ryb ale i żadnych innych produktow pochodzenia zwierzęcego czyli mleko, jajka, maslo, jogurt, wiekszosc makaronow itp itd) Jak dla mnie dzisiejsze swieto koscielne i przypadajacy tego samego dnia dzien wegan jest swietnie dobranym "zbiegiem okolicznosci"

 

 

 

 

 

Na poczatek może powiem ze NIE JESTEM weganką, aczkolwiek poczynilam w ostatnim miesiacu duze kroki ku temu po tym jak przez ostatnich kilka miesiecy podsumowywalam zrobiony "research" na temat zdrowia; naszego ludzkiego, planety i zwierzat. I tu wlasnie widze punkt spojny tradycji koscielnej, jak i samych przykazan, oraz dnia wegan. Wiele naszych bliskich odeszlo "za wczesnie"; wojny, wypadki, choroby. A chorobom tym, a w efekcie przedwczesnej smierci, można zapobiec i uchronic (wyniki badan mowia o conajmniej 80%) , nieraz i wyleczyc właśnie dietą. I nie chodzi tu o dodawanie wiekszej ilosci "dobrych" produktow, ale odejmowanie tych ktore szodza. To co nam szkodzi (a szkoda na nas odbija sie na otoczeniu, przyrodzie i ogolnemu dobrobycie) kazdy chyba wie; tluszcz, cukier, fast-foody sa uznawane za przodujace na "zlej liscie". A gdyby sprobowac wprowadzić małe zmiany jak np. zamiast dwoch łyżek oliwy do salatek dodac jedną, zmniejszyć spożycie miesa w tygodniu o 50%, zamiast dwie kawy dziennie z mlekiem, drugą wypic bez mleka albo wogole, zamiast czekolady z orzechami zjeść orzechy z miodem lub syropem klonowym (pycha!^^), zamiast jogurtu zrobic przecier bananowy z rodzynkami. Alternatywy, substytuty.

 

 

 

 

I nawiazujac znowu do przykazan (bo nie NAkazan i zakazan~) kościelnych; czyż nie powinniśmy DBAĆ o ciało które  nam dano? Czyz nie zalecany jest nam UMIAR w jedzeniu (i piciu!^^), czy aby napewno w każdy piątek nie spożywamy mięsa (szynka i kielbasa to tez mieso!), czy po każdym posiłku nie marnują sie "resztki" jedzenia? Nie jestem w zaden sposob Bogobojna, czy religijna ale probuje uracjonalnić te dwa wydarzenia zawarte w jednym dniu. Ja oczywiście "miłość do bliźniego" i "nie zabijaj" przeciągam nieco dalej, w stronę naszych futrzastych bliźnich... ^^

 

 

 

 

I... na dziś chyba w tym momencie skończę. Napewno nie raz wejdę na ten temat, gdyż chcę się podzielić moimi małymi "odkryciami" oraz zmianami jakie niedawno wprowadziłam i które, po mału, zaczynają dawać efekty... :D

cdn.

 

p.s. no i muszę rozpracować system pisania na ten temat bo określenie "spożywany posiłek" kojarzy mi się z wąsatym kierownikiem pensjonatu HELENA na przdmieściach Kościerzyny, który w 1989 roku w ten sposób określa "meni" zatęchłej stołówki na stołach której znalazły się ozory w galarecie w towarzystwie przesłodzonego kompotu truskawkowego z utopioną muchą.

 

 

 

 

 

Podziel się
oceń
0
0



Więcej na ten temat


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

środa, 28 czerwca 2017

tyle gości w gaju:  87 875  

O mnie

Jestem dla siebie najlepszym sojusznikiem i najsprytniejszym wrogiem jednocześnie.
Studiuję Orientalistykę i nie mam zamiaru na tym kończyć!
Bogate plany na przyszłośc? - A jak!!
^_^

O moim bloogu

Pochodzę z Gdyni, ale pomieszkuję w Seulu. Ten blog jest o tym wszystkim co jest w Polsce i Korei i tym co po drodze i dookoła. Zapraszam do czytania i komentowania ^_^

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 87875
Wpisy
  • liczba: 290
  • komentarze: 622

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl